Przedszkola tylko dla zaszczepionych dzieci

W dobie rosnącej liczby nieszczepionych dzieci, radni miast i powiatów starają się robić wszystko, żeby tendencja nie była spadkowa. Już od jakiegoś czasu mówiło się o pomyśle, że niezaszczepione dzieci nie dostaną się do publicznych żłobków i przedszkoli. Teraz te obietnice zaczęły realizować niektóre miasta w Polsce.

W Częstochowie, radni miasta przyjęli dwie uchwały, zgodnie z którymi rodzice starający się o przyjęcie dziecka do publicznego żłobka, będą musieli złożyć oświadczenie o przebyciu przez dzieci obowiązkowych szczepień. Kolejna uchwała dotyczy przyznawania dodatkowych punktów przy rekrutacji do publicznych przedszkoli.

Wyjątek mają stanowić dzieci, które z przyczyn medycznych nie mogą być zaszczepione.

Po Częstochowie do pomysłu przekonuje się Lublin, gdzie za podobnym pomysłem wnioskował radny Bartosz Margul. "Według mnie wpłynęłoby to pozytywnie na odsetek zaszczepionych maluchów i zmniejszyło ryzyko wystąpienia epidemii. Oczywiście, jeśli rodzice chcą podejmować ryzyko, mają do tego prawo. Tylko niech robią to w swoim domu, a nie w publicznej placówce – powiedział „Wyborczej” radny. Jednak pomysł nie spotkał się z entuzjazmem wśród niektórych radnych. "Aktualnie obowiązujące przepisy nie dają podstaw samorządom do wprowadzenia takiego kryterium - mówi sekretarz miasta Andrzej Wojewódzki.

Podobną ustawę co w Częstochowie przyjęli radni w podwarszawskim Piastowie. Tam przy drugim etapie rekrutacji do przedszkoli, rodzice dostaną dodatkowe pięć punktów.  "Dokumentem niezbędnym do potwierdzenia spełnienia kryterium (...) jest kserokopia odpowiedniego wpisu w książeczce zdrowia dziecka" – cytuje wyborcza.pl przyjętą uchwałę.

"Szczepimy, bo myślimy" - co z projektem ustawy?

Na początku grudnia do Sejmu trafił projekt ustawy "Szczepimy, bo myślimy", który poparła Naczelna Izba Lekarska. Autorami projektu są: społecznik Robert Wagner i adwokat Marcin Kostka, którzy proponują, żeby szczepienia były jednym z kryteriów podczas rekrutacji do publicznych  żłobków i przedszkoli.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Andrzej Matyja podkreślił, dlaczego ta inicjatywa jest tak ważna: "Dlaczego ją popieramy? Obowiązkiem środowiska lekarskiego jest ochrona życia i zdrowia zwłaszcza naszych dzieci. Przyjmowanie do placówek oświatowych dzieci nieszczepionych zagraża dzieciom szczepionym, a zwłaszcza dzieciom nieszczepionym, które z różnych innych powodów nie mogą być szczepione, chociażby z powodu chorób odpornościowych, wad serca i wielu innych. Naczelna Rada Lekarska od dawna ostrzegała przed propagowaniem zniesienia obowiązkowości szczepień ochronnych. Zniesienie tej obowiązkowości doprowadziłoby do powrotu epidemii, które nasi przodkowie przeżyli. Nie chcemy, żeby to się powtórzyło."

Teraz czekamy na decyzję Sejmu w sprawie projektu ustawy "Szczepimy, bo myślimy".