Toksyczna miłość: jak ją rozpoznać?

Toksyczność to cecha substancji chemicznych polegająca na powodowaniu zaburzeń lub śmierci komórek po dostaniu się w ich pobliże. Kiedy mówimy o toksycznych relacjach lub ludziach, to myślimy podobnie. Kiedy kontakt z kimś wywiera na nas trujące działanie to przebywanie w jego otoczeniu potrafi zniszczyć życie doszczętnie. Najłatwiej byłoby powiedzieć, że takiej osoby powinno się unikać, ale przecież ludzie nie są oznaczeni trupią czaszką, jak substancje. Co więc robić?

Najważniejsza jest świadomość. To, co uświadomione jest początkiem każdej zmiany. To jest pierwszy krok do pomocy sobie.

Toksyczny związek to relacja, w której dwoje ludzi albo jedna ze stron, odbiera sobie energię. Zamiast troski, szacunku i wsparcia, otrzymujemy chłód, niezrozumienie i podcinanie skrzydeł. Wszystko co robimy wydaje się dla drugiej osoby niewystarczające, aby nas docenić, a każdy błąd czy pomyłka jest szansą do poniżania nas. Milczenie, gdy o czymś z radością opowiadamy, krytyka, kiedy mówimy o czymś ważnym. A ostatecznie też atak, gdy zwrócimy drugiej osobie  uwagę.

Toksyczność jest wtedy, gdy ciągle rezygnujesz ze swoich planów i marzeń ze względu na partnera. Nie - raz czy dwa, a wtedy, gdy dzieje się to notorycznie. Czasami robisz to nawet nieświadomie. To naturalne brać pod uwagę bliskiego człowieka, ale to nie znaczy, że na każdym kroku masz unikać tego, co może nie spodobać się jemu.

Kiedy zamiast rozwijać się, nie podejmujesz działań, bo on Cię stale zniechęca. Na różne sposoby daje Ci do zrozumienia, że jesteś niewystarczająca do tego by cię kochał, szanował, a może nawet lubił. Kiedy pięknie się ubierzesz - nie mówi nic. A jeżeli Cię dostrzega to zwykle korygując. Zawsze jest coś nie tak, nieidealnie, stale czujesz napięcie i dyskomfort. Jesteś ciągle  krytykowana, a przy nim często czujesz wstyd. Nierzadko tez masz wyrzuty sumienia za to, jaka jesteś. On natomiast ma być stale w centrum uwagi. Liczy się tylko: co ON, jak ON, kiedy ON i dlaczego nie ON. Twoje uczucia i potrzeby są pomijane.

Toksycznie jest wtedy gdy w jego towarzystwie nigdy nie czujesz się swobodnie. Nie masz wolności słowa, a tym bardziej czynów. Jesteś czujna na jego spojrzenie, mowę ciała, a czasem nawet oddech. Boisz się jego złości i starasz się unikać jego odrzucenia.

Pytasz stale siebie co zrobić aby było inaczej, co aby on Cię zrozumiał, aby Cię dostrzegł…ale nie znajdujesz sposobu.

Co robić, gdy spotkała cię toksyczna miłość?

Trudno bowiem znaleźć sposób na to, by wytrzymać coś co Cię zatruwa. To tak jakbyś chciała uodpornić się na arszenik dodawany każdego dnia do śniadania. Tracisz siły, nawet jeżeli przyzwyczaiłaś się do jego gorzkiego smaku. Jak długo można wierzyć w to, że coś się zmieni? To umysł jest w tej sytuacji sprzymierzeńcem. Nie odchodzisz, bo boisz się samotności? Może warto wtedy zapytać siebie czy przypadkiem nie jest tak, że teraz stale jesteś samotna? Jeżeli notorycznie masz poczucie odrzucenia, to co gorszego już może Cię spotkać po rozstaniu?

Coraz więcej nieprzespanych nocy, wieczorów pełnych analiz i poranków po koszmarach sennych. Czas płynie, a Ty go nie czujesz, zamrożona w stałym napięciu. Czy on kiedykolwiek naprawdę cię kochał? To chyba nie jest tak ważne, jeżeli dziś nie dostajesz tego, czego byś potrzebowała. To może czas zadać sobie pytanie czy warto? Ile można jeszcze wkładać w inwestycję, która jest skazana na porażkę? Może warto „odejść od stołu” dopóki zostało Ci wciąż trochę „pieniędzy w portfelu”. Czasem wycofanie się z gry jest największą wygraną.

Zwykle nie warto walczyć o normalność z osobą, która nie jest zainteresowana normalnością.

Jeśli pragniesz szacunku – daj go sobie. Jeżeli chciałabyś, aby druga osoba zatroszczyła się o Ciebie – zatroszcz się o siebie Ty. Nie pozwól sobie tracić szans na szczęście, nie porzucaj swoich marzeń i pragnień, nie rezygnuj z możliwości rozwijania swoich talentów. Daj sobie wszystko to, czego pragnęłabyś, aby on Ci dał. Nie masz wpływu na niego, ale na sytuację w jakiej się znajdujesz. Masz przy sobie najważniejszą osobę na Świecie – siebie. Zadbaj więc o nią. Nikt inny nie zrobi tego lepiej niż Ty sama, bo znasz siebie najlepiej. Nie pozwól podcinać sobie skrzydeł – rozłóż je szeroko i przypomnij sobie, że one są właśnie po to, abyś latała wysoko. I leć - gdzie tylko zapragniesz, bo masz prawo do bycia szczęśliwą. Nawet jeżeli oznaczało by to, że jeszcze trochę musisz polatać, by to szczęście znaleźć.

Tekst: Karolina Jarmołowicz – psychoterapeuta, socjolog, Ośrodek CENTRUM