Katarzyna Pakosińska to kobieta wszechstronna: absolwentka Liceum Sztuk Plastycznych oraz Wydziału Polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Ukończyła dwuletnie studium dziennikarskie, był wydawcą programów telewizyjnych. I wreszcie - jest dyplomowaną aktorką.

Katarzyna Pakosińska o mężu i kobiecej intuicji

Podobno kiedyś ktoś powiedział jej „Nigdy nie będziesz mieć na koncie milionów, bo ty zawsze stawiasz na miłość”. I to prawda, choć zanim znalazła „spokojną przystań”, jak sama określa, gruzińskiego dziennikarza. Irakli Basilaszwili przeprowadził się dla niej do Polski. Obydwoje zdobyli sympatię widzów, wygrywając w 2021 roku program telewizyjny „Power Couple”. O poznaniu swojego męża opowiada:

Znalazłam, bo nie szukałam. Była to taki moment w moim  życiu, gdy pozamykałam wszystkie stare sprawy. Po prostu stworzyłam wokół siebie przestrzeń. 

Katarzyna Pakosińska wierzy w kobiecą intuicję: My, kobiety, tak już mamy, że wiemy, którą stronę chcemy pójść… Choć czasem brakuje nam odwagi. 

Jej samej nie brakuje ani odwagi, ani energii, ani pomysłów na siebie. Pytana o plany stwierdza, że chciałby bardzo pracować w kontakcie z ludźmi. Ale nie oznacza to przyszłości na scenie. Tęskni za czymś nowym. I – jak widać po całej jej zawodowej drodze – nie boi się nowych wyzwań. Uważa, że to doświadczenie, ilość zaliczonych upadków, umiejętność powstania po nich, daje dojrzałym kobietom energię. 

Co mogłaby poradzić innym kobietom? Nie jest osobą, która lubi doradzać. Raczej słucha. A uważne słuchanie kogoś sprawia, że on sam, mówiąc, znajduje właściwe rozwiązanie. Podobnie działa to wśród Gruzinów, których zwyczaje Katarzyna Pakosińska zna. Oni też, jako przyjaciele, oferują innym uważne słuchanie…

Poznaj książkę Pauliny Smaszcz:

Czasem kiedy jeden kłopot goni następny i nie widzimy wyjścia z sytuacji, mówimy: »Już więcej nie dźwignę«, »Już więcej nie uniosę«, »Nie dam rady«. Wtedy przychodzą mi do głowy słowa mojego ulubionego mentora, Jacka Walkiewicza: »Dam radę!!! A jak nie dam? Dam!!! Jeśli się przewrócę? To się podniosę! A jeśli się nie podniosę? To sobie poleżę!«. Jak już poleżymy, zaakceptujemy nasze słabości, przestaniemy walczyć same ze sobą, sięgniemy czasem dna, to potem możemy się już tylko odbić. Róbmy to jednak świadomie i po swojemu, a nie w odpowiedzi na oczekiwania innych i z powodu wywieranej przez nich presji.

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ: