Dwulatka poparzona na plaży: jak do tego doszło?

Lato i wakacyjne wyjazdy w pełni. W taką pogodę najchętniej wyjeżdżamy nad morze korzystać z morskich kąpieli i wylegiwać się na plaży. Nadmorskie wyjazdy szczególnie upodobały sobie rodziny z dziećmi, dla których zabawa w wielkiej piaskownicy to najlepsza frajda. Niestety takie podróże to również tragiczne historie, które mrożą krew w żyłach. Utonięcia, zaginięcia czy poparzenia są na porządku dziennym.

Do tragicznej sytuacji doszło ostatnio na plaży w Thorpe Bay w Essex  Anglii. Dwuletnia dziewczynka doznała strasznego poparzenia stóp i z oparzeniami trzeciego stopnia trafiła do szpitala. Jak do tego doszło?

Pewna rodzina wybrała się na plażę z dwuletnią dziewczynką. Kiedy dorośli szukali miejsca, żeby się rozłożyć, dziecko zdjęło sandałki, bo piasek wpadał do środka. W rozmowie z portalem "Mirror", ciocia dziewczynki opowiedziała, że usłyszała okropny płacz Sadie, która stała obok.

Usłyszeliśmy płacz. Stała zaledwie dwa metry przed nami. Potem zaczęła przeraźliwie krzyczeć. To był taki krzyk, który słyszy się, gdy ma się świadomość, że z dzieckiem stało się coś naprawdę strasznego" – mówiła Joe Pais, ciotka dziewczynki.

Okazało się, że dziewczynka stanęła w miejscu, gdzie wcześniej był rozpalony grill.

Zaczęłam jak najszybciej oblewać jej stopy wodą i dopiero wtedy zorientowałam się, że stoi w miejscu, gdzie ktoś urządzał sobie grilla.  Nie chcę nikogo obwiniać, ale jeśli zabierasz na plażę przenośny grill, to na koniec zadbaj o to, żeby zgasić go zarówno od góry, jak i od dołu. Nigdy nie wiadomo, kto usiądzie lub stanie w tym miejscu – mówi ciocia dwuletniej Sadie.

Sadie z poważnymi poparzeniami stóp natychmiast została przewieziona do szpitala. 

Po tym zdarzeniu, władze miasta zaapelowały do plażowiczów o ostrożność i rozwagę, żeby podobne zdarzenia nie miały miejsca. Chociaż nie wprowadzono zakazu rozpalania ognisk i grillowania w miejscach publicznych, to rada miasta chce pochylić się nad tym problemem.

To, co się stało małej Sadie, jest naprawdę przerażające. Mam nadzieję, że dziewczynka szybko wróci do zdrowia. Ta sytuacja była całkowicie do uniknięcia. Wiem, że osoby za to odpowiedzialne nie chciały wyrządzić komukolwiek krzywdy, ale niestety doszło do wypadku  – mówi Martin Terry, radny.

Źródło: Mirror.co.uk