To, jacy jesteśmy w łóżku, najłatwiej, zdaniem profesora, tłumaczyć odruchem warunkowym, czyli nabytą reakcją na określone bodźce. Powtarzanie czynności przechodzi w nawyk. Na tej zasadzie określone doświadczenia prowadzą do określonych upodobań seksualnych, którym – zdaniem profesora – ludzie potrafią podporządkowywać całe życie. „Brak realizacji popędu płciowego prowadzi do zdziwaczenia. Z kolei trening w seksie wpływa na rozwój tej sfery życia. Ktoś, kto uprawia seks do starości, wciąż cieszy się potencją. Ten, kto z seksu rezygnuje, traci sprawność seksualną. Są jednak ludzie, dla których seks odgrywa mniejszą rolę, i tacy, dla których jest niesłychanie ważny” – mówi profesor. Podstawowe znaczenie dla życia seksualnego ma fakt, że seks jest sprawą mózgu, a nie genitaliów. To również przemawia za jego wpływem na osobowość.

Pierwszy najważniejszy

Właściwa edukacja seksualna odgrywa podczas inicjacji kolosalną rolę, podobnie jak okoliczności, w których zbliżenie odbyło się pierwszy raz, mogą zaważyć na późniejszym życiu seksualnym. Przypadkowe miejsca, takie jak ciężarówka czy toaleta publiczna, raczej odpadają – jest ryzyko, że póź- niej seks będzie satysfakcjonował tylko w takich konkretnych warunkach. Podobnie jest z cechami partnera. Prof. Jaczewski daje przykład dziewczyny, którą interesowali tylko brzydko pachnący partnerzy, takie doświadczenia wyniosła bowiem z inicjacji. „Inna przeżyła swój pierwszy raz przy muzyce. Później brak tej melodii uniemożliwiał jej szczytowanie. Natomiast sama melodia gwarantowała orgazm. Analogicznie ktoś, kto zaczyna swoje życie erotyczne od seksu zbiorowego, może później nie osiągnąć satysfakcji z jednym partnerem” – mówi profesor.

Można więc przypuszczać, że i osobowość pierwszego kochanka będzie poszukiwana u następnych. Osobowość partnerów może też pośrednio wpływać na upodobania seksualne, które biorą się przecież z doświadczenia. Mechanizm działa także w drugą stronę – seks/nbsp> kształtuje człowieka i jego osobowość. Zwłaszcza nieudana inicjacja bywa niezwykle dotkliwa w skutkach. Podobnie jak gwałt albo uwiedzenie i porzucenie może zostawić na osobowości trwały ślad. „Wzajemna odpowiedzialność i odpowiednie okoliczności to konieczne warunki udanej inicjacji, a w konsekwencji często też całego późniejszego życia seksualnego” – mówi prof. Jaczewski.

Wymiar społeczny


Sposób uprawiania seksu może zależeć nie tylko od osobowości, ale też od szerszego kontekstu społecznego. W czasach, gdy normą była wstrzemięźliwość, a seks postrzegano jako grzech, ludzie nieustannie przeżywali rozterki moralne. Aż 40 procent kobiet w latach 50. nie znało orgazmu – wykazały badania przeprowadzone w Polsce na próbie 600 kobiet. 30 lat później ten problem dotyczył już tylko 2 procent. Przemiany społeczne i obyczajowe, które w tych latach zaszły, kompletnie zmieniły upodobania seksualne. „W zmienionych warunkach społecznych zmienia się i osobowość człowieka, ale czy to ona wpływa na seks, czy też seks sprawia, że zmienia się osobowość?” – prof. Jaczewski pozostawia pytanie otwarte.

Nie można też bagatelizować czynników zewnętrznych. Siedmiolatek szukający pornografii na śmietnikach nie jest typowym dzieckiem. Nie wiadomo, czy pornografia zmieniła go na niekorzyść, czy został zmieniony przez coś innego. „Nie zgodzę się z tymi, którzy potrafią wskazać przyczynę, dla której z tego siedmiolatka wyrasta później morderca. Równie dobrze jak pornografia może to być i inny powód – ten sam, dla którego mały chłopiec sięgnął po pornografię” – mówi prof. Jaczewski.

Żeby dwoje chciało


Czasy dziś nie sprzyjają budowaniu trwałych więzi seksualnych. Ludzie pobierają się późno, kiedy są już za starzy, by wpólnie się kształtować. Nie potrafią ustępować, mają różne przyzwyczajenia, nawyki. Ich osobowość jest na tyle rozwinięta, że relacja, także w aspekcie seksualnym, nie może jej już zmieniać. Niekorzystnie dobrane pod względem seksualnym małżeństwo nie ma przed sobą szczęśliwego życia – konstatuje profesor: „Przykrym widowiskiem jest związek, w którym jeden partner chce seksu siedem razy na dobę, a drugiemu wystarczy zbliżenie siedem razy w ciągu życia. Przy czym jedna i druga osoba mieści się w normie, tyle że ich osobowości do siebie nie pasują”.

Poczytaj więcej na Focus.pl - TUTAJ