Julia Wróblewska bardzo szybko zaczęła swoją karierę aktorską. Gwiazda pierwszy raz wystąpiła w filmie w 2006 roku, kiedy miała zaledwie osiem lat. Sukces „Tylko mnie kochaj” sprawił, że Julia Wróblewska z dnia na dzień stała się rozpoznawalna. Niestety ze sławą przyszła też fala hejtu. Aktorka kilka lat temu opublikowała film, w którym śmiejąc się opowiada o tym, że o mało nie przejechała lisa. Po tym wydarzeniu gwiazda otrzymała mnóstwo negatywnych komentarzy, dlatego postanowiła zniknąć z show-biznesu. Rok później aktorka pokazała na Instagramie zestaw leków, które przepisał jej psychiatra. Od tamtego czasu Wróblewska otwarcie opowiada o swoich zmaganiach z depresją i zaburzeniami osobowości. Mówi, że zrobiła to po to, żeby zwrócić uwagę na narastający problem chorób psychicznych wśród młodzieży i pomóc przełamać istniejące tabu. 

Julia Wróblewska o problemach psychicznych

W ostatnim wywiadzie z Oskarem Netkowskim dla serwisu dziendobry.tvn.pl, aktorka opowiedziała o swoich zmaganiach ze zdrowiem psychicznym. Na początku Julia wyznała, dlaczego niemalże od razu zgodziła się na wywiad. 

Uważam, że powinno się to normalizować. Kiedy dowiedziałam się o mojej diagnozie, wstydziłam się tego. Chodziłam po cichu do psychologa i psychiatry. Po jakimś czasie dojrzałam na tyle, że wiele osób może mieć tak, jak ja. Mało się o tym mówi, mało osób pokazuje, jak to jest żyć z czyś takim i że to nie zawsze jest takie, na jakie wygląda. (…) Od półtora roku mówię o tym wszystkim. Stwierdziłam, że zacznę wdrażać temat. Że chodzę do psychologa, później do psychoterapeuty i później, że również do psychiatry, że biorę leki.  - opowiada aktorka.
 

Julia Wróblewska o trudnym dzieciństwie

Jak Wróblewska sama przyznała, jej problemy nie były spowodowane wczesną karierą aktorską. 

Cieszyłam się. To nie był powód, to mnie uratowało. To mi dało cel w życiu. Nie myślałam, że moje życie nie ma sensu - mówi Wróblewska.

Gwiazda wyznała, że jej zmagania ze zdrowie psychicznym zaczęły się, kiedy była nastolatką. 

Moje problemy zaczęły się mniej więcej, kiedy miałam 12 lat, czyli po rozwodzie moich rodziców. Mogłam wpaść w szkołę i w pracę i w harowanie cały czas. Ale na pewnym etapie, jakieś dwa lata temu, przeszło to w inną stronę – nie miałam siły pracować i nie mam nadal siły - dodała.

Mimo tego, że problemy aktorki zaczęły się w wieku nastoletnim, to Julia wspomina, że już w podstawówce zauważała pierwsze symptomy. Gwiazda wyznała, że w wieku sześciu lat miała tiki nerwowe i bardzo łatwo można ją było doprowadzić do płaczu. 

Julia Wróblewska o zaburzeniach osobowości

Gwiazda w wywiadzie dla serwisu dziendobry.tvn.pl dokładnie opowiedziała o swoim zaburzeniu osobowości. Aktorka pierwszy raz zdobyła się na tak szczere wyznania dotyczące zdrowia psychicznego.

Są różne zaburzenia, różne choroby i nie wszystkie to depresja. To dopiero stygmatyzacja. Ja cierpię na zaburzenie osobowości. Nie mówię jeszcze jakie, bo to zaburzenie jest stygmatyzowane. Mało osób wie, co to jest. W tym zaburzeniu emocje są niestabilne. Mogę być w świetnym humorze, a za chwilę ryczeć nie wiadomo dlaczego – wyznała aktorka.

Mam problemy z lękiem przed odrzuceniem, lękiem separacyjnym i stałością obiektu. (…) Czasami potrafię zapomnieć o osobie, z którą się widziałam. Orientuję się później, że nie kontaktowałam się z przyjaciółmi przez miesiąc. Nie to, że zapomniałam o nich, ale moja głowa zachowuje się wtedy, jakby zniknęli – dodała Wróblewska.

Na koniec aktorka opowiedziała o tym, co straciła w życiu i co zabrały jej problemy ze zdrowiem psychicznym.

Nastoletnie lata na pewno. (…) To cholerstwo zabrało mi pół mojego życia, wyciągnęło mnie, poturbowało i nie mogę się pozbierać czasami. Zabrało mi szczęście. Wciąż nie czuję się szczęśliwa, ale czuje się lepiej. I co ważne, mój mózg przestaje podpowiadać mi, że może zakończenie wszystkiego to najlepsza opcja – podsumowała Julia Wróblewska.