Elżbieta Starostecka, uwielbiana aktorka, której sławę przyniósł film „Noce i dnie”, serial „Czarne chmury” czy legendarna już „Trędowata” oraz Włodzimierz Korcz, wybitny pianista i kompozytor, autor przebojów „Odkryjemy miłość nieznaną”„Jaka róża, taki cierń”, czy „Gdzie ci mężczyźni” są razem od 55 lat. I kochają się niezwykle. Dokładnie tak, jak na początku, gdy uświadomili sobie w wieku 21 lat, że są sobie pisani. Jaki jest sekret ich miłości?

Elżbieta Starostecka i Włodzimierz Korcz - jak się poznali?

Po paru dniach znajomości okazało się, że już nie mamy wyjścia - ani ona, ani ja. To było oczywiste - tak o początkach ich relacji mówił w programie "Uwaga" Włodzimierz Korcz. Połączyła ich szkoła, a właściwie sam budynek, bo choć studiowali co innego, mieli okazję, by się spotkać, poznać i zakochać.

Studiowaliśmy w tym samym budynku. Wydział aktorski był na parterze. Konserwatorium na pierwszym piętrze. Potrzebowali pianisty do kabaretu. Przesłuchali mnie i przy okazji usłyszałem, że jest u nich piękna dziewczyna, której, jak powiedział kolega, „niczego nie brak”. Poszedłem na próbę, popatrzyłem na Elżbietę i pomyślałem, że rzeczywiście ładna - opowiadał w magazynie "Viva!" Włodzimierz Korcz.

Szybko zaiskrzyło, przełomowy moment przyszedł, kiedy kompozytor po raz pierwszy odprowadził (przyszłą) aktorkę na stancję. We wspomnianym wcześniej wywiadzie, Włodzimierz Korcz przyznał, że już wtedy nie miał wątpliwości, że Elżbieta Starostecka to ta jedna jedyna:

Staliśmy w małym korytarzyku pod schodami i o czwartej rano dziwiliśmy się, że coś tak jasno na dworze. A przecież dotarliśmy do domu koło północy. I te rozmowy spowodowały, że wiedzieliśmy, że będziemy ze sobą do końca życia.

Rozmawiali, jak wspominali w licznych wywiadach - o wszystkim. Mówiliśmy do siebie bez przerwy, jakby chcąc zatkać lukę, kiedy się jeszcze nie znaliśmy.

Elżbieta Starostecka i Włodzimierz Korcz - tramwajem do ślubu

Po dwóch latach związku, w połowie lat 60. Elżbieta Starostecka i Włodzimierz Korcz wzięli ślub. Na prośbę ojca kompozytora poczekali z nim właśnie dwa lata, bo pobrać chcieli się od razu. Tak byli w sobie zakochani. 

Ze ślubem znanej pary wiąże się anegdota, którą opowiedzieli w 2018 roku magazynowi "VIva!". Starostecka i Korcz w studenckich czasach nie mieli samochodu, do taksówki była kolejka, a jedyną opcją, by na czas pojawić się w urzędzie, był przejazd komunikacją miejską. 

Wyleciałem po taksówkę, a tam w kolejce kilkadziesiąt osób. Z rozwianym włosem pędem wróciłem do domu. [...] Poszliśmy na przystanek, podjechał tramwaj z otwartymi drzwiami. Ludzi było tyle, że nie dawało się wejść. A gdybyśmy nie weszli, nie zdążylibyśmy na ślub. Dopchnąłem Elżbietę w tłum, sam trzymałem się poręczy. Na schodku znalazłem miejsce na jedną nogę. Druga elegancko wisiała w powietrzu - opowiadał kompozytor.

Ten czas z rozrzewnieniem wspominała także Elżbieta Starostecka. Aktorka przyznała, że w mężu zakochała się na zabój.

Chroniłam, jak mogłam, bukiecik kwiatów. Szczęśliwie dojechaliśmy i ślub się odbył. Ale te kłopoty nie miały znaczenia. Byliśmy tak szczęśliwi, że świat zewnętrzny dla nas nie istniał [...] Byliśmy uskrzydleni, jakby kilka metrów nad ziemią. Zdecydowaliśmy, że będziemy razem do końca życia, mając 21 lat.

Elżbieta Starostecka i Włodzimierz Korcz - jakim są małżeństwem i kim są ich dzieci?

Oboje w swoich zawodach osiągnęli niemałe sukcesy. Przed laty, to o niej się częściej mówiło, dziś wciąż na scenie obecny jest on. Jak przyznał w jednym z wywiadów Włodzimierz Korcz, przez pewien czas był nawet nazywany Starosteckim i wcale mu to nie przeszkadzało, a wręcz był dumny z ukochanej. 

Nigdy w życiu nie miałem problemu z tym, że przez wiele lat to było tak, że moja żona była jedną z najbardziej znanych aktorek w kraju, a o mnie nikt nie wiedział [...] Po prostu pracowałem po cichu i robiłem to, co trzeba, ale nie przynosiło to ani sławy, ani specjalnych pieniędzy. Przez wiele lat funkcjonowałem jako pan Starostecki. U żony w teatrze portier wołał do mnie: »Dzień dobry, Panie Starostecki!«. W ogóle mnie to nie bolało, mnie to cieszyło! 

Elżbieta Starostecka w pewnym momencie zdecydowała się zwolnić tempo, zaopiekować domem i dziećmi. Najpierw, w 1971 roku przyszedł na świat syn medialnej pary - Kamil Jerzy, 11 lat później, córka Anna Maria. 

Nie poświęciłam kariery. To ja wybrałam, że jestem w domu. Mąż bardzo dużo wyjeżdżał, czasami byłam jak żona marynarza. 

A co czyni Włodzimierza Korcza i Elżbietę Starostecką świetnie dobraną parą? 

Aktorka w wywiadzie dla "Uwagi" przyznała, że są z mężem monogamistami. Nie wyobrażają sobie innego życia niż we dwoje. Ufają sobie bezgranicznie, są wobec siebie szczerzy, nie chcą i nie potrafią kłamać. Dla kompozytora żona jest po prostu najważniejszą osobą, bez której nie byłby w tym miejscu kariery, w którym jest.

Niczego w życiu bym nie osiągnął, nic bym nie zrobił, gdybym nie miał miejsca, do którego wracam i nie miał żony, która jest zawsze - powiedział w "Uwadze" Włodzimierz Korcz.

Kadr z filmu "Trędowata", w którym Elżbieta Starostecka zagrała tytułową rolę (1976)

Zapytana o to, czy są małżeństwem idealnym, Elżbieta Starostecka odpowiedziała:

Nie wiem, czy istnieją doskonałe małżeństwa, ale jeśli przyjmiemy, że w to wchodzą i kłótnie, i spory, a potem cudowne godzenie się, to to jest doskonałe!

Jak dziś wygląda Elżbieta Starostecka czy dalej występuje w filmach?

Włodzimierz Korcz wciąż regularnie akompaniuje Alicji Majewskiej podczas koncertów, to również on skomponował utwory na świetną płytę Artura Andrusa. Jest aktywny zawodowo i jak mówi, komponowanie jest dla niego niezwykle ważne.

Elżbieta Starostecka ostatnią większą rolę zagrała w serialu TVN „Lekarze” (2014). Dziś zdecydowanie więcej czasu poświęca opiece nad wymarzonym domem i pracy w ogrodzie.  

Mój ogród to moja duma i przyjemność. Mówi się: »Będzie ci tak dobrze, jak w raju«, a ja mogę powiedzieć »Będzie ci tak dobrze, jak w naszym ogródku«.

PRZECZYTAJ WIĘCEJ HISTORII MIŁOSNYCH: