Oskarżenia studentów szkół filmowych

Anna Peliga swoim szczerym wpisem wywołała burzę. Opowiedziała o traktowaniu, jakie spotyka studentów łódzkiej filmówki, o tym, że przemoc psychiczna i fizyczna jest na porządku dziennym i że prawda na temat prestiżowej placówki, może zmrozić krew w żyłach. Do jej głosu dołączają kolejny aktorzy, którzy zaznali mobbingu lub innych form przemocy od swoich nauczycieli w czasie studiów aktorskich. O swoich doświadczeniach opowiedział między innymi Dawid Ogrodnik, który oskarżył o mobbing Beatę Fudelę.

Koniec z mobbingiem, chamami pod przykrywką artyzmu! Mnie i moich kolegów tak traktowała pani Beata Fudalej! Znam ten strach i znam ten wstyd, znam to upokorzenie i poczucie bezwartościowości! Wszyscy się baliśmy i tylko niektórzy uciekli, byłem jednym z nich! Reszta chciała przetrwać! Oddaje ten wstyd i ten strach swoim oprawcom! Wstydźcie się i bójcie!

Do jego głosu dołączyła też aktorka Alina Czyżewska.

Beata Fudalej... Czekałam, aż ktoś powie to nazwisko. Dziękuję ogromnie Dawidowi Ogrodnikowi z całego serca za to. Opowiadała mi cudowna osoba, wspaniała dziewczyna i aktorka, jakie na niej metody stosowała Beata Fudalej. To było znęcanie się fizyczne i psychiczne. W ankietach też było wiele o tym opowieści. Istnieje upiorne przekonanie, że aktora/aktorkę trzeba złamać, przełamać, »otworzyć« poprzez traumatyzowanie i inne bullshity. Dość tym bredniom, do cholery! A przemoc nie ma płci. Przemoc jest tam, gdzie ktoś ma nad kimś WŁADZĘ. Kobiety też stosują przemoc, a mężczyźni są takiej przemocy ofiarami.

Nie cichną głosy kolejnych studentów lub absolwentów szkół filmowych, którzy opowiadają, jak naprawdę wygląda nauka za zamkniętymi drzwiami. Swoją relacją postanowiła podzielić się też Zuzanna Lit. Aktorka opowiada o swoich doświadczeniach z łódzkiej szkoły filmowej.

Zuzanna Lit: przemoc w szkole filmowej

Zuzanna Lit zdradza, że przekraczanie fizycznych i psychicznych granic studentów było niestety codziennością. Często zdarzały się też nadużycia o podłożu seksualnym.

Rzucanie w nas przedmiotami i obelgami było na porządku dziennym. I my na to przyzwalaliśmy - bo to jest dla dobra sztuki. Przekraczana była też notorycznie nasza intymność. Byłam świadkiem kilkukrotnie sytuacji w której profesor pod pretekstem pokazania „jak ma wyglądać scena” zwyczajnie zmacał moje koleżanki. Podczas prób usłyszałam od mojego profesora „Ty nie z jednego pieca chleb jadłaś”, „nie udawaj takiej świętej” i takie wypowiedzi pojawiały się przez cały okres studiów.

Szanowni przyszedł czas, mojej opowieści, a propos studiów na Wydziale Aktorskim PWSFTViT. W odniesieniu do listu Anna...

Opublikowany przez Zuzannę Lit Poniedziałek, 22 marca 2021

 

Jednym z wyjątkowo wstrząsających fragmentów wypowiedzi Zuzanny jest, ten gdzie opowiada, jak profesor wprost zdradził swoje intencje. Jednocześnie podkreśla też, że przemoc nie spotykała tylko dziewczyn, również jej koledzy padali jej ofiarami.

Ten sam profesor po zimowych egzaminach podczas wspólnego świętowania zdanej sesji wziął mnie na rozmowę i powiedział „gdyby nie moja żona, to bym Cię brał”. Moi koledzy w momencie, w którym nie potrafili czegoś zagrać, byli wyśmiewani i zawstydzani. Że są cipa nie facet, że nie potrafią złapać kobiety.

Studentki i studenci byli również zmuszani do grania scen wbrew swojej woli. Aby mieć pewność, że będą posłuszni, profesorowie często uciekali się do szantażu.

Jeden z profesorów karmił się konfliktami. Znajdował ofiarę i nastawiał przeciwko niej całą grupę. Straszy, szantażuje, wyśmiewa, rzuca w studentów przedmiotami, rozbiera studentów w sposób traumatyczny dla nich, obsypuje przy tym masą obelg, wyśmiewa prywatne i intymne rzeczy. Wyobraźmy sobie późną noc, rozgrzaną salę prób i reżysera wydzierającego się na swoją studentkę, która nie chce rozebrać się do sceny. Mówi, że nie będzie z nią pracował, jeśli się nie rozbierze. Tą studentką byłam ja. Bardzo się go bałam, bardzo imponował mi jako reżyser, chciałam się od niego uczyć. Trzykrotnie odmówiłam rozebrania się, po czym powiedział, że mojej sceny nie ma bez rozebrania i żeby moi koledzy mi podziękowali, bo nie dostaniemy zaliczenia. Zaznaczę, że miałam wtedy 19 lat. Przy ogromnych naciskach zagraliśmy scenę, w której spada mi ręcznik i zostaje w samych szpilkach.

Zuzanna Lit wyjaśnia również, dlaczego zarówno studenci, jak i władze wydziału pozwalały na tego typu zachowania.

Najgorsze jest to, że myśmy wszyscy na to pozwalali, bo wierzyliśmy, że to dla wspólnego dobra, że przecież staniemy się dzięki temu lepszym aktorem lub aktorką. Szanowni Państwo, żeby była jasność dziekanat Wydziału Aktorskiego doskonale zdawał sobie sprawę z zaistniałych sytuacji, traktowania studentów i dawał na to ciche przyzwolenie. Wiele lat wszystko było zamiatane pod dywan. Do dziś. Czuć wiatr zmian.

Rektorka szkoły, dr hab. Milenia Fiedler wydała oświadczenie jeszcze tego samego dnia. Przeprasza wszystkich, którzy zaznali krzywdy na uczelni i zaznacza, że tego typu zachowania nie będą nigdy więcej tolerowane.

Oświadczam, że w Szkole Filmowej w Łodzi niedopuszczalne są zachowania, które noszą znamiona molestowania czy przemocowego traktowania Studentów i Studentek, i nie będą tolerowane. Naszą misją i obowiązkiem jest zagwarantowanie takich warunków procesu kształcenia, w których wolność twórcza, naukowa, kreatywność oraz swoboda ekspresji muszą być praktykowane w sposób odpowiedzialny i z zapewnieniem godności drugiego człowieka. (…) Postaramy się, żebyście nigdy nie szli sami i same. Przepraszamy i prosimy Was o zaufanie i wsparcie w procesie wypracowania lepszego świata.