Jak się kończy bycie miłą? "Gdy nieproszony za pierś mnie złapie, nie chcę przypadkiem mu uczuć zranić i być tą, co się nie umie bawić"

Ten wpis doczekał się już ponad 4,5 tys. udostepnień, ponad 2 tys. lajków i prawie 400 komentarzy. Co tak wzburzyło sieć? Chodzi o wierszyk opublikowany w jednym ze szkolnych podręczników, który po udostępnieniu stał się viralem. Dlaczego? Co kontrowersyjnego może być w rymowance dla uczniów podstawówki? Wszystko - od społecznych bolączek, ortodoksję, szowinizm, nierówności i dulszczyznę po refleksje mówiące wiele o poziomie edukacji w polskich szkołach.  

"Wszyscy mnie lubią! To rzecz wspaniała.

Chyba się jednak dobrze starałam.

Chciałam, by lubić zaczął mnie ktoś,

więc byłam miła, mówiłam wciąż:

proszę, przepraszam, bardzo dziękuję

i uśmiechałam się, i w ogóle.

Teraz mnie lubią wszyscy,

więc w górę skaczę z radości – do samych chmurek!"

Warto zwrócić uwagę na to, że wiersz skierowany jest tylko do dziewczynek. Jego treść nie pozostawia wiele do poetyckiej interpretacji. Według autora największą wartością dla dziewczynki jest przestrzeganie zasad dobrego wychowania i bycie miłą. Dorosłe dziewczynki już wiedzą "czym to pachnie" i że bycie grzeczną, miłą i zgodną, nie jest wyznacznikiem pewnego przyszłego sukcesu.

Dlatego Lidka Szpulka napisała swoją wersję kontrowersyjnego wierszyka i opublikowała go w sieci, co rozpoczęło gorącą dyskusję na temat tego, jakich wartości uczone są dzieci w szkole i jak różni się wychowanie dziewczynek, od edukacji chłopców.

Jak historia bohaterki wiersza z podręcznika mogłaby się skończyć - prawdopodobnie tak, jak opisała to Szpulka. Która z nas nie przekonała się choć raz o gorzkiej prawdzie, jaką wybrzmiewa ten utwór?

"Minęły lata, lubią mnie wszyscy,

a ja mam lęki, wrzody i cysty.

Ktoś mnie obraża i szpile wbija

nic nie poradzę: wciąż jestem miła!

Ktoś na mnie gwiżdże, pluje z daleka,

ja spuszczam oczy i się uśmiecham.

Gdy mnie ktoś popchnie, aż się przewracam,

to zaraz pierwsza grzecznie przepraszam.

Gdy nieproszony za pierś mnie złapie,

zbliża zanadto i w ucho sapie

nie chcę przypadkiem mu uczuć zranić

i być tą, co się »nie umie bawić«.

Bardzo się boję, że tak się stanie,

że kiedyś ktoś mnie lubić przestanie!

Więc mówię stale: dziękuję, proszę.

I wprost swojego życia nie znoszę!".

Komentarze internautów nie pozostawiają wątpliwości, że nie ma zgody na taką edukację dziewczynek

Wiersz Lidki Szpulki został udostępniony po tysiąckroć. Internauci zaczęli zadawać pytania, jak to możliwe, że w 2021 roku, w szkolnych podręcznikach nadal można znaleźć treści żywcem wyjęte z poradników dla młodych dam z XIX w.? Nie brakuje nawiązań do "cnót niewieścich" Przemysława Czarnka i maczyźmie naszego społeczeństwa.

"Kłamstwo na samym początku wierszyka. Nie ma opcji, żeby wszyscy kogoś lubili"

"To wierszyk z lat 80tych, już nie przystaje do współczesności przy ogólnej świadomości społecznej o zaburzeniach jakie może wywołać taka postawa, o tym jak media społecznościowe mogą destruktywnie działać na młodzież zwłaszcza".

"Ten wiersz z książki jest potwornie toksyczny pedagogicznie! To przerażające!"

"..., ale dlaczego w takim razie wierszyk jest skierowany tylko do dziewcząt?"

"Dziękuję za tą dokonczoną wersję życia wielu dużych dziewczynek"
 

Inni zachęceni przez autorkę wiersza "dorosłej dziewczyny" stworzyli alternatywną wersję zakończenia. I są one tym bardziej przerażające, że bliższe realnym doświadczeniom, z jakimi przychodzi zmierzyć się kobietom w życiu, które nie ma nic wspólnego z podręcznikowym wychowaniem.

"Aż mam ochotę dopisać dalszy ciąg:

I tylko łykam prochy magiczne

Wmawiając sobie, że to dziedziczne.

Nie umiem wyrazić, że się przejmuję,

Gdy świat wokół mnie nie szanuje,

Więc nadal przepraszam, proszę, dziękuję,

Nie pokazując, że gniew wciąż czuję.

I w nic już nie wierzę, nie kocham siebie,

Czy też takie myśli przychodzą do Ciebie?"

 

"I ciagle lubią mnie wszyscy ludzie chyba zamieszkam teraz w psiej budzie.

Będę jak piesek wierna, z łańcuszkiem, żeby podrapał mnie pan za uszkiem

A kiedy zbije mnie pan mój łaskawy, przeproszę jak chory piesek kulawy.

I ciagle będę wdzięczna i miła, że dobroć pana mnie nie zabiła".