Natalia Klimas świętuje roczek córki

Natalia Klimas jest szczęśliwa mamą dwóch córeczek. W lipcu 2019 roku na świat przyszła pierwsza córka aktorki - Zuzia, zaś w grudniu urodziła się druga córeczka - Hania. Ostatnio Natalia Klimas podzieliła się wzruszającym wpisem na Instagramie. Zamieściła go z okazji pierwszych urodzin Hani. Ze słowami Natalii Klimas utożsami się każda mama.

"Niesłychane jest dla mnie to, jak inaczej przeżywałam pierwsze urodziny: Hani i Zuzi. Zuzia kończyła roczek kiedy byłam w ciąży. Cieszyłam się i mieliśmy piękny dzień z naszymi przyjaciółmi. Była radość i szczęście. Kiedy we wtorek obudziłam się i dotarło do mnie, że Hania ma pierwsze urodziny, czułam jak zalewa mnie fala melancholii i jakiegoś żalu przemieszanego z ogromnym szczęściem. I wdzięcznością, że Hania jest z nami, że jest zdrowa, szczęśliwa. Że zupełnie nieoczekiwanie mam dwoje dzieci, i to dwie córeczki, tak jak zawsze marzyłam.

Aktorka w dalszej części wpisu mówi o swoich przeżyciach związanych z macierzyństwem. Jej słowa to słowa wielu matek, które mają podobne odczucia, kiedy wiedzą, że to był ostatni raz, kiedy zostały mamami.

Przeczytaj także:

Natalia Klimas wyznaje: "Ostatni raz mam małego bąbla"

Natalia Klimas zdobyła się na szczere i piękne wyznanie:

Przy Zuzi, wiedziałam, że wszystko co przeżywam z nią, przeżyję drugi raz z Hanusią. Karmienie, całowanie maciupkich stópek, pierwszy ząb, pierwsze kroki. A przy Hanusi wiem już, że to ostatni raz. Ostatni raz mam małego bąbla. Sama ta świadomość jakoś rozkłada mnie na łopatki i nic na to nie poradzę.

Te rozterki ma każda mama. Chociaż malutkie dzieci przyprawiają nam wiele trosk i każdego dnia drżymy o ich zdrowie, to te początki macierzyństwa są najpiękniejsze. I chociaż czasami nachodzą nas myśli, kiedy w końcu nasze dzieci podrosną, to w głębi serca chciałybyśmy, żeby zawsze były takie urocze, rozkoszne i malutkie. W punkt pisze o tym Natalia Klimas.

"Patrzę na moje dzieci. Zuzia zasuwa równo, a Hania jeszcze nie nadąża i są dni kiedy marzę, żeby były bardziej samodzielne, żeby już się zaczęły bawić razem. A potem szybko łapie mnie za gardło żal i modlę się, żeby Hania wiecznie na mnie zasypiała i zawsze pachniała jak bobas. Mówię do niej, żeby mnie pocałowała, a ona otwiera usteczka jak małe pisklę i takim otwartym dzióbkiem dotyka mój policzek, śliniąc go przy okazji obficie. A jak powtarza w kółko „dada”, sapie cichutko i cmoka dzióbkiem, to wiem że jest w świetnej formie. A rano, najpierw bardzo precyzyjnie celuje palcem wskazującym w moje oko po czym kiedy już upewni się, że się obudziłam, wydaje z siebie kilka pomruków radości i kładzie tył główki na moim ramieniu, tak, że dotykamy się policzkami i tak leżymy przez błogosławionych kilka sekund. A wczoraj rano wreszcie powiedziała “Mama”. Podniosła na mnie te swoje migdałowe oczy i spokojnie powiedziała: „Mama”. Nasza Hania. Nasz pisklak. Ma roczek!"

Czy towarzyszą wam lub towarzyszyły podobne emocje związane z macierzyństwem jak u Natalii Klimas?