„Zawsze do niej wracam. Nie znalazłam lepszej!”

Za co kochamy maski w płachcie? Za przyjemne uczucie chłodzenia, wygodę i oczywiście zwiększoną wchłanialność składników aktywnych. Dzięki temu niepozornemu kawałkowi materiału, substancje odżywcze i nawilżające dokładnie opinają skórę i nie wyparowują z jej powierzchni wraz z wodą. Najlepsza maska na twarz podczas letnich upałów? Oczywiście ta intensywnie nawadniająca, najlepiej z kwasem hialuronowym. Okazuje się, że jedną z najskuteczniejszych na rynku kupicie za… niecałe 10 złotych.

Maska w płachcie Hada Labo Tokyo zawiera aż trzy rodzaje kwasu hialuronowego pod opatentowaną nazwą Super Hyaluronic Acid™. Jest bezzapachowa i błyskawicznie przywraca skórze gładkość, nawilżenie, sprężystość i pozostawia supermodny efekt „glass skin”:

Markę Hada Labo pokochali nie tylko mieszkańcy Japonii (słynny, nawilżający lotion sprzedaje się tam co dwie sekundy!), ale i nasze rodaczki. Głęboko nawilżająca maska na tkaninie zbiera świetne recenzje w sieci:

To najlepsza drogeryjna maska nawilżająca ! Efekt ukojenia i odżywienia skóry jest natychmiastowy. 

Ach co ta maska robi z buzią 

Ciągle do niej wracam, nie znalazłam lepszej

Po nałożeniu maseczki niemal usłyszałam "uffff" wyszeptane przez moją skórę ;) Suche skórki zniknęły, skóra elastyczna i nawilżona, nie potrzebowałam już kremu na noc - piszą zachwycone użytkowniczki wizaż.pl

Maska z Super Hyaluronic Acid™ jest też dostępna w wersji dla skóry z pierwszymi oznakami starzenia: zawiera dodatkowo retinol i kolagen:

Jak stosować maskę w płachcie?

Aby maska w płachcie spełniła swoje zadanie jeszcze lepiej, warto wykorzystać kilka prostych trików pielęgnacyjnych. Po pierwsze, maskę należy nakładać na dogłębnie oczyszczoną skórę - peeling kwasowy, albo enzymatyczny, pozwoli na usunięcie martwych komórek skóry i nadmiaru sebum, dzięki czemu ułatwi składnikom aktywnym penetrację naskórka. Maskę warto nałożyć na lekko wilgotną skórę - zintensyfikuje to jej efekt nawilżający. Aby lepiej dopasować płachtę, można posłużyć się np. kamiennym rollerem, dzięki czemu „zabieg” zamieni się w przyjemny, odprężający rytuał.