Hoplala - piwo (nie tylko) dla kobiet

Dwie odważne dziewczyny, Dominika Diller (z domu Łapciew) i Martyna Pawluczuk, szturmem podbijają rynek do tej pory zdominowany przez mężczyzn. To dzięki nim wśród tysięcy browarów tworzonych z myślą o panach pojawiły się kolorowe butelki z piwem o charakterystycznych nazwach i niepowtarzalnych smakach. Jak radzi sobie Hoplala? Jak smakuje piwo "Wolna czy zajęta" albo "Piękna, mądra, zdolna"? Nam dziewczyny z Hoplala opowiedziały o swojej pasji.

Piwo przeżywa w Polsce swój renesans. Nie kojarzy się już z pójściem „na piwko”, a wysmakowanym selekcjonowaniem smaków. Dlatego zdecydowałyście się wejść w tę branżę właśnie teraz?

Wydaje nam się, że trend jest szerszy - Polacy bardzo dbają o jakość wszystkich spożywanych produktów, cieszą się dobrym posiłkiem i doceniają rozmowy o smaku i aromacie nie tylko piwa, ale każdego posiłku (najchętniej jedzonego w gronie rodziny i przyjaciół). O browarze myślałyśmy długo, jednak studiowałyśmy w różnych krajach i musiałyśmy czekać aż zjedziemy się w jedno miejsce - do Warszawy.

Jak sądzicie, dlaczego kobiet jest tak niewiele w biznesie piwowarów? Czy wiecie jaka to skala?

Na szczęście jest ich coraz więcej! I robią świetne rzeczy. Co prawda, często pracują w zespole w mężczyznami, jednak to one są technologami i twórczyniami smaków. Stereotyp też mówi, że kobiety częściej piją wino niż piwo, może dlatego decydują się rozwijać w innych obszarach? Mamy nadzieję, że będzie nas coraz więcej.

Z czym musiałyście walczyć, wchodząc na rynek? Było ciężko?

Konkurencja jest bardzo duża. Codziennie na polskim rynku pojawia się aż kilka premierowych smaków i bardzo dużo pracy wkładamy w pracę nad dystrybucją. Ponadto Hoplalę założyłyśmy, mając małe zaplecze kapitałowe, przez to większość rzeczy robimy same.

Skąd pomysł na receptury?

Na początku autorką receptur byłą Martyna, to ona jest odpowiedzialna za jakość naszego piwa. Ale ponieważ piwo warzyłyśmy razem, to teraz nad recepturami także pracujemy razem. Kiedy testujemy nową recepturę zbieramy też grono naszych najbliższych przyjaciół i rozmawiamy o tym, co jest dobrze, a nad czym powinnyśmy jeszcze popracować.

Sądząc po nazwach „Niezła sztuka”, „Perfekcyjna pani domu” itp., można by sądzić, że Wasze piwa dedykujcie tylko kobietom. To prawda?

Tworząc nowe piwa, myślimy "kobieco", bo same jesteśmy kobietami. Dobieramy nazwy i style tak, by pasowały do różnych archetypów kobiet. Stąd te nazwy i opisy "Jaka jest?" na opakowaniu. Nie znaczy to jednak, że produkt jest dedykowany tylko dla kobiet.

Jak wyglądały kulisy powstania piwa „Czarny protest”? Chcecie się z Waszą marką społecznie angażować?

Od początku 5% zysku z każdej butelki wspiera inicjatywy kulturalne. Razem z pojawieniem się naszego czekoladowego Stouta zaczęłyśmy się zastanawiać, w jaki sposób połączyć wspieranie równowagi społecznej i kultury. Dlatego właśnie pracujemy nad wystawą fotograficzną o tej tematyce. Będzie można ją zobaczyć już w październiku w Warszawie. 

Same jesteście fankami piwa?

Wielkimi! Ale nie tylko piwa, po prostu uwielbiamy cieszyć się smakami i i eksperymentować.

Jak wyobrażacie sobie typową amatorkę piwa Hoplala?

Nie ma kogoś takiego. Przez ostatni rok poznałyśmy wiele kobiet pijących Hoplalę i są bardzo różne. Na pewno są to osoby, które lubią sprawiać sobie drobne przyjemności i potrafią cieszyć się chwilą. Przekładają jakość nad ilość.

Macie pomysł na kolejną fajną nazwę browaru?

Pomysłów mamy milion! Ale nie możemy ich zdradzić :) 

Wasz ulubiony smak piwa?

To chyba najtrudniejsze pytanie. Wszystko zależy od momentu i okoliczności. Jeżeli mamy to uogólnić, to Martyna jest fanką piw pszenicznych, a ja zawsze najchętniej piję te, które ostatnio wprowadziłyśmy na rynek.