Te kolorowe gadżety z Pani sklepu są bardzo ładne. Aż chciałoby się je wszystkie mieć.

Joanna Keszka: Dziękuję. Sama wybierałam, żeby się podobały i zachęcały. Niektóre panie kupują je ze względu na świetny design.

Kolorowe kuleczki – to brzmi trochę jak czarna magia...

Joanna Keszka: Od wieków kobiety miały sposób na mężczyzn i na potęgowanie własnej przyjemności. Przy okazji dbały o zdrowie, ćwicząc mięśnie dna macicy.

Te kulki są bardziej dla seksu czy dla zdrowia?

Joanna Keszka: Nie da się tego oddzielić. Niektóre kobiety chcą poprawić swoje zdrowie intymne, inne myślą o podniesieniu jakości życia w sypialni. Bez względu na motywacje ćwiczymy dokładnie w ten sam sposób, a efekty służą zarówno zdrowiu, jak i przyjemności. Jak się ma mocny uścisk mięśni, można naprawdę wiele zdziałać. Nie bez powodu te kulki nazywają się kulkami gejszy. Luksusowe kurtyzany, również europejskie, potrafiły samymi skurczami sprawić, że jeśli nawet król miał „zapałkę”, czuł się, jakby miał „cygaro”.

Co najbardziej szkodzi mięśniom dna miednicy?

Joanna Keszka: Pierwszy trudny moment to ciąża i poród. Potem okres menopauzy. Wtedy ujawniają się wszystkie zaniedbania: niemal z dnia na dzień wszystko „siada”. Kondycję osłabia też tkwienie przed telewizorem czy komputerem, wożenie się samochodami, brak ruchu, otyłość.

Kiedy powinna zapalić się nam czerwona lampka?

Joanna Keszka: Jeśli nie możemy wyjść na długi spacer bez zahaczania o toaletę. Gdy zauważymy, że popuszczamy mocz, choćby parę kropelek, podczas śmiechu, kichania. Skłonność do słabych mięśni Kegla dziedziczymy. Jeśli mama, babcia miały problemy tego typu – nie czekajmy, aż u nas się zacznie, bo na pewno się zacznie.

To znaczy, gdy grozi nam wypadnięcie macicy?

Joanna Keszka: Wypadanie macicy to zbyt poważna sprawa, żeby pomogły same kulki i ćwiczenia. Słabe mięśnie Kegla to nie tylko wypadanie macicy. Kiedy obniżają się ścianki pochwy, zaczynają się bolesne otarcia, mniejsza jest też ochrona przed infekcjami. Nie mówiąc o tym, że leży nasze życie seksualne. Bo właśnie te mięśnie są odpowiedzialne za doznania erotyczne. Jeśli są słabe, ta sfera jest dla nas niedostępna.

Jak znaleźć te mięśnie?

Joanna Keszka: Lokalizujemy je w pozycji półleżącej, z nogami rozłożonymi na szerokość bioder. Wkładamy dwa palce do pochwy i zaciskamy. To, co pracuje przy „zacisku”, to właśnie mięśnie Kegla. Jeśli niczego nie czujemy, spróbujmy podczas sikania przerwać strumień moczu. Chodzi o mięśnie, które zatrzymują mocz. To je będziemy zaciskać podczas treningu.

W jaki sposób ćwiczyć?

Joanna Keszka: Już samo umieszczenie kulek w pochwie i chodzenie z nimi od 40 minut do 2,5 godziny dziennie mobilizuje mięśnie do działania, bo musimy się wysilić, napiąć mięśnie, żeby kulki utrzymać w środku. Ale jeśli chcemy poczuć efekt – warto skorzystać z drugiego sposobu: zaciskania mięśni na kulkach. Jeżeli na początku mamy zrobić 60 skurczów dziennie, to podzielmy je równo na 3 serie, żeby nie nabawić się zakwasów, bo i te mięśnie można przeforsować. Proponuję ćwiczyć rano, zanim wstanie się z łóżka, wieczorem – przed snem, i w ciągu dnia, w pracy można zrobić sobie krótką przerwę.

Ćwiczyć na stojąco czy siedząco? W pracy trudno się położyć.

Joanna Keszka: Ćwiczy się na stojąco, ale można też w pozycji półleżącej, z lekko ugiętymi nogami. Czasem „trenuję”, czekając na kawę. Ekspres się nagrzewa, a ja skupiam się na skurczach. Albo gdy idę do pracy: na Marszałkowskiej jest długa zmiana świateł, akurat tyle, żeby wykonać serię skurczów.

Czyli w korkach można pożytecznie wykorzystać czas...

Joanna Keszka: Pod warunkiem że nie prowadzimy samochodu. Bo w wyprostowanej siedzącej pozycji ćwiczeń nie wykona się dobrze.

Ćwiczmy więc i w pracy!

Joanna Keszka: Byle nie na siedząco! To jedna z dwóch „miejskich legend” na temat ćwiczenia mięśni Kegla: że można trenować przy biurku. Można, pod warunkiem że się stoi. A druga, że ćwiczy się podczas sikania, zaciskając mięśnie i przerywając strumień moczu. Nie mam pojęcia, skąd się wzięły, ale są szkodliwe. Zwłaszcza ta z przerywaniem strumienia moczu. To „ćwiczenie” służy tylko do zlokalizowania mięśni Kegla!

Czy z tymi kulkami mamy wychodzić z domu?

Joanna Keszka: Jasne! One działają tylko wtedy, gdy się ruszamy. Można iść na spacer, wyprowadzić psa, wyskoczyć po zakupy. Posprzątać dom. Albo pójść na basen.

Nie wypadną?

Joanna Keszka: Jeżeli są właściwie dobrane, to nie. Jeśli wypadają, to znaczy, że są za małe i za ciężkie.

Jak dobrać kulkę?

Joanna Keszka: Pomoże lekarz ginekolog, który oceni stan mięśni. Można też przyjść do mnie do sklepu Love Store, pomogę je dopasować.

Po czym poznać, że to działa? Jakie są efekty, po jakim czasie?

Joanna Keszka: Mięśnie Kegla potrzebują sześciu tygodni – jak każdy mięsień – żeby było widać zmianę. Przychodzą do mnie panie, które ćwiczyły ze względu na zdrowie, a dostały coś dodatkowego – nowe doznania seksualne. To jakby zyskać nowy organ erotyczny. Bo pochwa sama w sobie nie jest zbyt wrażliwa. To otaczające ją z zewnątrz mięśnie wpływają na odczucia. Jeśli są wytrenowane, zdrowe, ukrwione, to i odczucia są znacznie większe.

A poza sferą seksualną?

Joanna Keszka: Kończą się problemy z nietrzymaniem moczu. Mniej boli kręgosłup.

Trzeba ćwiczyć z kulkami?

Joanna Keszka: Można i bez kulek. Ale dłużej się czeka na efekty i trudniej je utrzymać. Kulki są czymś w rodzaju sprzętu sportowego. Jeśli ćwiczymy na siłowni, to raczej z ciężarkami. Możemy iść na spacer, ale z kijami do nordic walkingu efekt będzie znacznie lepszy, szybszy i jednak trochę inny.