Lekki makijaż na wesele: oczekiwania vs rzeczywistość

Lekki, weselny, (ale nie tylko) makijaż, króluje w mediach społecznościowych już od kilku lat, wraz z nadejściem mody na naturalność. Z jednej strony to dobrze, a z drugiej - budzi w nas kolejne wątpliwości, pod tytułem „dlaczego ja tak nie wyglądam z samym kremem BB i wytuszowanymi rzęsami?” Spieszę z wyjaśnieniem: makijaże na zdjęciach są odpowiednio oświetlone, testuje się idealne ustawienie modelki i nierzadko dotknięte magiczną różdżką retuszera, a takie w pełni profesjonalne zajmują o wiele więcej czasu, niż deklarowane „10 minut”. Jest jednak kilka bardzo prostych trików, które pomogą Ci podkręcić Twój mejkap nawet jeśli zarzekasz się, że jesteś w tym temacie kompletnym beztalenciem.  

Pomarańczka, czyli za ciemny podkład

Najczęstszym błędem, który sprawia że makijaż postarza i jest ciężki, to źle dobrany podkład. Skóra muśnięta słońcem to wciąż nie wiedzieć czemu symbol zdrowia, tymczasem to akurat mit, o którym więcej przeczytacie tu. Do sedna: odcień podkładu powinnyśmy dobierać nie na dłoni, a pomiędzy żuchwą i szyją. Skóra na dłoniach jest zazwyczaj bardziej opalona, tę na twarzy w pewien sposób chronią nakładane przed wyjściem z domu kosmetyki. Przed zakupem podkładu warto też poprosić o próbkę do sprawdzenia w domu - sztuczne, zimne światło w drogerii też może nas zmylić. Jeśli nie chcemy pozbywać się swojego ulubionego, ale zbyt ciemnego podkładu, możemy go rozjaśnić tzw. mixerem, który nie zmienia konsystencji kosmetyku i kosztuje około 40 zł. To jednorazowy wydatek, bo na jedno „posiedzenie” przed lusterkiem wystarczy kilka kropli produktu. 

Brwi od stempla 

Podkreślone brwi to podstawa, są w makijażu jak dobrze dopasowana rama dla obrazu. Żeby nie przesadzić, trzeba dobrze przyjrzeć się im w wersji saute. Zazwyczaj, w części przy nasadzie nosa są rzadsze, więc wyglądają tam na jaśniejsze, ciemnieją wraz z oddalaniem się w stronę skroni. Przyciemniamy je analogicznie. Najłatwiej jest zacząć to robić od końca i nie dokładać w międzyczasie kosmetyku. Dzięki temu osiągniemy pożądany gradient. Pamiętaj: zawsze lepiej domalować, niż zmywać. Uwaga: brwiom należy poświęcić trochę czasu, jeśli nie wyjdzie za pierwszym razem, nie poddawaj się! 

Kocie oko?

Czy są na sali posiadaczki opadającej powieki? Zewnętrznych kącików mocno skierowanych w dół? Jeśli chcecie optycznie podnieść kącik, zapomnijcie o klasycznej „jaskółce”, która zmniejszy oko (chyba, że tak Ci się podoba - śmiało, nie będzie Ci baba z Internetu mówiła co masz robić) Rysując kreskę na powiece, spójrz na wprost w lusterko i pędzelkiem, albo długopisem, wyznacz sobie przedłużenie dolnej linii rzęs. Prawdopodobnie nie przecina ona zewnętrznego kącika oka i o to chodzi - nowy kącik trzeba sobie narysować. Tak samo, kiedy tuszujesz rzęsy, albo doklejasz kępki - zacznij od „nowego” kącika, dzięki czemu odwrócisz uwagę od tego prawdziwego. 

Usta a’la Kim Kardashian 

Tak jak wspomniałam w filmiku, obrysowanie ust grubo ponad linię czerwieni wargowej dobrze wygląda tylko na zdjęciu, bo wtedy możemy manipulować światłem, kątem ustawienia modelki i tak dalej. „Na żywo”, będzie to widać. Żeby uwydatnić usta możesz zastosować trik ciemne-jasne, czyli obrysować usta ciemniejszą kredką tuż nad lnią czerwieni wargowej, rozetrzeć kredkę do wewnątrz i wypełnić jaśniejszą pomadką, albo błyszczykiem. Dodatkowo, żeby podkreślić górną wargę, możesz musnąć łuk kupidyna rozświetlaczem. 

Wydatne kości policzkowe 

Tu powrót do lekcji plastyki, ale wcześniej mały disclaimer: bronzer generalnie nie służy do konturowania twarzy, ale do ocieplenia jej kolorytu, zazwyczaj kosmetyki te są właśnie w ciepłych tonacjach, ale wiemy jak jest - w najpopularniejszych drogeriach cieżko jest znaleźć produkt przeznaczony bezpośrednio do konturowania i większość z nas robi to starym, dobrym bronzerem.  

O co chodzi zą lekcją plastyki? Przypomnij sobie, jak cieniowałaś rysunki. Tam, gdzie mocno przykładałaś ołówek do kartki obiekt wyglądał na węższy, oddalony, albo... jak dziura. Części rysunku obok, które pozostawiłaś białe, wydawały się większe. Tak działamy z bronzerem, chcąc uwydatnić kości policzkowe. Zaraz pod kością, a przy uchu, zaczynamy rozprowadzać bronzer, czyli nasz „cień”. Rozcieramy go delikatnie w stronę kącików ust, pamiętając, żeby linie były niewidoczne, a gradient od najciemniejszego przy uchu. Dołóżmy do tego rozświetlacz, który działa dokładnie na odwrót, czyli uwypukla, na wierzch kości policzkowych.

Podobnie możemy odwrócić uwagę od struktur, które nie do końca nam pasują, jak na przykład duże czoło, czy mocno zarysowane kości żuchwy (choć te są akurat modne, ale o gustach się nie dyskutuje).