Orla Doherty miała doskonałą karierę w telewizji w Londynie, jednak miłość do oceanów przeważyła szalę. Niegdyś gwiazda telewizyjnej produkcji, spędziła dziesięć lat badając odległe rafy koralowe na Oceanie Spokojnym współpracując z organizacją pozarządową działającą na rzecz raf koralowych. Wcześniej produkowała popularne formaty telewizyjne jak: „Grand Designs” i ”Don’t Look Down” z Kevinem McCloudem.

Ostatnio wyprodukowała serial BBC "Błękitna Planeta II", który jak żaden inny film dokumentalny o przyrodzie do tej pory, pokazuje życie w głębinach. Mieli do dyspozycji najlepszy sprzęt, ogromną ilość wiedzy, swoją pasję i wnikliwe oko do detalu. To właśnie Orla jako pierwsza zobaczyła podwodne życie tam, gdzie nie dotarł do tej pory żaden człowiek - w Antarktydzie, prawie kilometr pod powierzchnią. O tym między innymi właśnie miałyśmy okazję porozmawiać.

Jak z wziętej producentki telewizyjnej zostałaś oceanografką? 

Początkowo byłam zafascynowana samym nurkowaniem, choć od wielu lat pracowałam wtedy w telewizji brytyjskiej, w produkcji. Zaczęłam wyjeżdżać nad Pacyfik, tam studiowałam to co pod powierzchnią oceanu, czyli rafy koralowe, a kiedy wróciłam do pracy, zaproponowano mi udział w "Błękitnej Planecie II". Spotkałam głównego producenta, Jamesa Honeyborne’a, z którym wspólnie stworzyliśmy zarys całej serii, a potem wyprodukowałam dwa jej odcinki. Miałam ogromne szczęście mieć unikalne doświadczenie - telewizyjny, producencki sznyt i moją miłość do oceanu plus lata badań nad rafami. 

W którym momencie powiedziałaś sobie "ok, teraz zmieniam całe swoje życie"? 

Prawdę mówiąc, od pierwszego momentu, kiedy tylko zanurzyłam się pod wodę, wiedziałam, że tam jest właśnie moje miejsce, że muszę to robić. Miałam trzydzieści lat, pierwszy raz spróbowałam nurkowania, robiłam interesującą karierę w Londynie. Jednak to co udało mi się zobaczyć np. pod wodą w Tajlandii, całe to podwodne barwne życie, sprawiło, że musiałam zająć się oceanografią. To była podwodna miłość od pierwszego wejrzenia, a że w Londynie nie mogłam nurkować - musiałam wyjechać. 

Które doświadczenia z podwodnego planu "Błękitnej Planety" była dla Ciebie niezapomniane?

W zasadzie za każdym nurkowaniem doświadczałam czegoś niesamowitego. Tak niewiele wiemy o oceanach i morzach. Czasem pod wodą działo się niewiele, czasem na moich oczach wydarzały się totalnie niezwykłe rzeczy. Zwłaszcza kiedy nurkowaliśmy z Zatoce Meksykańskiej na 700 metrów i zobaczyliśmy ogromny podwodny wulkan z tysiącami bąbli wody, prawdziwą erupcję na dnie. To coś, czego prawdopodobnie nikt wcześniej nie widział i raczej nie zobaczy. To był ten moment i ten czas. 

Nurkując tak głęboko pod powierzchnię musisz też zmierzyć się sama ze sobą, kiedy było naprawdę ryzykownie?

W zasadzie przypominam sobie tylko jeden taki moment. Na głębokości 450 metrów na Antarktydzie woda zaczęła przeciekać do naszej łodzi podwodnej. To był dość mrożący moment, ponieważ byliśmy zdani tylko na siebie. Jakieś dwadzieścia minut próbowaliśmy naprawić przeciek, w końcu udało się to naszemu pilotowi i zanurkowaliśmy głębiej. Nikt oczywiście nie panikował, tak właśnie postępuje się pod wodą - spokojnie.

Byliście dopiero w połowie zanurzenia, ponieważ Ty jako pierwszy człowiek, zanurkowałaś w wodach Antarktydy na około jeden kilometr. Jakie to uczucie być pierwszym tam, gdzie nie był dotąd nikt inny?

Czułam się wtedy jak prawdziwy odkrywca. Byłam tam, gdzie nikt inny wcześniej nie dotarł. Kosztowało nas to dużo czasu i wysiłku, ale było warto. Przygotowywaliśmy tę wyprawę dwa lata. Co więcej, na głębokości 1000 metrów w Antarktydzie jest przepięknie! Tam jest tyle życia, że zapiera dech. W pewnym momencie na zewnątrz naszej łodzi podwodnej utworzyła się cieniutka warstwa morskiego śniegu, czuliśmy się jak w kuli śnieżnej. Nic nie przygotowało nas na to, co zobaczyliśmy kilometr poniżej poziomu wody w Antarktydzie. Kolory życia morskiego zachwyciły nie mniej niż na rafach koralowych, na których nurkowałam wcześniej. Każda minuta tak głęboko w oceanie jest tak bardzo cenna. 

Czy musisz się specjalnie przygotowywać do takich wypraw?

Przede wszystkim trzeba zrobić bardzo dokładny research. My mieliśmy nieco utrudnione zadanie, bo nurkowaliśmy tam, gdzie jeszcze nikt nie próbował. Następnie trzeba sprawdzić sprzęt - czy wszystkie kamery działają, czy nasz łódź podwodna nie zawiedzie. Takie standardowe procedury, a w przypadku awarii nie można panikować. 

Jesteś jedyną kobietą w swoim zespole morskich odkrywców? 

Nie nie, w oceanografii, w nurkowaniu głębinowym jest o wiele więcej kobiet. Choć faktycznie jest to środowisko zdominowane przez mężczyzn.

Wyprodukowałaś dwa odcinki z serii "Błękitna Planeta II". Czym one się różnią, o czym opowiadają?

Jeden to podróż na samo dno wielkiego oceanu, drugi to finałowy odcinek „Our blue planet”, w którym staramy się uwrażliwić ludzi na to, co obecnie dzieje się z oceanami. Są ogromną częścią całego naszego ekosystemu, a regularnie je zaśmiecamy, zanieczyszczamy. Podnosimy nienaturalnie poziom wód.  Pokazujemy w nim naukowców i osoby, które poświęciły życie na badanie wpływu człowieka na oceany. Promujemy na przykład zrównoważone rybołóstwo. To całkiem inne podejście, ale w obu odcinkach mamy niezwykłe historie. Pod powierzchnią jest jeszcze tyle do odkrycia. 

Błękitna Planeta II to nowa seria przyrodnicza BBC Earth, którą możecie tam właśnie obejrzeć. Bardzo polecamy!