Jak myślicie, dlaczego Greta Thunberg odwiedziła właśnie Waszą restaurację?

Krzysztof Azarewicz: Wizyta odbyła się z jej inicjatywy. Możemy tylko podejrzewać, że będąc w Gdańsku odnalazła Mannę na TripAdvisor czy Google i przeczytała o nas same dobre opinie! Na TripAdvisor Manna 68 zajmuje obecnie czwarte miejsce spośród ponad 600 restauracji w Gdańsku, dlatego odwiedza nas coraz więcej gości z zagranicy oraz celebrytów.

Możecie zdradzić jak wyglądała jej wizyta i co zamówiła?

Ania Orzech: Greta była w towarzystwie ekipy filmowej. Zamówiła sałatkę cezar. Tego klasyka nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. W naszej wersji sos cesarski zrobiony jest z własnoręcznie przygotowywanego sojonezu i orzechów nerkowca, a zamiast kurczaka podajemy marynowane tofu. Do tego chrupiące grzanki, sałata rzymska i pyszna, pełnowartościowa sałatka gotowa! Bardzo jej smakowała.

Skąd pomysł na restaurację z dietą roślinną?

Krzysztof: Przez ponad piętnaście lat mieszkaliśmy w Londynie i pracowaliśmy w gastronomii na wielu pozycjach. Niestraszne było nam i zmywanie talerzy, ale i zarządzanie dużym zespołem oraz, tak dziś ważny, marketing. Londyn to kosmopolityczne miasto, w którym można poznać różne kultury, a także kuchnie z wielu miejsc świata. Można powiedzieć, że edukowaliśmy się w nim, eksplorowaliśmy różne tradycje i podejścia do gotowania. Po przeprowadzce do Trójmiasta brakowało nam tu wegetariańskiej restauracji z prawdziwego zdarzenia, takiej z profesjonalną obsługą kelnerską, dobrze dobranymi winami do dań i innymi elementami, które odróżniają restaurację od baru bistro.

Jesteście wegetarianami?

Ania: Krzysztof nie je mięsa od 25 lat, a ja od 18. Nie wyobrażamy sobie zatem prowadzenia mięsnej restauracji.

Z czym wiązała się Wasza decyzja o rezygnacji z mięsa? Czy jej podjęcie wymagało od Was poświęcenia, co było w tym procesie najtrudniejsze?

Krzysztof: W przypadku nas dwojga była to chęć poprawienia diety - wyeliminowania z niej szkodliwych elementów. Oboje studiowaliśmy, ciężko pracowaliśmy i trenowaliśmy sztuki walki. Nagle, po klasycznym polskim obiadku, ciało okazywało się senne i ociężałe. Potrzebowało mnóstwo energii, aby wydalić z siebie zalegające fragmenty posiłku. Mięsa nie można do końca strawić, a organizm zużywa na ów proces olbrzymich zasobów energetycznych – stąd ta senność. Po przejściu na dietę bezmięsną oboje poczuliśmy się lżej i lepiej. Przestaliśmy także używać dużych ilości soli niezbędnej do tego, aby nadać mięsu jakąkolwiek wartość smakową. Nasze zmysły wydają się być wrażliwsze na doznania. W naszym przypadku nie musieliśmy nic poświęcać – decyzja była dojrzała, przemyślana i niemal natychmiast mięso stało się – mówiąc bardzo delikatnie – nie atrakcyjne.

O czym trzeba pamiętać przechodząc na dietę wegetariańską lub wegańską?

Ania: Należy pamiętać o tym, aby w odpowiedni sposób suplementować żelazo i witaminę B, których najwięcej jest w mięsie. Dobrze jest udać się z wizytą do dietetyka, który na podstawie wyników krwi i wagi ustali nam doskonały jadłospis. Koszt takiej wizyty jest niewielki w stosunku do korzyści. Jedzmy świeże produkty, urozmaicajmy menu i unikajmy kupowania gotowych dań w supermarketach.

W waszym menu znajdują się też dania dla dzieci – dużo klientów przychodzi z „wege-dziećmi”?

Ania: Staramy się nie dzielić naszych gości na wegetarian i mięsożerców. Odwiedza nas dużo osób, które regularnie jedzą mięso, ale również i warzywa. Przychodzą do Manny, ponieważ chcą zjeść coś lżejszego, egzotycznego, a także ponieważ wydają się lubić naszą obsługę i atmosferę w restauracji. Odpowiadając zatem na to pytanie: trudno powiedzieć ile odwiedzających nas dzieci je mięso w domu, czy w szkole. Wszystkie jednak – a przynajmniej te, które już biegle czytają – są zachwycone nazwami potraw.

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Manna 68 (@manna68gdansk) Lip 11, 2019 o 9:31 PDT

Jakie mity możecie obalić na temat wegetarianizmu/weganizmu?

Krzysztof: Często spotykamy się ze zdaniem, że potrawy wege są bez smaku albo że nie można się nimi najeść. W tym kontekście uwielbiamy patrzeć na miny naszych gości w restauracji, kiedy wizyta u nas obala wszystkie podobne mity! Smak to kwestia przypraw i wyobraźni, a sytość wiąże się z odpowiednią kompozycją dania. Dieta bezmięsna dla wielu osób wydaje się być nudna. Czasem nasi dalsi znajomi pytają „Co wy jecie?” Wtedy uwielbiamy pokazywać im nasze książki kulinarne z tysiącami przepisów. Zazwyczaj opadają im szczęki, a od oglądania obrazków leci ślinka.

Które danie jest totalnym przebojem Waszego menu?

Ania: Menu w Mannie zmieniamy regularnie. Staramy się aby komponowało się z porami roku. W tym sezonie absolutnym hitem jest „kaczka” w sosie słodko-kwaśnym z warzywami i ryżem basmati. „Kaczkę” sporządzamy z seitana, czyli wysokobiałkowej pszenicy, która jest odpowiednio marynowana. Wielu mięsożernych gości mówiło nam, że nabrałoby się, gdyby powiedziano im, że mają do czynienie z prawdziwą kaczkę. Poza tym danie jest aromatyczne, ma delikatną egzotyczną nutę i świetną teksturę.

Jakiemu wegetariańskiemu składnikowi czy potrawie wróżycie miano trendu na 2020 rok?

Krzysztof: Bardzo popularne stają się roślinne substytuty mięsa. W naszym menu największą popularnością cieszą się takie dania, jak wspomniana już kaczka z seitana, smażona „ryba” w panierce, za którą służy płat bakłażana owiniętego w nori, smalec z fasoli, czy tatar z buraka. Z jakiegoś powodu wielu gości ma sentyment do wyglądu czy nazw tradycyjnych potraw. Dania imitujące mięso, które serwujemy są wykonane ze świeżych i zdrowych produktów, więc trudno się dziwić, że je promujemy. Na uwagę zasługuje także Beyond Meat – amerykańska firma specjalizująca się w produktach roślinnych imitujących wołowinę i drób. Zainteresowali się nią tacy mięśni giganci, jak McDonald’s czy KFC, więc zdecydowanie coś jest na rzeczy.

Jak przekonalibyście niedowiarków do przejścia na roślinną dietę?

Krzysztof: Najważniejsze, aby chęć do zmiany nawyków żywieniowych płynęła z serca. Trudno kogoś namówić do rzeczy, do której nie jest przekonany. Wiele osób ma bardzo wojownicze nastawienie do tych kwestii. My unikamy konfrontacyjnego i agresywnego przekonywania. Staramy się pokazywać pozytywy na własnym przykładzie. Warto zwrócić uwagę na pozytywy diety wege – jak wpływa na nasze ciało, wagę, skórę, krew, samopoczucie, a także na cały ekosystem planety.  

Co sądzicie o trendzie #veganuary, czyli wyzwaniu na niejedzenie mięsa przez pierwszy miesiąc roku?

Krzysztof: To doskonały pomysł, zwłaszcza dla tych osób, które nie są do końca przekonane na przejście na dietę wege. Miesięczne wyzwanie powinno im pomóc w podjęciu właściwej decyzji!