Wiem, dlaczego wam się nie udaje, dlaczego wasze ciało już nie reaguje na nieustające odchudzanie, ogłupiające ćwiczenia, diety niskowęglowodanowe, niskotłuszczowe czy wysokoproteinowe. Wiem, dlaczego nie chudniecie… i wiem, jak temu zaradzić – tak zaczyna się poradnik amerykańskiej specjalistki ds. żywienia Haylie Pomroy „Dieta przyspieszająca metabolizm”. Pomroy to uznana, także w środowiskach medycznych, konsultantka zdrowego stylu życia. Pokochały ją zarówno gwiazdy (m.in. Jennifer Lopez, Reese Witherspoon, Cher), jak i zwykli ludzie, a jej poradnik stał się z dnia na dzień bestsellerem.

Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że Pomroy podważyła kilka mitów dotyczących odchudzania, a jedzenie uznała za najlepszą drogę do szczupłej sylwetki i zdrowia. I nawet jeśli wydaje ci się niemożliwe, byś schudła, jedząc, Pomroy nie tylko naukowo to uzasadnia, ale i udowadnia na przykładzie swoich pacjentów.

Rozpoznaj problem

Zdaniem autorki poradnika wszystkie kłopoty wynikają ze spowolnienia metabolizmu, spowodowanego głównie przez... diety. U osób, które nieustannie się odchudzają, metabolizm jest tak wolny, że tyją po zjedzeniu jednego „listka sałaty” więcej. To dlatego, że organizm uważa czas diety za okres głodowania. To zaś pobudza gruczoły nadnerczowe do wywołania reakcji chemicznych, które zaburzają produkcję hormonów tarczycy. Zamiast hormonu T3, który wspomaga spalanie tłuszczu, wydziela się hormon rT3, odpowiedzialny za jego magazynowanie. Dlatego, gdy tylko uczynisz odstępstwo od restrykcyjnej diety bądź wrócisz do zwykłego sposobu odżywiania, twój organizm zareaguje niczym zachłanny skąpiec. Zamiast spalać, zacznie gromadzić tłuszcz i odkładać go w twoich „ulubionych” miejscach, czyli na brzuchu, pośladkach i udach.

Innym problemem jest stres. Życie w nieustannym napięciu (związanym np. z obsesją odchudzania) sprawia, że organizm wydziela kortyzol, który powoduje spowolnienie metabolizmu, magazynowanie tłuszczu oraz ograniczenie pozytywnego wpływu hormonów tarczycy na procesy przemiany materii. Problemy powodują też sztuczne dodatki do żywności, czyli barwniki, konserwanty, środki słodzące itp. Stowarzyszenie American Medical Society określiło chemikalia w żywności mianem „obesogenów” – substancji zwiększających ryzyko otyłości. Dlaczego? By ochronić się przed działaniem chemikaliów, organizm tworzy nowe komórki tłuszczowe i w nich odkłada toksyny.

Opracowując swoją dietę, Haylie Pomroy wzięła pod lupę kilka popularnych przekonań dotyczących odchudzania i udowodniła, że są błędne. Przede wszystkim nieprawdą jest, że jeśli je się mniej, to automatycznie się chudnie. Przykładem są osoby, które całe życie stosują dietę 1200 kcal. Mniejsze ilości jedzenia spowalniają metabolizm i powodują szybsze odkładanie się tłuszczu. Poza tym organizm w okresach braku dostatecznej ilości pożywienia radzi sobie, spalając mięśnie i z nich czerpiąc energię, a tłuszcz magazynuje.

Inne przekonanie głosi, że jedzenie, które daje przyjemność, nie jest dobre dla talii. Tymczasem jeśli to, co jesz, sprawia ci radość, wówczas rozpoczyna się proces wydzielania endorfin, a zmniejsza ilość hormonów stresu spowalniających metabolizm. Pomroy nie jest też zwolenniczką liczenia kalorii, uważa bowiem, że ciało każdego człowieka inaczej radzi sobie z dostarczaną energią. Oznacza to, że jeśli ty i twoja przyjaciółka zjecie po zawierającym 200 kalorii ciastku, jedna z was po takim smakołyku może przytyć, a na drugiej nie zrobi to żadnego wrażenia. Te spostrzeżenia zaowocowały stworzeniem nowej diety.

Resetowanie metabolizmu

Droga do szczupłej sylwetki wiedzie od zatrzymania błędnego cyklu procesów zachodzących w organizmie do „puszczenia w ruch” przemiany materii. Jak to zrobić? Wprawiając organizm w stan zdumienia i stosując zasadę „tak namieszaj, by stracić” (określenie autorki).

Dieta trwa 28 dni, składa się z trzech faz i 5 posiłków dziennie. Pierwsza faza (węglowodanowa) to rozluźnianie stresu i uspokojenie nadnerczy, druga (wysoko-białkowa) to odblokowanie zmagazynowanego tłuszczu i budowanie mięśni, a trzecia (tłuszczowa) – rozniecenie spalania. Każdą fazę stosuje się nie dłużej niż 2, 3 dni. W tym czasie dostarczasz organizmowi określonych składników odżywczych i zmuszasz go do zrobienia czegoś trudnego przez krótki czas. Fazy powtarzamy. Strategia ta pozwala utrzymać ciało w stanie ciągłej pracy, odwracając procesy, które spowolniły przemianę materii. To trening metabolizmu, który – raz wprawiony w ruch – już nie zwolni.

ZASADY „METABOLISTY”

1. Jedz co 3–4 godziny. To może oznaczać więcej niż 5 posiłków dziennie. Późno się kładziesz – dodaj przekąskę.

2. Zjedz coś w ciągu 30 minut od pobudki, by organizm miał paliwo do pracy lub ćwiczeń.

3. Diety trzeba przestrzegać przez 28 dni, inaczej nie zadziała. Zwłaszcza na początku.

4. Trzymaj się listy pokarmów dozwolonych w danej fazie diety. Jeśli czegoś nie ma na liście, nie należy tego jeść.

5. Fazy muszą być stosowane w wyznaczonej kolejności, by wzbudzić metabolizm.

6. Powinnaś pić tyle litrów wody, ile wynosi 1/3 twojej wagi podzielona przez 10 (np. przy 60 kg to 2 litry).

7. Jeśli to możliwe, jedz produkty ekologiczne, pobawione sztucznych dodatków do żywności.

8. Jedz wyłącznie mięso bez azotanów, bo te opóźniają rozkład tłuszczów.

9. Ćwicz zgodnie z fazą. W pierwszej ćwiczenia kardio, w drugiej – z obciążeniem, w trzeciej – jogę lub pilates.