Janusz Korwin-Mikke szokuje szowinizmem

Janusz Korwin-Mikke od dawna postuluje odebranie kobietom praw wyborczych. Argumentuje to naturalną słabością kobiety, która dla własnego dobra nie powinna angażować się w sprawy, które ją przerastają. Zamiast tego, lepiej dla wszystkich będzie, kiedy pozwoli ona prowadzić się mężowi, a sama ograniczy się do aktywności związanych z prowadzeniem gospodarstwa domowego.

Trzy lata temu media rozpisały się na temat występu Janusza Korwin-Mikkego w brytyjskiej telewizji śniadaniowej. Prowadzący program "Good Morning Britain" nie mogli wprost uwierzyć, że znany polityk głosi podobne teorie. Wiele mówił również pasek na dole ekranu: „Najbardziej seksistowski człowiek w polityce” Co takiego powiedział Janusz Korwin-Mikke?

Polityk uznał za oczywistość zależność między wielkością mózgu a inteligencją. Na podstawie tej analogii wysnuł wniosek, że kobiety są z natury mniej inteligentne niż mężczyźni. Na poparcie swojej tezy przywoływał pseudonaukowe badania.

Posłużył się również przykładem matki i syna. Matka, jako starsza, posiada życiową mądrość wypływającą z doświadczenia, ale jej syn, jako reprezentant płci męskiej, jest od niej inteligentniejszy. l zdawał się przy tym nie zauważyć, że dzieci mają mniejsze mózgi niż dorośli. Najwidoczniej, jego zdaniem, w tym wypadku wspomniana wyżej zależność już nie zachodzi.

Zdruzgotany słowami polityka prowadzący, Pierce Morgan Rogers, nie krył swojego oburzenia. W mocnych słowach skomentował niezgodne z aktualnym stanem wiedzy naukowej poglądy.

Jesteś najlepszą reklamą wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, jaką kiedykolwiek widziałem.

Występ Korwina jest w całości do obejrzenia na platformie Youtube.

Janusz Korwin-Mikke o prawach kobiet

Ostatnio Janusz Korwin-Mikke nie był zbyt aktywny w mediach społecznościowych. W październiku 2019 roku odbyły się wybory parlamentarne. Niedługo po nich miały odbyć się wybory prezydenckie, które wskutek sytuacji epidemiologicznej przesunięte zostały na czerwiec. W tym okresie Janusz Korwin-Mikke nie udzielał się zbyt często. Internauci podejrzewają, że to właśnie z powodu wyborów. Nieoficjalnie mówi się, że Konfederacji zależało na tym, by szowinistyczne wypowiedzi jej lidera nie zraziły wyborców. Jak widać, plan się powiódł.

Jednak już dzień po wyborach Janusz Korwin-Mikke udostępnił post na Twitterze, w którym wyraża swoje ubolewanie z powodu dużej frekwencji wśród kobiet. Przyznaje też, że zależy mu na głosach mężczyzn, ponieważ to oni są prawdziwą siłą w polityce.

Moim celem jest mieć poparcie 40% mężczyzn i 5% kobiet. Mężczyźni torują drogę do zmian. W przyszłości kobiety i tak podążą za mężczyznami.

Wiele do myślenia daje też dobór materiałów graficznych. Wypowiedź lidera Konfederacji opatrzona została grafiką przedstawiającą teorię ewolucji.

Sytuację postanowił ratować były kandydat na prezydenta, Krzysztof Bosak. Jasno zaznaczył, że mizoginiczne wypowiedzi nie są oficjalnym stanowiskiem Konfederacji.

Być może na początku XX wieku kobiety politycznie podążały za mężczyznami. Dziś tak nie jest, czego świadectwem jest różny rozkład poparcia w obu grupach płciowych. Jednym z celów mojej kampanii było przekonanie do nas większej ilości pań. Protekcjonalne wypowiedzi temu nie służą.

Foto: screen z Twittera Krzysztofa Bosaka

Nawet jeśli uznamy, że sprostowanie Krzysztofa Bosaka uratowało sytuację, to okazuje się, że była to jedynie cisza przed burzą. W ostatnim poście na Facebooku Janusz Korwin-Mikke grzmi na alarm, zwiastując upadek cywilizacji. Co jest tego przyczyną?

A prawda jest taka, że cywilizacja upada – a przyczyną jest wprowadzenie d***kracji, a następnie rozszerzenie jej na kobiety. Mądre kobiety doskonale wiedzą, że w ich interesie leży, by kobiety NIE MIAŁY czynnego prawa wyborczego.

Po raz kolejny powołuje się na wrodzoną wszystkim kobietom, potrzebę opieki, która skłania je do głosowania na partie socjalistyczne i lewicowe. Warto przypomnieć, że dwa dni wcześniej Janusz Korwin-Mikke ubolewał nad zbyt licznymi głosami kobiet oddanymi w wyborach prezydenckich na Krzysztofa Bosaka.

Bo kobiety będą zawsze w ogromnej większości głosowały za „państwem opiekuńczym”, czyli za socjalizmem; bo taka jest ich natura i tak być powinno. Mądre kobiety – te 5% - i tak mamy za sobą. By przekonać pozostałe, trzeba zacząć bredzić, o bezpieczeństwie socjalnym, o równouprawnieniu, o nierównościach płacowych...

Dalej Janusz Korwin-Mikke wprost wyraża swój pogląd na temat równouprawnienia. W jego rozumieniu jest ono populistycznym hasłem, które ma zdobyć głosy kobiet. Jego zdaniem, gra nie jest warta zachodu, ponieważ, to i tak mężczyźni będą u władzy.

I choć więcej głosów uzyska się, głosząc hasło RÓWNOŚCI – trzeba otwarcie mówić, że RÓWNOŚĆ jest ZŁEM. Być może więcej głosów uzyska się, schlebiając kobietom – ale głosić trzeba, że rządzić muszą mężczyźni, a kobiety muszą ich słuchać.

Co więcej, postuluje, że to dla ich własnego dobra, ponieważ w innym wypadku zostałyby zniewolone w haremach. Przyznaje również, że zdaje sobie sprawę, że przez takie wypowiedzi może stracić cześć poparcia. Jest jednak przekonany, że końcowy bilans wyjdzie na jego korzyść, ponieważ, jak przewiduje, popierać go będzie jedynie 5% mądrych kobiet i aż 60% mężczyzn.

Szczególnie zaskakuje podsumowanie. Janusz Korwin-Mikke wyjaśnia w nim, że rzeczy, o których mówi, są oczywistością i każdy w końcu przyswoi jego poglądy.

Do zrozumienia tego hasła facet wcale nie musi być Mistrzem Intelektu – nieprawdaż? Trzeba je tylko uparcie, do znudzenia, powtarzać. To elementarz propagandy.

Czy w tym momencie przewodniczący Konfederacji otwarcie przyznaje się do głoszenia propagandy? Jeśli o to chodziło, to na usta ciśnie się uwagą, że chyba jednak nie przeczytał wspomnianego elementarza zbyt uważnie.

W wypowiedziach Janusza Korwinn-Mikkego możemy znaleźć wiele sprzeczności. Pseudonaukowe próby uzasadnienia swoich szowinistycznych poglądów od dawna szokują opinię publiczną. Przypomnijmy, że w wyborach prezydenckich 1/3 wyborców Krzysztofa Bosaka stanowiły kobiety.