Wieloznaczny uścisk dłoni

Czy to prawda, że podanie komuś ręki może być niegrzeczne albo wieloznaczne? Tak, sposób, w jaki podajemy dłoń, dużo mówi o tym, jaki jest nasz stosunek do osoby, z którą się witamy. Może wyrażać przyjaźń, szacunek, ale też obojętność, a nawet lekceważenie – jeśli wyciągamy rękę, nie spoglądając w oczy i bez uśmiechu, jakby od niechcenia. Ściskanie dłoni dłużej niż dwie sekundy, potrząsanie nią czy ściąganie w dół to znak poczucia wyższości, a powściągliwe podawanie samych palców może być odczytane jako sygnał niechęci. Zbytnia skwapliwość też jest nie na miejscu. Młodzi ludzie czasem popełniają gafę, wyciągając rękę np. do ojca koleżanki. Tymczasem powinni poczekać, aż osoba starsza (wiekiem lub rangą) pierwsza poda dłoń.

Przepraszam, dopiero się uczę

Jesteś pierwszy raz na stoku, masz tremę. Nie przejmuj się, każdy kiedyś zaczynał. Jeśli będziesz przestrzegać zasad narciarskiego savoir-vivre’u, dasz radę i nie będziesz przeszkadzać innym. Zasady te dotyczą wszystkich, niezależnie od stopnia narciarskiego zaawansowania. Ale osoby, które stawiają pierwsze kroki, powinny przede wszystkim pamiętać, by nie zatrzymywać się na stoku, jeśli nie jest to absolutnie koniecznie. Zwłaszcza tam, gdzie będą niewidoczne dla nadjeżdżających z góry. Bezpiecznie można stanąć tylko na skraju trasy. A po ewentualnym upadku, jeśli nic się nie stało, jak najszybciej trzeba wstać i przesunąć się na bok, by nie narażać innych na kolizję. Pierwszeństwo na stoku ma zawsze osoba jadąca niżej – ona nie sprawdzi, co się dzieje za jej plecami. Ty, gdy jesteś wyżej, wybierasz taki tor jazdy, który nie narazi cię na zderzenie.

Czy wypada mówić, że nie wypada?

Dobre wychowanie to nie tylko bycie uprzejmym, ale też umiejętność tolerowania nieuprzejmości innych. Jeśli postępujemy zgodnie z zasadami savoir-vivre’u, nikomu nie mówimy, że zachowuje się niekulturalnie, ani nie pouczamy, jak powinien się zachowywać. Pouczać może jedynie nauczyciel uczniów, rodzic dzieci, a nie np. kolega kolegę. Jeśli czyjeś zachowanie jest szczególnie uciążliwe, można tylko grzecznie poprosić, by ze względu na nas coś zrobił (np. wyłączył telefon w teatrze) lub czegoś nie robił . Ale uwagi typu: „zachowuje się pan niekulturalnie” są... niekulturalne.

Nowi lokatorzy: jak ich przywitać

Do drzwi rodziny, która właśnie sprowadziła się do mieszkania, pukają sąsiedzi, wręczając jej na powitanie ciasta, torty, łakocie – to obrazek znany raczej z filmów amerykańskich niż z polskiej rzeczywistości. U nas przyjęło się raczej, że to osoba, która właśnie wprowadziła się do budynku wielorodzinnego czy na osiedle domów jednorodzinnych, pierwsza się przedstawia mieszkającym tam od dawna. Nie musi to być oficjalna wizyta zobowiązująca do rewizyty i nawiązywania przyjaźni. Wystarczy krótka pogawędka, tak aby nie być kimś anonimowym.

Przesadny szacunek czy nieznajomość reguł?

Duże litery kiedyś w środku zdania zdarzały się sporadycznie. Dziś mnożą się bez opamiętania: zaimki, tytuły...

● Pisanie zaimków osobowych typu: „jej”, „jego”, „on”, dużą literą to zapewne wpływ języka angielskiego. W polszczyźnie jest ewidentnym błędem. Są tylko dwa wyjątki: gdy zaimki odnoszą się do osób boskich (piszemy „On” w odniesieniu do Boga, „Ona” o Matce Boskiej) lub osób zmarłych, które chcemy uczcić.

● Również z angielskiego przenika do polskiego zwyczaj pisania dużą literą wszystkich słów składających się na tytuły. Stąd błędne tłumaczenie „Star Wars” jako „Gwiezdne Wojny”, a nie „Gwiezdne wojny”.

● Powszechna jest maniera nadużywania dużych liter w nazwach stanowisk: „Burmistrz” zamiast burmistrz, „Dyrektor Generalny” zamiast dyrektor generalny. To z kolei wpływy reklamy. A może przesadny szacunek?

Niespodziewani goście nie muszą być bardzo mile widziani

Za chwilę wychodzisz, jesteś zajęta, w trakcie porządków. Tymczasem ktoś puka do twoich drzwi: teściowa przejeżdżała obok i postanowiła zajrzeć, dawno niewidziany znajomy bez zapowiedzi przyszedł złożyć ci wizytę. Oczywiście nie wypada zatrzasnąć drzwi przed nosem gościa, ale nie będzie w złym tonie poinformować go, że akurat jesteś zajęta. W ten sposób od razu ustalisz reguły gry i dasz do zrozumienia, że wizyta nie może trwać długo. Masz bałagan w salonie, jesteś nieumalowana, nie masz nic poza herbatą? Nie tłumacz się, nie przepraszaj ani tym bardziej naprędce nie sprzątaj. To twój gość powinien czuć się winny, bo nie dał ci szansy, żebyś przygotowała się do jego wizyty.

Upadło? Nie podnoś...

Podczas kolacji w restauracji widelec zsunął się na podłogę, wylało się wino, kawałek pieczeni wylądował na twoich kolanach. Jak się zachować? To może przydarzyć się każdemu. Najważniejsze, aby w takiej sytuacji nie robić z tego wielkiego „halo” i nie zwracać na siebie uwagi wszystkich gości w restauracji. Nie należy w panice rzucać się do sprzątania, zbierać z podłogi, co tam upadło. Jeśli spadł nóż czy widelec, kelner przyniesie drugi. Jeśli awaria jest większa, wystarczy taktownie przeprosić i poprosić obsługę o pomoc.

Posłuchaj mnie, a powiem ci, czy znasz zasady savoir-vivre’u

„Najtańszy sposób zjednania sobie człowieka to wysłuchać go” – mówi stare przysłowie. Umiejętność słuchania jest sporą sztuką i bez wątpienia świadczy o naszej kulturze i o znajomości zasad dobrego wychowania. Co w praktyce znaczy umiejętne słuchanie? Nieprzerywanie rozmówcy, okazywanie zainteresowania dla tego, co mówi, reagowanie na jego słowa, potakiwanie – kiedy ma to sens. Nie ma chyba nic gorszego niż rozmówca, który co chwila wchodzi w słowo, a jeśli nawet milczy, to widać po wyrazie jego twarzy, że nie słucha, a jedynie czeka, żeby znów wtrącić swoje trzy grosze.

Napiwek dla kuriera – dawać czy nie

Można się spotkać z opinią, że napiwek należy się tylko temu, kto zrobi coś, co wykracza poza jego obowiązki. To nieprawda. Dodatkową przysługę należy osobno wynagrodzić, a napiwek wręczamy, jeśli jesteśmy zadowoleni z wykonania podstawowej usługi. Zwykle pamiętamy o tipach w restauracji czy salonie fryzjerskim, rzadko – odbierając przesyłkę czy zamówioną pizzę. Tymczasem kuriera, listonosza czy dostawcę również wypada wynagrodzić, zwłaszcza gdy czekał na nas z przesyłką albo jechał przez zalane deszczem miasto. Stosowna będzie drobna kwota (raczej nie mniejsza niż 5 zł) lub zaokrąglająca rachunek, jeśli płacimy dostawcy.