UBIORĘ SIĘ SAMA! JAK MOJA MAMA?

Pierwsze próby zakładania ubranek są nieporadne i wszystko trwa baaardzo długo. Ale nie wyręczaj dziecka. To dobry trening! Cierpliwie przyglądaj się, jak pociecha np. mozolnie wciąga skarpetki. A następnie pochwal. Każde, nawet najmniejsze osiagnięcie powinno być dostrzeżone i przyjęte z zachwytem.

Dziecko samodzielne jest bardziej pewne siebie

Gdy patrzysz na noworodka, zastanawiasz się, kiedy sam będzie jadł, ubierał się i zajmował swoimi (!) ważnymi sprawami? Gwarantujemy ci - ani się obejrzysz. Dzieciaki rosną bardzo szybko, a jeszcze szybciej dążą do tego, by być samodzielne. I wtedy bywa tak, że rodzice nieświadomie te działania spowalniają lub zupełnie zahamowują. Nie wierzysz? Przyjrzyj się mamom na placu zabaw i np. policz, ile razy każda z nich podchodzi do drepczącego swoimi ścieżkami malca, by wytrzeć mu nosek, poprawić czapkę, zapytać, czy jest głodny, jest mu zimno albo może chce mu się spać? Albo też migiem podbiega, by podać mu łopatkę, którą właśnie upuścił w drodze do piaskownicy. A gdyby tak każda z nich poczekała, aż dziecko samo przyjdzie i np. upomni się o jedzenie (przecież nikt nie lubi być głodny) albo poszuka zabawki (jak wielka będzie radość, gdy samo ją znajdzie!). Dlatego czasem warto być "niewidzialnym" obserwatorem malca i pomagać mu jedynie w tych sytuacjach, gdy jest to konieczne (np. dziecko nie potrafi samo zapiąć guzików kurteczki i może być mu zimno). W przeciwnym razie szkrab może pomyśleć, że skoro go tak chronisz i we wszystkim wyręczasz, to pewnie jest słaby i bez ciebie kompletnie nie da sobie rady.

Wypuść spod swoich skrzydeł

Pozwól dziecku, które stawia pierwsze kroki, na samodzielną wędrówkę po domu. Obawiasz się, że nabije sobie guza? To usuń z trasy spaceru wszelkie niebezpieczne przedmioty i zabezpiecz kanty. Satysfakcja w oczach dziecka będzie najlepszą rekompensatą za twoje nerwy ("Czy się nie wywróci?"). Nie możesz obserwować dziecka 24 godziny na dobę. Wcześniej czy później stracisz je z oczu, a wtedy lepiej by było, gdyby umiało samo sobie radzić. A jeśli - przy okazji - coś nabroi (np. strąci wazon ze stołu), pozwól, by doświadczyło konsekwencji swoich czynów. Spokojnie wytłumacz, co się wydarzyło i jak można było tego uniknąć. Następnie razem posprzątajcie.

Obserwuj jak trener z ławki

Twoja pociecha nauczyła się już nakładać kapciuszki, ale jakoś nie radzi sobie z wsunięciem ich na grubą skarpetkę? Poczekaj, aż sama poprosi cię o pomoc. Ważne jest również to, by dziecko samo umiało zmotywować się do działania. Dlatego nie wydawaj mu bez przerwy poleceń tj.: "Zakładaj buty. Wychodzimy", lecz poczekaj, aż samo na to wpadnie i wykona. W przeciwnym razie malec nie będzie niczego robił sam, jeśli nie otrzyma od ciebie polecenia. A to będzie oznaczało, że - choć samodzielny - nadal jest od ciebie zależny i kiedy ciebie nie będzie (np. w przedszkolu), będzie mu trudno, bo nikt nie pokieruje jego postępowaniem. Sama także popychaj dziecko ku samodzielności. Przede wszystkim nie wyręczaj w tym, co jest w stanie zrobić samo (bo potrafi ą to również maluchy w jego wieku). Dlatego nie podnoś za roczniaka upuszczonej przez niego zabawki, zrezygnuj z karmienia dwulatka oraz poproś, by trzylatek rano ubierał się sam. To ważne, by malec sam uwierzył w to, że sobie poradzi. Takim postępowaniem pokazujesz też, że inni nie są po to, by usługiwać maluchowi i robić wszystko za niego.

Bądź kibicem... zaangażowanym!

W słowniku rodzica, który uczy dziecko samodzielności, powinno być jak najwięcej zdań typu: "Jaki jesteś mądry","Ale z ciebie duży chłopczy","Brawo! Zrobiłaś to sama". Chwal nawet za drobiazgi i tylko częściowo wykonane czynności (powiedz np."Pięknie założyłeś buty, choć lewy jest na prawej nodze"). Ucz dziecko wytrwałości. Gdy coś mu się nie uda, pozwól na drugą próbę (a nawet zachęć do tego). Nie leć od razu z pomocą. Dzięki temu malec uczy się podejmować trudne wyzwania.

Bawcie się w dorosłość

Pomaganie rodzicom w codziennych obowiązkach jest dla dziecka świetną zabawą. Od najmłodszych lat uwielbia towarzyszyć mamie i tacie - np. pomagając w sprzątaniu (używa do tego oczywiście swojego miniodkurzacza). Naśladuje. Pozwól więc maluchowi na prawdziwe działania. Odpowiednio ubierz, kiedy razem gotujecie, wycieracie kurze. Urządźcie zabawę np. w sprzątanie klocków. Wspólne (razem z rodzicami) wykonywanie różnych czynności przygotuje malucha do pracy w grupie (ta umiejętność przyda mu się potem w przedszkolu), do radzenia sobie z powierzonym zadaniem oraz do dzielenia się obowiązkami.

Robię foty. Na serio!

Dziecko jest uważnym obserwatorem. Najbardziej fascynujący wydaje mu się świat dorosłych z tymi wszystkimi fajnymi przedmiotami. Kasa przypominająca te ze sklepu, własny zestaw małego medyka czy mikroskop - takie zabawki warto kupować. Kto wie, czy taka zwykła dziecięca zabawa nie przerodzi się w prawdziwa pasje. I ten mały człowiek, który teraz całymi dniami fotografuje każde źdźbło trawy, nie wyrośnie na wybitnego fotoreportera.

TO NIE ZABAWA SPRZĄTAM!

Jeśli dziecko chce wyręczyc cię np. w zmywaniu naczyń, pozwól mu na to. Czas, kiedy szkrab rwie się do pomocy, nie trwa wiecznie. Jeśli teraz będziesz mu ciągle odmawiała i zabraniała, zapał minie i wkrótce trudno będzie go namówić, by ci w czymś pomógł.