Czym jest greenwashing?

Katarzyna Mizera, kobieta.pl: Czym jest „greenwashing” i czy to nowe, młode zjawisko?

Julia Turewicz, współzałożycielka marki Nago: Greenwashing to strategia firm i organizacji mająca na celu wywołanie u klientów oraz opinii publicznej fałszywego wrażenia, że motywuje je troska o środowisko, produkują i działają w zgodzie z zasadami ekologii, ograniczając swój negatywny wpływ na naszą planetę. Samo zjawisko nie jest nowe, terminu „greenwashing” używano już w latach 80-tych, ale wraz z rozwojem społecznej świadomości dotyczącej problemów środowiska oraz klimatu wyraźnie zwiększyły się wysiłki najróżniejszych podmiotów, by zaprezentować się „na zielono”, niezależnie od stanu faktycznego.

My jako świadomi konsumenci coraz częściej chcemy „grać w zielone”, a jak marki grają z nami i wprowadzają nas w błąd? Jakie znasz najbardziej brawurowe przykłady „greenwashingowych” działań marek, które zostały zdemaskowane i np. pogrążyły markę? 

J.T: Najbardziej brawurowy greenwashing to domena niezatapialnych gigantów, którzy szkodliwość dla środowiska mają niejako wpisaną w swoje DNA – tę strategię stosuje przecież nie tylko branża odzieżowa, ale również koncerny paliwowe, energetyczne, motoryzacyjne.  Musimy powiedzieć sobie szczerze, że na obecnym etapie zdemaskowany greenwashing niestety raczej nikogo nie pogrąży – to ze względu na wciąż niską świadomość i zaangażowanie konsumentów, a także brak odpowiednich regulacji prawnych. My staramy się pracować nad pierwszymi dwoma czynnikami – m.in. dlatego niedawno uruchomiliśmy na naszej stronie zakładkę dotyczącą odpowiedzialności i ekologii. 

Jak nie dać się oszukać? najczęstsze błędy 

Jakie błędy najczęściej popełniamy robiąc zakupy?

J.T: Kupujemy pod wpływem impulsów i emocji. Chcemy kupować dużo i tanio, bez zastanowienia nad tym, jakie są nasze realne potrzeby oraz jak decyzje, które podejmujemy, wpływają na otaczający nas świat. Nie czytamy metek, nie interesujemy się działalnością firm, których produkty wybieramy. 

To jak nie dać się oszukać? Na co zwracać uwagę? Czy przy „ekowyborze” wystarczy kierować się tylko metką czy należy zwracać uwagę na coś więcej?

J.T: Świadomych wybór możemy dokonywać jedynie mając wiedzę. Współczesne metki zawierają stosunkowo niewiele istotnych informacji, musimy więc dokładnie przyglądać się działaniom firm. Jakimi wartościami się kierują, gdzie i w jakich warunkach powstają ich produkty, w co są pakowane. Coraz więcej marek stara się być transparentnymi i otwarcie mówić o swoim procesie produkcji oraz łańcuchach dostaw, ale nadal konsument musi poświęcić sporo czasu, żeby przeanalizować wszystkie te informacje. Dlatego my jako marka staramy się mówić o naszych działaniach w przystępny sposób. 

Czy wszystkie certyfikaty są gwarancją ekologicznego produktu? Które do nich należą, a które to wielka „zielona ściema”?

J.T: Sama certyfikacja to złożona kwestia, a poważne certyfikujące podmioty specjalizują się w wąskich obszarach - konkretnych typach surowców, produktów albo wybranych aspektach produkcji. Warto zapoznać się z celami i standardami organizacji takich jak GOTS, Oeko-tex, Fairtrade Labelling Organisation, Global Recyckling Standard, Textile Exchange czy Lenzig, by zrozumieć jak skomplikowana i czasochłonna jest praca nad stworzeniem i podtrzymaniem standardów zrównoważonej produkcji. Pseudocertyfikaty z kolei mają to do siebie, że pojawiają się i znikają, nie mając żadnego instytucjonalnego fundamentu, często będąc tworem działu marketingu danego producenta. 

Jak twoja marka spełnia warunki ekologicznej marki i czy jest coś, o czym marzysz, co planujesz, a co mogłoby sprawić, by była jeszcze bardziej przyjazna środowisku?

J.T: Już na samym początku działalności staraliśmy się wypracować holistyczne podejście do zrównoważonej produkcji, w której każdy element procesu wynika z pozostałych i wspiera całość. W dużym skrócie: korzystamy tylko z certyfikowanych surowców, wybierając spośród nich te, które są najbardziej trwałe. Projektujemy rzeczy z myślą o optymalizacji zużycia materiału oraz ponadczasowej użyteczności. Eliminujemy użycie jednorazowego plastiku, współpracujemy z lokalnymi wytwórcami, minimalizujemy transport, stawiamy na transparentność biznesową i komunikacyjną, a także wkładamy duży wysiłek w edukację oraz podnoszenie świadomości dotyczącej ekologii w branży mody. Kiedy tylko możemy wspieramy też bliskie nam inicjatywy charytatywne. Pracujemy nad tym, żeby zwiększyć skalę naszego działania tak, by w naszym zasięgu znalazło się nie tylko korzystanie z najbardziej innowacyjnych rozwiązań, ale też samodzielne tworzenie materiałów i technologii, które mogłyby stać się ekologicznym standardem przyszłości.

Czy moda jest eko? 

Czy w ogóle moda z założenia może być przyjazna środowisku?

J.T: Wierzymy, że tak i dokładamy wszelkich starań, żeby taką modę tworzyć. 

I ostatnie pytanie, czy w aktualnych realiach życia można powiedzieć z czystym sumieniem, że żyje się ekologicznie? Czy to w ogóle możliwe? Czy jedyne, co możemy zrobić, to tylko starać się żyć ekologicznie?

J.T: To trudne pytanie – starać się żyć ekologicznie nie tylko możemy, ale i powinniśmy. Czy żyjąc we współczesnym świecie możemy powiedzieć, że żyjemy ekologicznie na 100%? Na pewno nie, bo też nie wszystko co (i w jaki sposób) robimy, zależy tylko od nas. Ciągle brakuje rozwiązań w skali makro, regulacji prawnych oraz poważnego przywiązania globalnych podmiotów do problemów środowiskowych. Świadomość społeczna to niestety nie wszystko, choć moim zdaniem jest niezbędnym punktem wyjścia w kierunku zmian.