„It’s a man’s world” mogłaby wykrzyknąć architektka Eileen Gray, która w latach 20. zeszłego wieku próbowała przebić się przez świat designu i sztuki, zachłannie zagarnięty przez mężczyzn. Ale krzyk nie był zupełnie w jej stylu. Gray była minimalistką, która ceniła prostotę, pokorę i emocje. To one stały się zarówno kluczem do jej nieśmiertelności jak i przekleństwem.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Pro qm (@proqm) Maj 6, 2020 o 6:15 PDT

Female hero: Dom z miłości

Woda skrząca się promieniami popołudniowego słońca, duszne powietrze rozrzedzone morską bryzą, szum otaczających dom traw charakterystycznych dla południa Francji. Bezkres spokoju i leniwej sjesty. To kojący widok rozpościerający się w z tarasu willi E-1027, którą zaprojektowała Eileen Gray, irlandzka baronowa i wybitna architektka, której sztuka złamała serce.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Pro qm (@proqm) Maj 7, 2020 o 6:45 PDT

Female hero: Eileen Gray vel Jean Desert 

Eileen Gray (ur. 1878 roku) nie chciała wieść życia bogatej, rozpieszczonej pannicy, czekającej na dobra partię. Za szczyt bezguścia uważała przepych i bogatą dekoracyjność. Fascynował ją minimalizm i prostota w projektowaniu mebli i wnętrz. Okazało się, że ma do tego wielki talent, który kształciła i rozwijała w Londynie, a następnie w Paryżu. Tam pod czujnym okiem swojego mistrza, Seizo Sugawarra, zgłębiała technikę dekoracji przedmiotów laką – żywicą używaną w japońskiej sztuce zdobniczej. W 1922 roku Gray otworzyła własny sklep z meblami, który nie mógł istnieć pod szyldem z żeńskim nazwiskiem – nazwała go więc, z sobie znanym tylko poczuciem humoru, „Jean Desert”. W tym czasie zaczęła odnosić pierwsze, wielkie sukcesy i tworzyć meble, które trwale zapisały się w historii designu, takie jak krzesła Bibendum, Non Conformist, Transat, stół Double X czy sofę Lota.

Female hero: jej miejsce na ziemi

To było pasmo sukcesów skromnej projektantki –  jej projekty zostały okrzyknięte przez krytyków „tryumfem nowoczesnego stylu życia”, sklep świetnie prosperował, a do tego cieszył się zainteresowaniem prasy. To wtedy poznała miłość swojego życia - Jeana Badoviciego, architekta i redaktora magazynu "L'Architecture Vivante", który chciał zrobić z nią wywiad do artykułu o jej sklepie. Pomimo, że w życiu artystki pojawiały się też kobiety, dla Francuza straciła zupełnie głowę. To dla niego zbudowała E-1027 - dom na południu Francji, który zapisał się w historii architektury.

Jest rok 1926, Lazurowe Wybrzeże. Rozpoczyna się budowa położonej nad morzem willi. Nie jest to jednak kolejny z domów powstających na kuszącej pięknymi widokami Riwierze Francuskiej. Architektonicznie jest to żelbetowa konstrukcja o płaskim dachu osadzona na pilotis (słupach unoszących bryłę budynku ponad powierzchnię otaczającego terenu) z przepięknym widokiem na Morze Śródziemne. Symbolicznie jest to wyznanie miłości, przywiązania i stałości uczuć, najpiękniejsze jakie może wyjść spod kreślarskiego ołówka kobiety- architektki. Już sama nazwa domu E-1027 była tego symbolem - to zakodowane nazwiska jej autorów. E to skrót od Eileen, natomiast ciąg cyfr 10, 2 i 7 odpowiada kolejności liter tworzących inicjały pary w alfabecie (J, B i G). Budowa E-1027 zakończyła się po 3 latach, w 1929 roku. Jak się jednak szybko miało okazać, zaangażowanie i w projekt domu i to emocjonalne, okazało się zupełnie jednostronne.

Female hero: artystka ze złamanym sercem

Co stanowi o niezwykłości Eileen Gray i jej projektów? Projektantka sprzeciwiała się koncepcji „domu jako maszyny do mieszkania” jaką wyznawał nazywany ówcześnie Papieżem Modernizmu - Le Corbusier (ten z resztą, będąc przyjacielem Jeana, odwiedzał dom regularnie od 1938 roku). Gray uważała, że dom jest "żywym organizmem (...) skorupą człowieka, jego przedłużeniem, wyzwoleniem, duchową emanacją". Wszystko, co tworzyła było manifestem jej przekonań: poszukiwaniem zmysłowej sfery życia, szczerości i prostoty życia. Jej artystyczne przekonania przekładały się na prywatne doświadczenia. Nie bez powodu więc, gdy odkryła romanse Bodoviciego, nie chciała, jak większość kobiet wtedy żyć pozorami i w kłamstwie, ale odeszła, zostawiając ukochanemu dzieło swojego życia - ich dom.

Francuski architekt nie potraktował tego prezentu z należytym szacunkiem. Le Corbusier, którego podziw nad willą E-1027 mieszał się z zazdrością, nie tylko namówił przyjaciela do udekorowania ścian malowidłami, czego Eileen nigdy mu nie wybaczyła, ale nieustannie rujnował to, co stworzyła, gdy ostatecznie przejął posiadłość.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Lucy R R (@shesellsart) Kwi 30, 2020 o 7:36 PDT

Szczytem destrukcji idei projektu Gray, była decyzja Le Corbusiera o zbudowaniu tuż przy willi, drewnianego domu o nazwie "Cabanon". Jednak jednym z największych grzechów Le Corbusiera było to, że nigdy stanowczo nie oponował, gdy to jemu przypisywano projekt E-1027, co usunęło w cień jego rzeczywistą twórczynię. Ten konflikt z legendarnym Papieżem Modernizmu nieomal doprowadził do niemal całkowitego wymazania Gray z kart historii sztuki. Za tę niesprawiedliwość i zazdrość Le Corbiusier zapłacił wysoką cenę, jeśliby odczytywać to, co się zdarzyło pewnego gorącego poranka u stóp willi Eileen Gray, gdzie architekt utonął podczas zwykłego porannego relaksu, jako dostojewską formę kary za zbrodnie wobec talentu.

Female hero: zapomniana królowa designu

Tym bardziej uderza niezwykła ironia losu, gdy dziś nieudolne tłumaczenie Wikipedii nadal pozostawia mniej zaznajomionych w temacie czytelników z wiedzą, że jeden z najpiękniejszych domów stworzonych ludzką ręką „został zaprojektowany i zbudowany przez irlandzkiego architekta i projektanta mebli Eileen Gray”, a nie kobietę, która talentem i wizją przewyższała ówcześnie największych.

Nadmorski dom E-1027, uznawany jest dziś za kamień milowy projektowania, ale dla tych, którzy znają jego historię – jest symbolem nieodwzajemnionej miłości. Czy nie z niej rodzą się największe dzieła sztuki?

Historię niezwykłej artystki ratuje od zapomnienia i przybliża komiks "Eileen Gray. Dom pod słońcem" polskiej rysowniczki Zosi Dzierżawskiej i francuskiej architektki Charlotte Malterre-Barthes (Wydawnictwo Marginesy) .