Masz dziwne pionowe „kreski” np. na policzku, w okolicy oka, czole, brodzie? Zauważyłaś, że jedna strona twarzy (czy to nie jest przypadkiem ta, na której śpisz?) wygląda gorzej, jest na niej więcej zmarszczek? Na dekolcie pojawiły się pionowe linie?

Zmarszczki senne można dość łatwo rozpoznać, są inne niż zmarszczki mimiczne, które powstają w efekcie dynamicznego wyrażania emocji, i różnią się od tych powstałych wskutek grawitacji. Są pionowe i wyglądają „nienaturalnie”, ponieważ są niesymetryczne – wyjaśnia specjalista dermatolog i ekspert medycyny estetycznej, dr Agnieszka Bliżanowska z Centrum WellDerm. Często zagniatają się po jednej stronie czoła, policzków, uszu. Jeśli występują wokół oczu, to nie układają się promieniście od kącików jak zmarszczki śmiechu (kurze łapki), tylko pionowo je przecinają. U osób, które w trakcie snu wciskają głowę w poduszkę, pionowo układają się po jednej stronie czoła. Szczególnie widoczne są rano, w ciągu dnia trochę się wygładzają, ale pewnego dnia, gdy skóra już nie jest tak elastyczna, nie znikają zupełnie. Winowajcą jest sen, a dokładnie pozycja, w której śpimy.

Skąd się biorą zmarszczki nocą?

Zmarszczki senne dotyczą najczęściej osób, które śpią na brzuchu lub na boku. Dlaczego? Przy tych pozycjach twarz mocno naciska na poduszkę, skóra zagniata się, a zagniecenia te z czasem utrwalają się, tym bardziej, że znajdujemy się w tej pozycji przez jedną trzecią doby – mówi dr Agnieszka Bliżanowska. Problem nie dotyczy tylko twarzy – śpiąc na brzuchu czy na boku narażasz na duży nacisk skórę dekoltu – w efekcie i na nim pojawiają się pionowe zmarszczki.



Test guzika i profesjonalna pomoc

Jeśli śpisz na boku lub plecach, musisz być czujna. Najważniejsze jest, żeby twoja skóra była jędrna i elastyczna, wtedy łatwiej poradzi sobie z zagnieceniami. – Pierwszy sygnał utraty jędrności to utrzymywanie się coraz dłużej po przebudzeniu odciśnięć np. od guzika, zagięć czy faktury pościeli. Oznacza to, że skóra jest mniej jędrna i elastyczna, przez co coraz wolniej wraca do formy – zauważa dr Bliżanowska. Nic dziwnego, z wiekiem zmienia się gęstość skóry, włókna kolagenowe są coraz słabsze, produkcja elastyny spada i zmniejsza się ilość nawilżającego kwasu hialuronowego. Jak sobie z tym poradzić? – Powinniśmy zagęszczać skórę, aby produkowała nowy kolagen, elastynę i kwas hialuronowy. W gabinecie medycyny estetycznej mamy na to kilka sposobów – zapewnia ekspert. Można to zrobić szybko i bezboleśnie za pomocą termoliftingu. Zaffiro to urządzenie, które wykorzystuje promieniowanie podczerwone IR, którym podgrzewa się, przy użyciu specjalnej głowicy, głębokie warstwy skóry. Dzięki temu dochodzi do obkurczenia rozluźnionych włókien kolagenowych – skóra wraca na swoje miejsce, a w najbliższych miesiącach dochodzi do produkcji nowych włókien, które tworzą stabilne rusztowanie dla skóry. W efekcie skóra jest bardziej odporna na ucisk, a zmarszczki, które już powstały – płytsze.

Świetną metodą niwelowanie zmarszczek sennych jest pobudzenie skóry do autoodbudowy.

Mobilizujemy skórę do autoregeneracji, uszkadzając ją, oczywiście w sposób kontrolowany i bezpieczny. Dzięki temu uszkodzone komórki są zastępowane nową i, co najważniejsze, młodą tkanką – wyjaśnia ekspert.

W taki sposób działa laserowe zagęszczanie skóry tzw. laserowy resurfacing. Laser frakcyjny za pomocą wiązki światła wytwarza w skórze tysiące mikrouszkodzeń i prowokuje skórę do kompleksowej przebudowy. Podobny efekt można uzyskać, poddając się zabiegowi mikronakłuwania Dermapenem. Mikronakłucia wykonane pulsującymi igłami chirurgicznymi powodują mikrourazy, a te mobilizują skórę do regeneracji. Dochodzi do wydzielania czynników wzrostu i tworzenia nowych komórek, skóra jest przebudowywana, poprawia się jej unaczynienie. – Bardzo często zabiegi te łączę z podaniem pacjentowi osocza bogatopłytkowego PRP. Czynniki wzrostu wspierają skórę w procesie regeneracji i wzmacniają efekt – mówi ekspert. Jak to działa na skórę i zmarszczki? Zmarszczki spłycają się, a skóra jest jędrniejsza, gładsza, pozbawiona niedoskonałości. No i ten efekt, który jest bardzo naturalny – tak jakbyśmy odjęły sobie kilka dobrych lat.