14 koszykarek oskarża znanego trenera o znęcanie się psychiczne i molestowanie

Dziennikarze WP Sportowe Fakty dotarli do przerażających wyznań 14 koszykarek, które oskarżają znanego trenera o znęcanie się psychiczne i molestowanie seksualne. Zarzuty potwierdzają się niemal w każdych wspomnieniach zawodniczek: niestosowne teksty i zachowania, przekraczanie cielesnych granic, wyzwiska - to wszystko doprowadziło młode koszykarki do traumy, myśli samobójczych i ataków paniki. O kogo chodzi?

Kobiety oskarżają trenera o molestowanie: kim jest Roman Skrzecz?

14 koszykarek zdecydowało się opowiedzieć o swoich przejściach z trenerem Romanem Skrzeczem w czasie, gdy pracował w elitarnej Szkole Mistrzostwa Sportowego w Łomiankach. Dlaczego teraz? Jak podkreślają w materiale WP Sportowe Fakty, przerwały milczenie, gdy dowiedziały się, że Skrzecz trenuje obecnie młode koszykarki w jednym z klubów sportowych. Nie chcą, by młode dziewczyny przechodziły to samo, co one.

Roman Skrzecz był jednym z głównych architektów sukcesu SMS-u w Łomiankach. Jak podaje źródło: "ze szkołą był związany od początku jej istnienia (1997), rozstał się z nią dopiero w ubiegłym roku. Przez blisko 20 lat współpracował też z Polskim Związkiem Koszykówki, głównie jako trener reprezentacji młodzieżowych i koordynator szkolenia. W 2005 roku doprowadził żeńską kadrę U-20 do wicemistrzostwa Europy".

Kobiety podkreślają, że to głównie paniczny strach, trauma i wiedza o jego szerokich kontaktach, zamykały im usta. Wystarczyło jedno słowo, by złamał im karierę, na którą tak ciężko przez lata pracowały. 

Co działo się w elitarnej sportowej szkole? Wybierał dziewczynę do gnębienia i swoją "ulubienicę" 

Wspomnienia koszykarek mrożą krew w żyłach i nie pozostawiają cienia wątpliwości, co wydarzyło się w czasach, gdy ich trenerem był Roman Skrzecz. Jak to możliwe, że wszyscy wiedzieli, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami pokoju w pokoju trenera i nikt nie podjął żadnych kroków, by ochronić dziewczęta, mimo że nadzór nad placówką sprawuje Polski Związek Koszykówki?

Z opowiadań koszykarek wyłania się postać trenera - świetnego trenera, który wyszkolił kadrę najlepszych zawodniczek oraz tyrana, który dopuszczał się wobec zawodniczek molestowania seksualnego i nękał je psychicznie. Codziennością zawodniczek na treningach były teksty takie jak:

"Jesteś tak miękka, że nawet nie potrafiłbym wejść".

"Nie wypinaj się tak, bo zaczyna mi się robić ciepło".

"Pokaż jej cycki, to może ci poda".

"Penetrujcie rywalki tak, jak chciałybyście, żeby penetrował was chłopak".

"Macie łapać piłkę w dwie ręce, bo chłopak lubi, jak się łapie w dwie, nie w jedną".

"Jedziesz na weekend do chłopaka? Pamiętaj, żeby się nie kurwić".

"Źle siedzisz. Obróć się, bo nie widzę tego, co bym chciał".

Jedna z koszykarek wspomina, że Roman Skrzecz w każdym roczniku wybierał dziewczynę do gnębienia i swoją "ulubienicę"

"Często szukał kontaktu fizycznego, całował w policzek. Otwarcie mówiło się, że sypiał z młodymi koszykarkami, w środowisku była to wiedza powszechna".

 "Bałam się z nim zostać sama. Bardzo często komentował wygląd naszych piersi. Był po prostu obrzydliwy, w trzeciej klasie nazywałyśmy go "zbokiem".

"Usiadł na brzegu łóżka. Prowadziliśmy jakąś rozmowę o drużynie. Potem złapał mnie za kolano. Włożył mi rękę pod koszulkę, ocierał się o moje piersi. Nie wiedziałam, co się dzieje i co mam zrobić. Myślałam tylko: "Boże, ja już z tego nie wyjdę". Dopiero po chwili wydukałam, że to, co robi, jest chore. Wtedy przerwał. Pocałował mnie w czoło, powiedział: "Do zobaczenia". I wyszedł. A ja leżałam bez ruchu, byłam przerażona".

W traumatycznych wspomnieniach zawodniczek pojawiają się identyczne zarzuty: na treningach łapał za kolana, uda, dotykał okolic dekoltu, głaskał po ręce. Przeważnie wybierał dziewczyny z rozbitych rodzin. Sypiał z zawodniczkami. Na treningach był despotą, który jednym słowem potrafił "zgnoić" każdego:  "Wypierdalać! Jesteście głupie!", "Macie zapierdalać, nic lepszego was w życiu nie czeka!", "Nikt was nie zechce! Jesteście grubymi świniami", "Ty debilko!"

Niemal każdy dzień na sali treningowej wyglądał tak samo. "Przed treningami: nerwy, strach, ataki paniki. Po nich: płacz w poduszkę", powtarzają niemal wszystkie zawodniczki.

"Aż pewnego dnia budzisz się po nocy pełnej łez i uświadamiasz sobie, że coś, co miało być spełnieniem marzeń, zmieniło się w koszmar. Zwlekasz się z łóżka, widzisz w lustrze spuchnięte oczy i powtarzasz sobie setny raz, że musisz zacisnąć zęby. Dostałaś życiową szansę. Nie po to jako nastolatka opuściłaś rodzinny dom, żeby teraz rezygnować z marzeń. Dotarłaś już tak daleko, tyle poświęciłaś… Nie możesz tego spieprzyć".

Roman Skrzecz stanowczo jednak zaprzecza zarzutom.

Źródło: WP Sportowe Fakty