Skąd to całe zamieszanie? Otóż kilka skrawków trufli zmienia prozaiczny makaron w wybitne danie. Grzyb jest frykasem, a mówią, że również afrodyzjakiem. Jest także symbolem statusu. Cena uncja w uncję wskazuje, że to najdroższy artykuł na świecie. Kilka lat temu na aukcji w Makau truflę o masie 1,4 kg sprzedano za 330 000 dolarów. W pewnej mierze z powodu zmian klimatu podaż trufli maleje. A to napędza czarny rynek. W 60 Minutes, programie stacji CBS, tak to ujęto: „Są szmuglowane jak narkotyki, padają łupem bandytów, zagrażają im gorsze substytuty z Chin”. Trufle uprawiane w Państwie Środka są sprzedawane na włoskim rynku tak jak podrabiana odzież czy dizajnerskie torebki.

W poszukiwaniu trufli prym wiodą świnie. Zbyt często jednak, zanim opiekun zdoła je odciągnąć, sprawnie wcinają porcje warte tysiące dolarów. Psy, zwłaszcza ukochane lagotto romagnolo, są posłuszniejsze, szczególnie te przygotowywane do zajęcia już w szczenięctwie. Które mają nosa, stają się bezcenne. Czworonoga ze zbieraczem łączy niezwykle bliska więź. Profesja ma i ciemne strony – wybitne psy padają łupem złodziei albo są trute przez konkurencję. I kto by pomyślał, że trufle staną się przyczyną występków?

Wrażenia towarzyszące poszukiwaniom trufli najlepiej poznawać podczas wędrówek z Giuseppe (Beppe) Marengiem i psem Luną. Firma Marenga – Il Profumo della Notte – mieści się opodal Alby. Biznes założył w 1899 r. dziadek Beppego, Cichin. Jego „tajny rejestr” znalezisk najlepszych trufli jest dziś niezbędnikiem wnuka. Przystojny i elokwentny Beppe wraz z Luną pokazuje, jak należy szukać trufli fair i z klasą.

Opowieść o truflach, ale też setki innych niesamowitych historii o Italli, znajdziesz w niezwykłym przewodniku po Włoszech - "Pod słońcem Italii".