Kiedy maluch przychodzi na świat, nie jest przygotowany na spotkanie większości wirusów i bakterii, bo się się z nimi do tej pory nie zetknął. W brzuchu mamy dostaje niezbędny zestaw przeciwciał. Mimo to jego odporność jest daleka od ideału i trzeba ją wspierać.

Na dwór marsz!

We wzmacnianiu odporności malca przydadzą się zdrowe nawyki, jak wietrzenie mieszkania i codzienne, przynajmniej godzinne spacery na świeżym powietrzu. Pamiętaj, żeby nie przegrzewać dziecka ani domu, ani na dworze. Temperatura w mieszkaniu powinna wynosić ok. 20 °C. Szkraby pocące się na spacerach w zbyt grubych sweterkach i kombinezonach szybciej łapią infekcje.

Ubieraj malucha "na cebulkę". Dziecko w wózku powinno mieć na sobie jedną warstwę więcej niż ty (np. kocyk), a to biegające już na własnych nogach - o jedną warstwę mniej od ciebie! Twoja pociecha powinna być także odpowiednio hartowana. Nie chodzi tu o terapię klubu morsów. Znanym od wieków sposobem jest np. umożliwienie dziecku biegania boso po trawie, nawet mokrej od deszczu czy rosy. Nie wahaj się też latem lub późną i ciepłą wiosną pozwolić mu na brodzenie w strumieniu lub na brzegu jeziora. Zimą odpowiednikiem tego może być rozpoczynanie wieczornej kąpieli od zamoczenia stóp malca w chłodnej wodzie.

Dobrym sposobem na wyrobienie odporności będą też wizyty na pływalni. Wbrew pozorom, wiek nie stanowi przeszkody - w niektórych ośrodkach prowadzone są zajęcia dla kilkumiesięcznych dzieci.

Nie ma jak u mamy

Najlepszą kuracją uodparniającą jest karmienie piersią. Największy zastrzyk białek odpornościowych maluch otrzymuje wraz z siarą - pokarmem matki wytwarzanym krótko po porodzie. Pozwala mu to przetrwać pierwsze zetknięcie z nową rzeczywistością po drugiej stronie maminego brzucha.

Mleko kobiece to naprawdę niezwykła substancja, bogata w białka odpornościowe. Do białek tych należą m.in. laktoferyna, mająca właściwości przeciwbakteryjne, oraz lizozym - enzym ograniczający rozwój drobnoustrojów, który posiada też bardzo wyraźne działanie antybiotyczne. Najważniejszą rolę wśród białek odpornościowych odgrywają immunoglobuliny - przeciwciała neutralizujące bakterie i wirusy. Potrafią one bez pudła "rozróżnić" przybywających z zewnątrz przyjaciół i wrogów układu odpornościowego dziecka, dzięki czemu jego organizm przyjmuje to, co mu służy, a walczy z tym, co mu zdecydowanie szkodzi, tak jak chorobotwórcze drobnoustroje. Mleko matki pomaga też dziecku wykształcić własne mechanizmy obronne. Jest to zadanie limfocytów, które po przedostaniu się do organizmu malca pobudzają tworzenie przeciwciał.

Kuracja zastępcza

Co robić, jeśli karmienie piersią nie jest możliwe? Mleko naturalne trzeba wówczas zastąpić mlekiem modyfikowanym. Najlepiej sprawdzają się preparaty wzbogacone probiotykami lub prebiotykami. Pierwsze oznaczają pożyteczne mikroorganizmy (np. drożdżaki czy bakterie jelitowe występujące m.in. w jogurtach), zamieszkujące przewód pokarmowy. Natomiast prebiotyki to składniki pokarmowe nie trawione przez człowieka, które docierają do jelita grubego i pobudzają rozwój dobroczynnych mikroorganizmów. Zadaniem jednych i drugich jest stworzenie w przewodzie pokarmowym bariery chroniącej organizm malucha przed szkodliwymi drobnoustrojami (właściwości prebiotyczne ma np. mleko Bebiko Omneo 1 i 2, a probiotyczne NAN 2 Bifidus).

Warto również pomyśleć o prostszym rozwiązaniu, jakie daje żywność: marchew i ryż mają działanie antybakteryjne, a jabłka - antywirusowe. Ich obecność w diecie malca powinna być więc obowiązkowa. Dzieciom powyżej roku życia można już z powodzeniem podawać preparaty probiotyczne (np. Trilac, Lacidofil czy Enterol) albo biojogurty.

Owoce, warzywa, ryby

Dla odporności dziecka bardzo ważna jest zrównoważona dieta: zwłaszcza białka oraz witaminy A, B6, C, E, a także mikroelementy - żelazo i cynk. Witamina A nazywana jest "antyinfekcyjną", gdyż wspomaga system samoobrony organizmu. Występuje w burakach, marchewce, papryce, dyni, szpinaku, morelach, mango. Aktywność witaminy A zwiększa witamina E, której duże ilości zawierają orzeszki ziemne, pszenica, słonecznik, soja. Z kolei witamina C tworzy barierę ochronną wobec szkodliwych drobnoustrojów. Znajdziesz ją m.in. w cytrusach, cebuli, czarnych porzeczkach, malinach, truskawkach, pomidorach, czerwonej papryce, kapuście oraz natce pietruszki. Wczesną wiosną są one trudniej dostępne, ale z powodzeniem można zastąpić je mrożonkami. Natomiast witamina B6 obecna jest w mięsie, nabiale, bananach i nasionach roślin strączkowych (groch, fasola, soczewica, ciecierzyca, bób).

Pamiętaj także o rybach - są one bogate w selen i cynk, bardzo cenne pierwiastki wzmacniające odporność dziecka. Niezawodne są też babcine sposoby polegające na dołączaniu do posiłków miodu i czosnku. O ile z przekonaniem dziecka do zjedzenia miodu raczej nie ma problemu, o tyle z surowym czosnkiem bywają kłopoty. Pomóc tu mogą grzanki z masłem czosnkowym. Są nie tylko zdrowe, ale i pyszne!

Turbodoładowanie

Wczesną wiosną i w okresach zwiększonych infekcji możesz sięgnąć po gotowe preparaty witaminowe. Zanim jednak to zrobisz, skonsultuj się z pediatrą. Gdy maluch jest podatny na przeziębienia, dobrym rozwiązaniem będzie podanie mu "wzmacniaczy" wyprodukowanych na bazie składników roślinnych, np. jeżówki purpurowej (Echinacea) czy dzikiej róży (syrop, herbatka, konfitury). Podaje się je maluchom powyżej pierwszego roku życia. Dzieciom powyżej 3 lat można już zaaplikować specjalną szczepionkę poprawiającą odporność (np. IRS 19 czy Ribomunyl). W tej sprawie też należy poradzić się pediatry. Lekarze mawiają, że nic tak dobrze nie uodparnia dziecka jak... chorowanie. Do ciebie zaś należy wzmacnianie naturalnej odporności malucha na wszelkie możliwe sposoby.