Mansplaining co to takiego?

Mansplaining to termin ukuty przez Rebeccę Solnit, eseistkę i feministkę, która po raz pierwszy użyła go w 2014 roku w swojej książce „Men explain things to me” (Mężczyźni objaśniają mi świat”). W 2010 roku termin "mansplaining" trafił do internetowej wersji Słownika Oksfordzkiego.

W podstawowej i bardzo okrojonej wersji chodzi o sytuację, w której mężczyzna próbuje tłumaczyć kobiecie sytuacje/fakty, o których ona już dobrze wie. Na dodatek robi to protekcjonalnym tonem.

Autorka „Mężczyźni objaśniają mi świat” przytacza sytuację, w której jeden z przypadkowo spotkanych mężczyzn objaśniał jej z zapałem metodologię z jej własnej książki, nie dając dojść do słowa samej autorce. Jak się okazało, książki nawet nie przeczytał, był za to zaznajomiony z recenzją. To typowy przykład mansplainingu.

Na czym polega mansplaining? I splaining?

W tej zbitce wyrazowej niezwykle ważny jest człon – splaining, który sprowadza się w zasadzie do trzech czynników.

Czy ktoś potrzebuje tłumaczenia? Jeśli zada pytanie wymagające odpowiedzi, jasne. Tłumaczenie bez pytania jest w porządku jeśli jesteś czyimś nauczycielem albo szefem, jednak próbowanie objaśniania w przypadku, w którym dana osoba nie wygląda na potrzebującą pomocy i odrzuca naszą propozycję, jest zwyczajnie brakiem szacunku.

Czy robisz złe założenia dotyczące czyiś kompetencji? Objaśnianie i tłumaczenie zjawisk osobom, które się na tym znają, jest nie tylko marnowaniem czasu twojego i drugiej osoby. Niezależnie od swoich zamiarów, możesz w ten sposób podważyć czyjąś inteligencję i wiedzę. Ryzykujesz również osłabieniem swojego stanowiska – pokazując, że czujesz się lepszy i wydaje ci się, że poziom twojej wiedzy jest wyższy.

W jaki sposób społeczne postrzeganie np. płci wpływa na twoją interpretację? Tak naprawdę wszyscy od najmłodszych lat uczymy się uprzedzeń związanych z płcią w zachowaniu i komunikacji. Chłopcy i dziewczęta są krytykowani i chwaleni za różne zachowania już na poziomie szkolnym. Wszyscy lubimy myśleć, że traktujemy ludzi uczciwie, ale mężczyźni często zakładają, że kobiety są mniej kompetentne. Z góry zakładają, że wiedzą lepiej.

Serwis znaneekspertki.pl opublikował raport, z którego wynika, że na konferencjach naukowych występuje tylko około 10  % kobiet. Choć ich wiedza jest równa lub często większa niż ekspertów -mężczyzn, nie są zapraszane przez organizatorów. Ekspertem dla wielu osób może być tylko i wyłącznie mężczyzna, zwłaszcza w „męskich” tematach ekonomii czy polityki. Z kolei badania przeprowadzone przez Gazetę Wyborczą i Fundację Feminoteka w 2015 roku pokazały, że w debatach publicystycznych w mediach udział wzięło 3206 mężczyzn i tylko 493 kobiet.

Mansplaining może dotknąć każdą z nas, wszędzie. W pracy, w domu, w warsztacie samochodowym, w urzędzie. Wystarczy, że z założenia mężczyzna pomyśli o tobie podświadomie jak o osobie z mniejszą wiedzą. I wytłumaczy ci świat, choć wcale o to nie prosiłaś.