Jak Pani czuje się w roli samodzielnej pisarki?

KK: Moje życie to prawdziwy rollercoaster. Nie ukrywam, że moje książki są inspirowane prawdziwymi wydarzeniami, co ułatwia pisanie, bo nie muszę czekać na przypływ natchnienia. W trakcie pracy nad książką robiłam jeszcze milion innych rzeczy - produkowałam programy telewizyjne, zajmowałam się domem, uprawiałam sport, oglądałam filmy i seriale, które są moją pasją. Nie zapominałam przy tym o życiu towarzyskim. Najczęściej pisałam w domu, poświęcając czas między 5 a 9 rano, ale zdarzyło mi się pisać w busie, na kolanach, w drodze na zdjęcia. Temat rozwodu nie należy do przyjemnych, więc chciałam wyrzucić to z siebie jak najszybciej. Kiedy odpowiadam jak długo zajęło mi pisanie tej książki, nikt nie wierzy!   

Dominika, główna bohaterka znana już z powieści „A miało być tak pięknie!”, w drugim tomie po raz kolejny doznaje rozczarowania. Jest spełniona, po wielu życiowych zawirowaniach, czuje, że wreszcie jest w najlepszym momencie swojego życia i nagle słyszy od swojego drugiego męża „odchodzę”. Co wtedy pojawia się w głowie kobiety?

KK: Nie chodzi tylko o to, że mężczyzna odchodzi, ale przede wszystkim o rozpad rodziny. Cierpią dzieci, przyjaciele muszą opowiedzieć się po jednej ze stron. Dobrze poukładane puzzle rozlatują się na miliony kawałków. To na pewno duża dawka emocji i poczucie niesprawiedliwości, a także chaos i atak paniki. Według psychologów rozwód jest jednym z najbardziej stresujących wydarzeń w życiu człowieka. Tracimy poczucie bezpieczeństwa, chociaż w pierwszym etapie nie wiemy, co to tak naprawdę znaczy.

Odrzucona Dominika, rzuca się w pracę, romanse i życie towarzyskie. Czy to rzeczywiście lekarstwo?

KK: Kiedy człowiek jest w desperacji, zachowuje się irracjonalnie. Działa w afekcie. Dominika rzuca się w wir pracy, bo wie, że musi być teraz samodzielna. Jest też zwierzęciem stadnym, więc kiedy życie rodzinne umiera, przyjaciółki stają się jego substytutem. Romanse są potwierdzeniem atrakcyjności. Gdyby istniała jakaś uniwersalna prawda, nikt nie popełniałby w życiu błędów.

Tak samo jak Pani bohaterka, rozwodziła się Pani w latach 90. i kilkanaście lat później. Jak wygląda tytułowy „rozwód po polsku”?

KK: Żeby się tego dowiedzieć musicie przeczytać książkę! (śmiech)

Ekstremalne sytuacje pokazują, jacy naprawdę są ludzie. Niestety do takich należy też rozwód…

KK: Rozwód często powoduje, że ludzie, którzy przed chwilą się kochali, nagle rzucają się sobie do gardeł. Kobiety, dopiero co wielbione, zmieniają się w najgorsze hetery i wariatki, a mężczyźni - ich niedoszli rycerze w lśniących zbrojach, stają się skąpcami i prostakami bez serca. A przecież warto pamiętać, że wciąż pozostają tymi samymi ludźmi, którzy nie tak dawno tworzyli kochającą się rodzinę.

Mam wrażenie, że dzięki takim zawirowaniom Pani bohaterka lepiej poznaje siebie, staje się też silniejsza i niezależna. Skąd Dominika bierze swoją siłę? Jak przechodzi przez rozstanie młoda, jeszcze pełna ideałów dziewczyna, a kobieta dojrzała i doświadczona?

KK: W momencie kiedy kobieta zostaje matką, staje się odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale też za dzieci. Dla Dominiki to dzieci są źródłem tej mocy. To jest metafizyczna siła, której nie da się wytłumaczyć. Na pewno dużym wsparciem są też przyjaciółki, które przeżywały podobne zawirowania, i doskonale rozumieją jak to jest znaleźć się w takiej sytuacji. A różnica pomiędzy rozwodem w młodym i dojrzałym wieku? Boli tak samo.

Poprzednia Pani powieść „A miało być tak pięknie” rozpoczyna się na początku lat 90.? Jaki to był czas? Jaka była wtedy moda?

KK: To był dynamiczny czas dla całej Polski. Czas wielkich zmian. Dominika wkraczała w życie rodzinne i zawodowe, pełna nadziei, energii i optymizmu. A moda? Patrząc na zdjęcia z tamtych lat nie mogę powstrzymać uśmiechu.

Jakie były kobiety, które wkraczały w dorosłość w latach 90.? A jakie są teraz współczesne dwudziestolatki?

KK: Ciężko odpowiedzieć mi na to pytanie, bo jestem matką dwóch synów. Ale tak poważnie - myślę, że teraz dziewczyny są bardziej odważne, samodzielne, bardziej świadome swoich praw i potrafią wyegzekwować je dla siebie. Uważam, że teraz związki młodych ludzi są oparte na bardziej partnerskich zasadach. Coraz częściej widuje się ojców z wózkami z dziećmi, wykonujących domowe obowiązki. Nie wstydzą się tego i nie mają z tym żadnego problemu. Na początku lat 90-tych były to zachowania raczej niespotykane.

 

Katarzyna Kalicińska - producentka seriali i programów telewizyjnych, autorka sukcesu serialu „Dom nad rozlewiskiem”. Jak mało kto zna świat telewizji i polskiego show-biznesu. W powieści „A miało być tak pięknie!” (wyd. Burda Książki) opisała go wnikliwie i z humorem, inspirując się własnym zawodowo-towarzyskim doświadczeniem. Kolejne losy Dominiki postanowiła opisać już sama, bez udziału współautorki poprzedniej książki Małgorzaty Kalicińskiej. To wspólna decyzja obu autorek. Katarzyna, korzystając z dobrych rad Małgorzaty – doświadczonej pisarki, zdecydowała, by „wybić się na niepodległość” i spróbować sił jako pełnoprawna pisarka. Efekt jest piorunująco dobry!