Faktem jest, że w takiej szerokości geograficznej w której słońce przez wiele miesięcy jesienno-zimowych nas nie rozpieszcza nawet co 10 osoba może odczuwać pogorszenie nastroju, które wyczerpuje znamiona depresji. W przypadku krajów mocno naświetlonych ta liczba jest dwukrotnie niższa - jedynie 4%. Uzasadnione więc jest, żeby mówić o tym, że niedobór światła i słońca to nie tylko zmiany funkcjonowania naszych mięśni, ale także naszej psychiki. Seasonal affective disorder (SAD) czyli depresja sezonowa - czym jest, jak ją rozpoznać i jak na nas wpływa?

Aleksandra Piotrowska: Zmniejszone docieranie światła, w tym bezpośrednio promieni słońca, przekłada się na spadek produkcji serotoniny w organizmie, ale czego ludzie często nie doceniają, także zwykłej, banalnej witaminy D. Coraz więcej wiemy jednak o tym, że niedobór witaminy D skutkuje nie tylko krzywicą czy charakterystycznymi guzkami pojawiającymi się na żebrach, ale także pogorszeniem nastroju. Jeśli zbierzemy to wszystko i dodamy do tego jeszcze mniejszą liczbę podejmowanych prób aktywności fizycznej, to istnieje wysokie prawdopodobieństwo nabawienia się depresji sezonowej. Same spacery byłyby dobrym rozwiązaniem dla osób, które nie uprawiają żadnego sportu. Październik i listopad to właśnie ten czas kiedy niedobór witamin, brak aktywności fizycznej i kilka innych czynników takich jak pogoda może sprawić, że mamy styczność z obniżeniem nastroju i z trudnością wywołania u siebie pozytywnych emocji, a także stanem apatii i obniżenia energii. 

Czy depresja sezonowa występuje u dzieci i młodzieży? Czym się objawia?

A.P.: Z całą pewnością tak. Młodsze dzieci, przed okresem dojrzewania, bardzo często przejawiają depresję sezonową objawami somatycznymi, a więc zmianami w funkcjonowaniu organizmu. Pojawiają się kłopoty ze snem, nieokreślone bliżej wędrujące bóle, zaburzenia ze strony układu pokarmowego, a nastrój często jest drażliwy. Jeśli dziecko robi się marudne, niezadowolone ze wszystkiego, protestujące, reagujące rozdrażnieniem na to, co proponują mu dorośli, to możemy mieć do czynienia z objawem depresyjnym u dziecka. U młodzieży zdecydowanie na pierwszy plan wybijają się komponenty psychologiczne. Formy przejawiania się depresji u młodzieży są dużo bardziej zbliżone do tego, co obserwujemy u dorosłych. 

Czy lockdown i czas izolacji może mieć wpływ na pogorszenie się depresji sezonowej u dzieci i młodzieży?

A.P.: Zdecydowanie tak. Izolacja od innych, brak kontaktów społecznych to nie tylko brak pozytywnych doznań emocjonalnych związanych z obecnością w grupie. To także brak możliwości rozładowywania negatywnych emocji, napięć. Szczególnie w przypadku wczesnych nastolatków, którzy swoimi problemami i rozterkami dzielą się ze swoimi rówieśnikami znacznie chętniej niż z opiekunami.

Lockdown to także zamknięcie w domach, a więc spada aktywność fizyczna, która jest niezwykle istotnym sposobem radzenia sobie z napięciami i stresem. Ten brak aktywności fizycznej, a także brak kontaktów z rówieśnikami może być czynnikiem spustowym, uruchamiającym zmiany depresyjne. Z drugiej jednak strony takie zamknięcie w domu dziecka, kto już boryka się ze stanem depresyjnym, ugruntowuje podły nastrój. 

Kiedy konieczna jest konsultacja psychologiczna? Czy należy udać się do psychologa z maluchem, który od kilku dni nic nie je i ma zły humor?

A.P.: Przede wszystkim, musi występować kilka symptomów jednocześnie czyli: obniżony nastrój, bierność, rozdrażnienie, izolowanie się od innych, apatia, przyszarzałe emocje, nie reagowanie pozytywnie nawet na te czynności, które dotychczas sprawiały dziecku radość. Jeśli występuje kilka z tych objawów i utrzymują się każdego dnia, bez przerwy, minimum dwa tygodnie, to wtedy takie zachowanie powinno nas zaniepokoić. Jeśli jednego dnia dziecko wraca ze szkoły zdołowane, to wcale nie jest równoznaczne z początkiem depresji. 

Czy istnieje możliwość zapobiegania depresji sezonowej u dziecka lub nastolatka, jeśli wiemy, że ma do tego predyspozycje lub doświadczył jej w przeszłości?

A.P.: Jest możliwa psychoterapia. Jeśli wiemy, że nasza pociecha przechodzi corocznie przez depresje sezonową, warto zapisać ją nawet na formę terapii grupowej, na której będzie uczyć się stopniowo radzenia sobie z SAD. Proces psychoedukacji jest tu niebywale ważny. Jest oczywiście możliwość przyjmowania leków, jednak lekarz musi zdecydować o tym, czy jest to naprawdę konieczne. W przypadku bardzo wielu osób, nastolatków i dorosłych, skuteczna okazuje się fototerapia światłem minimum 3-4 razy w tygodniu. Oczywiście to też należy wcześniej skonsultować z lekarzem. Pamiętajmy również o dbanie o aktywność fizyczną, o ruch, najlepiej na powietrzu niezależnie od pogody. Aktywność fizyczna podejmowana na dworze nawet w najbardziej parszywy dzień to jest bardzo dobry środek profilaktyczny.