W poszukiwaniu utraconego szczęścia

Slow life, hygge, lagom i inne skandynawskie sposoby na poszukiwanie szczęścia w obecnej chwili, w jakiej znalazł się świat, cieszą się wielkim zainteresowaniem. Dołącza do nich nowy trend, czego dowodem jest liczba wzrastających hashtagów z jego nazwą na Instagramie - cottagecore. Na czym polega, co nam oferuje i jak wprowadzić go w życie?

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez (@elainemary.__) Mar 24, 2020 o 1:02 PDT

Cottagecore to styl życia polegający na docenieniu sielskiej wsi i ucieczka od miast do natury, co wpisuje się w obecną sytuację pandemii i zaostrzeń zasad kwarantanny. Uciekamy od dużych ludzkich skupisk, a jednocześnie zyskujemy przestrzeń i zbawienny wpływ natury. W ten styl życia wpisany jest powrót do prostoty. Oznacza to tryb życia zgodny z wędrówką słońca na niebie, pór roku oraz samowystarczalności. Zbiory jabłek w przydomowym sadzie, własnej roboty konfitury, zapach roznoszący się o poranku świeżo wypieczonego chleba, ogień w kominku i popołudniową przerwę na herbatę w angielskiej porcelanie. Zwierzęta biegające po zagrodzie jak z albumów świadków Jehowy, obiecujące utopijne przymierze świata natury z ludźmi, wstążki wplatane w długie warkocze koloru kłosów i bielizna susząca się w promieniach słońca. Konkretne reguły tego stylu życia tyczą się też naszej garderoby - jasne, naturalne i przewiewne materiały - len, bawełna i sukienki zdobione koronkami.

No cóż, rekonstrukcja tego stylu życia nie polega tylko na zarzuceniu koca na sofę i zapaleniu lampek - to zmiana całego sposobu myślenia dla najbardziej zdeterminowanych. Tych jednak nie brakuje, gdy stres napędza lawina zatrważających wiadomości i obostrzeń dotyczących kwarantanny. Czy nie najlepszym sposobem na spokój ducha staje się więc ucieczka w świat fantazji? Zwłaszcza jeśli dodatkowo świetnie wygląda na Instagramie i zbiera tysiące lajków?

Cottagecore to ucieczka w idylliczny świat dzieciństwa, tęsknota za prostotą i światem..., który tak naprawdę nigdy nie istniał. Nie oszukujmy się, większość z nas spędzała czas po szkole na trzepaku szarego osiedlowego podwórka, a niektórzy nigdy nie mieli okazji zobaczyć na żywo gęsi. Dodatkowo życie na wsi nigdy nie ograniczało się do zbierania kwiatów i leżeniu z lekturą na piknikowym kocu - podlegało dość surowej dyscyplinie. Scenografia niezbędna do życia według cottagecore to coś, co znamy z wyidealizowanych przez nasz umysł opowieści babć i z książek z dzieciństwa takich jak "Małe kobietki", "Ania z Zielonego Wzgórza", czy "Tajemniczy ogród". Dla bardziej podejrzliwych oczu, publikowanym zdjęciom bliżej do estetyki mrocznego "Pikniku pod Wiszącą Skałą" i ostatniego kinowego hitu, folk-horroru "Midsommar. W biały dzień". Dlaczego? Po pierwsze - jest jak teatralna inscenizacja, bo wiemy, że za oknem czai się zło w postaci epidemii, a ten świat, jaki znamy, w każdej chwili może zostać zdmuchnięty jak latawiec. Ale na pewno nie można mu odmówić terapeutycznego wpływu.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ama (@ukhtahd) Mar 24, 2020 o 8:53 PDT

Sielskie życie na wsi vel koszmar pandemii

Cottagecore to styl życia i myślenia, który pomaga osiągnąć spokój. Jest czymś w rodzaju medytacji, która pozwala osiągnąć spokój i równowagę, trochę jak słowa pocieszenia: "Wszystko to się skończy i kiedyś znów będzie jak dawniej". Jest jak kwarantanna - tylko zamiast zamknięcia się w czterech ścianach mieszkania, zamykamy się w ramach swojej wyobraźni. Psychologowie podkreślają jak w stresujących czasach ogólnoświatowej paniki spowodowanej walką z koronawirusem ważnym elementem budowania odporności jest unikanie stresu i zbudowanie sobie swoistej fortecy, która powoduje, że czujemy się bezpieczni.  Więc nawet jeśli styl podbijający internet, cottagecore, z pozoru wydał ci się dość infantylny - pomyśl kiedy czułaś się najbezpieczniej i najszczęśliwiej i spróbuj zrekonstruować te chwile. Obudź swoją kreatywność. Cottagecore to odpowiedź dla wszystkich tych, którzy kochają naturę, nie całkiem dorośli i żyją w poetyczny, romantyczny sposób - kto o tym dziś nie marzy?