Dobre rady, które tylko wkurzą pannę młodą

Okres przygotowań do ślubu jest wyjątkowo stresujący dla każdej panny młodej. Dziesiątki rzeczy do załatwienia, żeby ten dzień był wyjątkowy, spędza każdej z nas sen z powiek. Co więcej z każdej strony znajdują się doradcy, którzy służą "dobrą radą". Teściowa, rodzice, ciotki, życzliwe koleżanki - tyle pomysłów, ilu doradców. Niestety te "cenne rady" zamiast ułatwiać życie, tylko denerwują.

Zebrałyśmy 10 rzeczy, których lepiej nie mówić pannie młodej. Zamiast pomóc, tylko ją rozwścieczą. Doskonale o tym wiemy, bo same przez to przechodziłyśmy.

"Uważaj bo to przynosi pecha"

Pech to ostatnia rzecz mile widziana w dniu ślubu. Aby tego uniknąć już na etapie planowania na ślub najczęściej wybieramy miesiąc z literą "R". Jednak patrząc na sytuację związaną z pandemią i to jak wiele osób musiało odwołać ślub, chyba mało kto zwraca teraz uwagę na ten przesąd. Ugryź się w język, zanim wyrwie ci się przy pannie młodej, dlaczego na ślub nie wybrałaś miesiąca z "r".

"Koniecznie na weselu musi być rosół"

Ustalanie weselnego menu może być prawdziwą próbą trzymania nerwów na wodzy, zwłaszcza jeśli na każdym kroku wtrąca się teściowa. Ty chcesz postawić na bardziej nowoczesne menu, ona przekonuje cię, że rosół i flaki muszą być. Albo od razu utniesz dyskusję i postawisz na swoim albo każde spotkanie w sali weselnej będzie dla ciebie udręką. Pamiętaj, to twoje wesele i zorganizuj je tak, jak sobie wymarzyłaś.

"Jak to? Nie zaprosisz wujka?"

Ustalanie listy gości weselnych to kolejne wyzwanie. Również i tutaj wkraczają rodzice i teściowie, oczywiście po to, żebyś przypadkiem nie pominęła "ważnych" członków rodziny. "Jak to? Nie zaprosisz wujka na swoje wesele? Przecież twój tata i on w dzieciństwie byli nierozłączni". Pytasz się w swojej głowie: "I co z tego? Wolę na to miejsce zaprosić bliską mi koleżankę". Zastanów się, na kim Ci zależy, żeby w tym wyjątkowym dniu ci towarzyszył i postaw jasno granice.

"Odkryte ramiona w kościele nie pasują"

Suknia ślubna to jeden z najważniejszych elementów dla każdej panny młodej. Ma być wyśniona i wymarzona. Chociaż obchodzisz salony sukien ślubnych w towarzystwie przyjaciółki, mamy czy teściowej, to ostateczna decyzja zawsze powinna należeć do ciebie. I tutaj często pojawia się problem. "Odkryte ramiona w kościele nie pasują" - słyszysz głosy doradców. Nie ulegaj wpływom, to jest twój ślub i chyba nie chcesz żałować później swojej decyzji?

"Żeby tylko nie padało"

Oczywiście, że ty też o tym marzysz, żeby mieć idealną pogodę na ślub i ta myśl przechodzi ci przez głowę. Ale słuchanie w kółko tego zdania wcale nie poprawi ci nastroju. Prawda?

"Ale czy jesteś pewna?"

Mogłoby się wydawać, że jak ktoś może zadawać takie pytania. A jednak. Wiele panien młodych słyszy je właśnie w dniu ślubu. Zastanów się, czy sama chciałabyś coś takiego usłyszeć jako panna młoda?

"Stresujesz się?"

Oczywiście każda panna młoda w dniu swojego ślubu przeżywa stres i towarzyszą jej silne emocje. Przecież to jeden z najważniejszych dni w życiu. Więc tym bardziej nie dopytujmy dodatkowo czy się stresuje. Jeśli jesteś druhną, wspieraj pannę młodą i przejmij na siebie odpowiadanie na tego typu pytania, a już na pewno nie dolewaj oliwy do ognia.

"To po ślubie od razu dziecko, prawda?"

Jeszcze nie zdążyłaś wyjść za mąż lub świetnie bawisz się na swoim weselu, a tu życzliwe ciotki pytają: "To teraz będziecie starać się o dziecko, prawda?" Wielu osobom brakuje taktu i musisz wiedzieć, że teraz takich pytań będziesz dostawać więcej. Albo uzbroisz się w cierpliwość zalewając rumieńcem, albo od razu przygotuj odpowiedź, która zatka buzie życzliwym.

"Ja bym tyle na wesele nie wydała"

Oczywiście są zwolennicy małych kameralnych ślubów a nie wesel na ponad setkę osób, ale jeśli już państwo młodzi zdecydowali się na taką uroczystość, to ich wybór. Wsadzanie szpili i dopytywanie się o kwotę wydaną na wesele, a potem komentowanie tego, jest zdecydowanie nie na miejscu. 

"Jak to? Nie pojedziecie w podróż poślubną?"

Część par z różnych przyczyn nie decyduje się na podróż poślubną. Niektórzy odkładają to w czasie. To jest ich i tylko ich decyzja. Nic tak nie doprowadza do furii, jak konieczność tłumaczenia się z tego. Niektórym rzeczywiście przydałby się porządny kurs savoir-vivre'u.