Dorota Szelągowska dzieciństwo spędziła w domu, w którym przemoc była chlebem powszednim. Uwielbiana projektantka wnętrz kilka lat przebywała pod jednym dachem z agresywnym partnerem swojej mamy. Jednocześnie nie utrzymywała kontaktu z biologicznym ojcem, za którego miłością bardzo tęskniła. Mama Doroty Szelągowskiej, Katarzyna Grochola nie miała łatwego czasu, gdy wychowywała swoją jedyną córkę. Pisarka przez długi czas zmagała się z problemami finansowymi. O swoim niełatwym dzieciństwie, a także o tym jak wpłynęło ono na jej dorosłe życie napisała w felietonie, który ukazał się na łamach Wysokich obcasów.

Dorota Szelągowska: "Uświadomiłam sobie, że żaden świat, partner ani nikt i nic nie może dać mi tej bezwarunkowej miłości"

Dorota Szelągowska w szczerym felietonie bez ogródek rozlicza się ze swoim niełatwym dzieciństwem, swoimi deficytami, potrzebą bycia bezwarunkowo kochaną i samoakceptacją.

Kiedyś myślałam, że należy się ulepić z tego, co najlepsze. Że przyjdzie taki moment, gdy dostanę ładniejsze kredki, nową plastelinę, szczęśliwe dzieciństwo, supermoce. Zasłużę na to wszystko i się na nowo poskładam albo przynajmniej pozalepiam tymi pięknymi rzeczami ziejące pustką rany. I tak wejdę w dorosłość. Nic tego - pisze projektantka wnętrz

Dorota Szelągowska wspomina czas dzieciństwa, pogoń za miłością i uwagą ze strony rodziców, której zawsze jej brakowało. Dopiero po latach zrozumiała, że częsta nieobecność mamy była spowodowana walką Katarzyny Grocholi o lepsze życie dla córki.

"Moim największym deficytem od zawsze było to, że chciałam być dla kogoś na pierwszym miejscu. Miłość bezwarunkowa. Ojciec mnie nie wybrał, bo miał nową rodzinę, matka wybierała przetrwanie. Znaczy teraz wiem, że to było przetrwanie, ale będąc dzieckiem, po prostu czujesz, a nie wiesz. I nie zdajesz sobie sprawy z tego, że twoja matka robi jakiś potworny życiowy piruet, żeby ogarnąć ci wakacje z ciotką i wujkiem, a sama pracuje na trzeci etat. W głowie zostają ci tylko te wakacje. Bez matki. Z tęsknotą za nią, złością i tym, że nie zostałeś wybrany".

Byłam już naprawdę bardzo duża, kiedy uświadomiłam sobie, że żaden świat, partner ani nikt i nic nie może dać mi tej bezwarunkowej miłości. Ja za to mogę i od tamtego momentu żyje mi się zdecydowanie lepiej. Bo z wielu deficytów może wyjść coś fajnego - podkreśla Dorota Szelągowska

 

PRZECZYTAJ TAKŻE: