W ostatnich dniach głośno jest głównie o Michelle Obamie – wszystko ze względu na książkę „ Becoming. Moja historia”, która właśnie zadebiutowała na polskim rynku. Publikacja cieszy się szalonym zainteresowaniem i trudno się dziwić: była pierwsza dama Ameryki nie tylko opisuje swoją drogę Białego Domu, ale też dzieli się bardziej osobistymi doświadczeniami, m.in. trudnymi staraniami o dziecko czy poronieniem. „Widząc na ulicach szczęśliwe kobiety z dziećmi odczuwałam tęsknotę pomieszaną z bolesnym przeświadczeniem, że coś jest ze mną nie w porządku” i podkreśla, że wiele kobiet automatycznie przypisuje winę za taki obrót rzeczy sobie i uznaje stratę ciąży jako osobistą porażkę.

Obama pokazał urocze zdjęcie z Michelle z okazji jej urodzin

Takich mocnych wyznań jest więcej: żona Baracka Obamy stawia także odważną tezę, że pogodzenie kariery z wychowaniem dzieci jest niemożliwe – nie da się tych dwóch rzeczy robić dobrze jednocześnie. Te proporcje są bardzo nierówne –tylko tak kobiety mogą realizować się na obu polach, ale to nigdy nie dzieje się w tym samym czasie; zawsze coś odbywa się kosztem czegoś. To szalenie ważny głos – nie tylko ze względu na autorytet Michelle, ale także dlatego, że stereotypy związane z kobiecością i jednocześnie wyśrubowane oczekiwania społeczne wobec kobiet skutecznie podcinają im skrzydła.  

Nie od dziś wiadomo, że nie tylko Michelle ma misję przywracania wiary w siebie i wzmacniania. W ostatnich dniach uwagę na siebie ściągnął Barack – wszystko za sprawą mocnego przekazu skierowanego do młodych mężczyzn.

Barack Obama kieruje wzmacniający przekaz do mężczyzn

W trakcie konferencji My Brother’s Keeper upamiętniającej powołanie tej inicjatywy do życia przez Baracka przed 5 laty, były prezydent wziął udział z rozmowie dotyczącej kwestii męskości. Poruszył m.in. motyw poddawania się stereotypom, które stają się dla młodych chłopców pułapką, odbierają  impewność siebie i nie pozwalają w pełni się realizować.

Barack Obama podejmuje kwestie rasowe wśród mężczyzn

„Powinniśmy przypomnieć sobie jedną podstawową kwestię, a mianowicie to, że bycie mężczyzną to przede wszystkim bycie człowiekiem. A to oznacza branie odpowiedzialności za własne działania, ciężką pracę, bycie życzliwym względem innych, okazywanie im szacunku i sięganie do własnych pokładów empatii.”– wskazywał. I zachęcał, by porzucić błędne, choć niezwykle popularne przekonanie, że męskość wiąże się z dominacją czy przyzwoleniem danym sobie na to, by traktować innych z wyższością mającą wynikać z płci.

W rozmowie z koszykarzem NBA Stephem Curry Obama podjął także wątek rasowy. Dowodził, że potrzebna jest zmiana w myśleniu o sobie młodych czarnych mężczyzn. Pora odejść od przekonania, że aby zasłużyć na szacunek, trzeba zachowywać się w jakiś określony sposób – to coś, co każdemu bez względu na wszystko po prostu się należy. „Rasizm od zawsze stawiał tezę, że ze względu na kolor skóry jesteś mniej „jakiś” od innych. Stąd prosta droga podejmowania zachowań kompensacyjnych, mających dowieść, że tak nie jest. A to tylko pogłębia stereotypy, więc nie idźmy w to – to pułapka.”

Co ciekawe, uwadze zebranych nie uszło to, w jaki sposób prezydent się przedstawił. Zanim zasiadł do dyskusji powiedział o sobie: „jestem mężem Michelle” i podobnie uczynił jego rozmówca.

Jeśli dobrze się zastanowić, takie słowa jak te, które do mężczyzn skierował Barack Obama należą się im dużo wcześniej. Gdyby taki przekaz funkcjonował już na etapie szkoły, bycie mężczyzną w dzisiejszym świecie być może byłoby łatwiejsze.