Uchodźczyni, która swoim talentem zarabia na życie na obczyźnie

Wika Stepaniuk to piękna dziewczyna, której profil na Instagramie pełen jest kolorów i zdjęć zdradzających, na czym polega jej niezwykły talent. Trafiając na jej stronę możecie zapoznać się z przekrojem ręcznie przez nią pomalowanych części garderoby - głównie kurtek, które, jak przyznaje Wika w rozmowie ze mną, maluje od kilku lat.

Zaczęłam malować 7 lat temu, jak urodziłam córkę, w domu nie było nic do roboty i tak po prostu - zaczęłam malować - zdradza śliczna blondynka, której łagodne oczy widziały prawdziwy horror.

Wika, jak miliony jej rodaczek i rodaków, uciekła przed rosyjską agresją na Ukrainę. Jednak jej historia nie jest zwyczajna. Wika nie uciekła sama - ze sobą wzięła swoje szwagierki: ciężarną Innę i chorą na nowotwór Zorianę. Wraz z nimi ze stojącej w ogniu Ukrainy uciekły ich dzieci, których w momencie ucieczki była piątka. Dziś na świecie z kobietami jest kolejna pociecha Inny.

Inna już urodziła, 23 kwietnia - mówi mi Wika. Zoriana jest leczona. To są siostry mojego męża. Udało nam się też namówić naszą ciotkę, która wychowała mnie, by również przyjechała do Polski.

Maluje kurtki, by zarobić na życie. Kim jest Wika Stepaniuk?

Pochodzę z obwodu donieckiego Bachmut (Artemivsk), pracowałam w swoim życiu jako barmanka, krupierka, sprzedawczyni - tłumaczy mi Wika, której wcześniejszej historii przecież nie znamy. Kobieta wiodła spokojne życie w Ukrainie, aż do momentu, gdy w jej ojczyźnie wybuchła wojna.

Co pamiętam z tamtego dnia? Strach o życie dziecka, budzenie się po wybuchach o 5 rano. Na początku nic nie było jasne, nastąpił szok, potem strach. Zabrałam dziecko, wzięłam kilka rzeczy i miałam nadzieję, że niedługo wszystko się skończy - mówi Wika.

Niestety, nie skończyło się do dziś, choć od wybuchu wojny minęły już ponad dwa miesiące. Wika i jej szwagierki bardzo szybko musiały odnaleźć się w nowej, brutalnej rzeczywistości, choć nie jest im łatwo z tak wielu powodów. Ich mężczyźni zostali w Ukrainie łącznie z najstarszym synem Inny. Żadna z Ukrainek nie mówi po polsku, Zoriana z uwagi na chorobę nie jest w stanie pracować, a Inna musi zajmować się nowo narodzonym dzieckiem i jest kobietą w połogu. Dlatego Wika sięgnęła do swojego talentu i maluje kurtki na zamówienie. Jej talent możecie podziwiać w naszej galerii.

Na kurtce możesz narysować cokolwiek chcesz, portrety, bajki, filmy - mówi Wika. Jedną kurtkę zdobię od 1 do 4/5 dni, w zależności od nastroju - dodaje.

Wika wraz ze swoją rodziną gościła ostatnio w studiu "Dzień Dobry TVN", gdzie zapytana została o to, z jakim przyjęciem spotkały się w Polsce:

W Polsce jest nam dobrze, ale chcemy do domu. Dom to dom - podkreśliła Wika. Czujemy strach i rozpacz, bo nikt nie myślał, że w XXI wieku coś takiego może się wydarzyć - dodały jej szwagierki.

O dramatycznych losach Ukrainek piszemy na stronach serwisu kobieta.pl. Robimy to, bo wierzymy, że ich prawdziwe i bolesne historie muszą być pokazywanie światu.

By pomóc kobietom, a jednocześnie stać się posiadaczką pięknej, ręcznie malowanej kurtki, kliknijcie tu - to profil Wiki, przez który możecie złożyć zamówienie.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: