O kobiecej przyjaźni, która jest piękna, ale czasami też trudna, rozmawiamy z dziennikarka i autorką książek - Mariolą Zaczyńską.

Właśnie na rynku pojawiła się jej najnowsza powieść o kobiecej, dojrzałej przyjaźni - "Zaklinaczki". Autorka zdradza nam, dlaczego w swojej powieści wzięła na warsztat temat trudny, czyli kobiecą przyjaźń i co w prawdziwym życiu daje nam kobietom wsparcie przyjaciółki.

Dlaczego wybrała Pani akurat temat kobiecej przyjaźni? To wbrew pozorom trudny temat, bo wiemy, że kobieca przyjaźń jest piękna, ale też skomplikowana?

Mariola Zaczyńska: Gdy moja przyjaciółka, która żyje w dosyć burzliwym związku, wyciąga mnie na pogaduchy, zawsze się upewniam na wstępie: „Nienawidzimy go?”. Chodzi o męża, oczywiście. Jeśli nienawidzimy, to jedziemy po bandzie. Upewnić się jednak trzeba, bo przyjaciółka już następnego dnia może roztkliwiać się nad losem lubego, że zawsze miał pod górkę, a wiatr wiał mu w oczy, a mimo to taka z niego porządna chłopina. Wtedy wzruszamy się i cieszymy, że tak pięknie się spotkali, obowiązkowo z konkluzją: „No, bez ciebie to by zginał marnie”. I w jednym i w drugim przypadku jesteśmy szczere. Nienawidzimy go, albo kochamy. Bo kobieca przyjaźń opiera się na emocjach, na współodczuwaniu. Tego nam potrzeba. W przyjaźni dzielimy się emocjami. Miłość opisano w literaturze w każdym  odcieniu i w każdej konstelacji. To uczucie mamy zapisane  w genach. Było, jest i będzie. Podobnie jest z przyjaźnią. Bo przyjaźń to miłość, ale pozbawiona pożądania i erotyzmu. To silna więź emocjonalna. A kobieca przyjaźń rzeczywiście jest tematem pięknym i trudnym, gdyż nasza emocjonalność czyni tę relację głęboką, ale jednocześnie może ją wiecznie stawiać na krawędzi.

Mężczyźni mają swoje przyjaźnie często od szkolnej ławki. Jak jest w przypadku kobiet?

M. Z.: Kobiety potrafią zawierać piękne przyjaźnie na różnych etapach życia. Najtrudniejsze momenty w przyjaźni wiążą się akurat z najważniejszymi chwilami: gdy poznajemy tego jedynego (to może być trudny czas dla przyjaciółki, bo czuje się zepchnięta na drugi plan), gdy rodzą nam się dzieci, gdy robimy kariery, odnosimy sukcesy, przeprowadzamy się... Na każdym z tych etapów mogą pojawić się nowe przyjaciółki, które właściwie odczytują nasze nastroje.

Młoda mama będzie miała więcej satysfakcji z rozmowy z drugą młodą mamą niż z przyjaciółka singielką, której kolor kupek dziecka podniesie ciśnienie, ale z zupełnie innych powodów. I odwrotnie: singielka może czuć się coraz gorzej w domu przyjaciółki, do którego wieczorem wraca po pracy mąż. Ani napić się wspólnie wina, ani podłączyć do robienia kolacji dla zmęczonego pana domu.

Czy takie relacje mają szansę przetrwać?

M. Z.: Oczywiście kobiety też mogą mieć przyjaciółki jeszcze ze szkoły, z podwórka, z liceum. Często jednak te relacje słabną, gdy rozchodzą się drogi koleżanek od serca: idą na inne studia, wyjeżdżają do innych miast, rozpoczynają różne prace, zmienia się ich status materialny... To jest wielka próba dla przyjaźni z dawnych lat. Tym bardziej, że poznajemy przecież inne kobiety, z którymi się zaprzyjaźniamy. Jeśli długo nie mamy kontaktu z przyjaciółkami z dzieciństwa, potrzebujemy jednak trochę czasu, aby te relacje odbudować.  I może tak się zdarzyć, że lepiej się zrozumiemy z nowymi przyjaciółkami, niż z „dawnymi”. Ale nie ma w tym nic złego ani dziwnego. Wszyscy się zmieniamy. Potrzebujemy bratniej duszy, więc szukamy jej blisko siebie.

Czy kobieca przyjaźń to przyjaźń na dobre i na złe? Jak o nią dbać?

M. Z.: Przyjaciółka to takie dobre „lustereczko”, które odpowie nam, że jesteśmy piękne, mądre, po prostu idealne. Potrzebujemy takiej akceptacji. Kto nam ją da, jak nie przyjaciółka? Mężczyźni z czasem dostrzegają w nas mankamenty, zwłaszcza gdy wieloletni związek zaczyna się psuć. Z przyjaciółką jest inaczej, ona dostrzeże w nas to, co piękne. Przy niej możemy być doskonałe bez masek, bez makijażu, z obnażoną duszą. Nawet gdy powie ze zgrozą: „Ogarnij się, bo wyglądasz strasznie”, to wiemy, że mówi tak, bo widzi w nas potencjał. I że mówi to z troski, a nie by nam dokopać. Przyjaciółka nie wykorzysta naszej słabości, czego nie można powiedzieć o partnerze, gdy dochodzi do próby sił. Przy niej możemy się czuć bezpieczne. I ona ma tak samo czuć się przy nas! Przyjaciółce trzeba ofiarować wszystko to, czego same potrzebujemy. To najprostsza definicja przyjaźni: my też musimy być dobrym lustereczkiem. A jeśli czujemy się przy przyjaciółce gorsze, głupsze albo brzydsze, to coś jest nie tak. To raczej nie jest przyjaźń.

Według różnych źródeł, ok. 60% ludzi uważa za przyjaciół osoby, które wcale się ich przyjaciółmi nie czują... Głupio byłoby znaleźć się w tej grupie, no nie?  Prawdziwa przyjaciółka jest trochę zołzą, trochę siostrą, trochę psychologiem.

O czym najczęściej rozmawiają przyjaciółki? Czy o wszystkim, jak myślą o nas panowie, czy są to szczególne tematy?

M. Z.: Wśród panów panuje przekonanie, że kobiety na powitanie całują powietrze przy policzkach, aby się nie ugryźć. Że są bezwzględne, mściwe, małostkowe, zazdrosne o siebie, więc gdzie tu jest miejsce na przyjaźń. Tymczasem... Znamy te historie, gdy mężczyzna pyta naburmuszoną i podminowaną  partnerkę: „Co się stało?”, a ona odpowiada: „Nic!”. Dla mężczyzny to już koniec sprawy, a dla kobiety - dopiero początek! Ha! Przyjaciółka od razu by wiedziała, że stało się WSZYSTKO, a nie NIC! Że to sprawa do przegadania.

Coś jest w tym powiedzeniu, że do solidnych fundamentów babskiej przyjaźni należą: sarkazm, alkohol i niechęć do tych samych osób. Tak, jak wystawiamy antenki, aby czerpać z przyjaźni dobrą energię, tak potrzebujemy też spuszczenia pary z wentylka bezpieczeństwa. „Babskie gadanie” nam to ułatwia. A rozmawiać można o wszystkim. najlepiej sobie wtedy ponarzekać. W przyjaźni nie ma tematów tabu. Panowie mogą nam tego zazdrościć, podobnie jak faktu, że przyjaciółki potrafią się upić jednym winem.

W jakich sytuacjach życiowych najbardziej może nam się przydać pomocna kobieca dłoń i wsparcie?

M. Z.: Przyjaźń ma dodawać energii, nieść radość, pomagać w życiu. Są już badania potwierdzające, że przyjaźń utrzymuje nas w dobrym zdrowiu, że dzięki niej możemy dłużej żyć! Pomocna kobieca dłoń jest nam stale potrzebna: i gdy oczekujemy realnej pomocy przy dzieciach, w pracy, w chorobie, i gdy rozpiera nas duma i radość z sukcesu. Sukces nie smakuje w pojedynkę. W przyjaźni dzielimy się emocjami. Najdotkliwiej odczuwamy brak przyjaciółki, gdy wali nam się życie uczuciowe, kiedy odchodzi partner. Tę okrutną przerażającą pustkę może wypełnić lub załagodzić tylko przyjaciółka. Prawdziwa przyjaźń jest receptą na samotność. Łatwiej ją znieść, łatwiej jej nie zauważać. I warto wiedzieć, że rozpad kobiecej przyjaźni przeżywa się jak rozpad związku z mężczyzną. To tak silne uczucie. Więc dbajmy o nasze przyjaciółki.

O książce "Zaklinaczki":

"Zaklinaczki" to dodająca sił i przywracająca wiarę w potęgę międzyludzkich relacji opowieść o przyjaźni.

To nie była znajomość od szkolnej ławy. Spotkały się już jako dojrzałe kobiety. Każda z nich jest inna. Gabi żyje pod kloszem, oddając się bez reszty rodzinie i na ogół czuje się dobrze, ale ciągle ma poczucie, że jest ofiarą losu. Małżeński seks po latach zaczyna męczyć, a mąż irytować. Niby szczęśliwa, ale zazdrości plastyczce Izydzie urody i pewności siebie. Izyda wzbudza podziw, tylko jak wygląda jej życie singielki, gdy zamyka za sobą drzwi? Ewa to twarda sztuka. Stworzona do pomagania innym, ale opętał ją demon zemsty... a to może oznaczać kłopoty. 
Kiedy codzienność zaczyna wymykać się spod kontroli, a drogi przyjaciółek niebezpiecznie się rozchodzą, nie pozostaje nic innego, jak zaklinać rzeczywistość. Trudno jednak reżyserować życie według własnego scenariusza, jeśli tak wiele zależy od innych. A w dodatku, gdy się nie ma reżyserskiego talentu.