Zaczerwieniona twarz: skąd się bierze rumień?

Zaczerwieniona twarz to problem, który może mieć wiele przyczyn – i nie zawsze wiążą się one ze zdrowiem. Skóra może przybierać wojenne barwy, gdy jest cienka i płytko unaczyniona – wówczas naczynia krwionośne „prześwitują” przez nią, nadając cerze różowy odcień. Może on przechodzić także w ciemniejsze tony, gdy naczynia pod wpływem ruchu, ciepła albo emocji rozszerzają się. Ale to tylko jedno wytłumaczenie charakterystycznych rumieńców na twarzy. Innym, równie częstym w naszej szerokości geograficznej, może być trądzik różowaty, czyli skłonność do napadowego rumienia pod wpływem stresu, zmiany temperatury, pikantnych przypraw czy wysiłku fizycznego. Nieleczony trądzik różowaty, może się przekształcić w postać grudkowo-krostkową, przypominającą trochę trądzik pospolity.

Zaczerwieniona twarz to także oznaka bardzo wrażliwej skóry, podatnej na podrażnienia, wysuszanie i niekorzystny wpływ czynników zewnętrznych, takich jak słońce, czy smog. Co ciekawe, często fundujemy sobie problem wrażliwości na własnej życzenie. Winna jest niewłaściwa pielęgnacja: zbyt agresywne oczyszczanie, zbyt częste złuszczanie naskórka kwasami i stosowanie zbyt wielu substancji aktywnych naraz. Chcąc pomóc skórze, w efekcie jej szkodzimy – i tak było też w moim przypadku. Owszem, na moją zaczerwienioną twarz składa się także problem trądziku różowatego, ale jak się okazuje, niewielka zmiana pielęgnacji może wyprowadzić skórę na prostą i przywrócić jej równowagę.

Czerwona twarz to często skutek zbyt agresywnego oczyszczania

Wrażliwa skóra, ze skłonnością do pękających naczynek lub trądziku różowatego, wymaga przede wszystkim odpowiedniej ochrony. Taką funkcję pełni naturalna bariera hydro-lipidowa, która tworzy na skórze płaszczyk ochronny, zapobiegający ucieczce wody i niedopuszczający „do środka” złych bakterii, pasożytów, a także innych szkodliwych czynników. Gdy byłam młodsza myślałam, że sebum, czyli naturalny olej, jaki produkują nasze gruczoły łojowe, jest wrogiem numer jeden zdrowej skóry. Jak szalona wymywałam „cały ten tłuszcz” ze skóry, stosując ziarniste żele do mycia twarzy na bazie SLS-ów. Dziś już wiem, że dla skóry nie ma nic gorszego, niż ogołocenie jej z naturalnej ochrony. W odpowiedzi na tak drastyczne oczyszczanie, gruczoły łojowe zaczynają pracować jak szalone i produkują jeszcze więcej sebum. Osiągamy więc efekt odwrotny od zamierzonego, przy okazji dodatkowo uwrażliwiając skórę. Jak więc robić to z głową? Mojej zaczerwienionej skórze najbardziej pomogła zmiana sposobu oczyszczania. A dokładniej przestawienie się na oczyszczanie twarzy olejkiem.

Oczyszczanie skóry olejkiem: najłagodniejszy sposób dla zaczerwienionej skóry

Od razu zdradzę, że chodzi o tak zwany olejek hydrofilowy, czyli wzbogacony o emulgator. Oczyszczanie skóry olejkiem w klasycznym ujęciu (czyli słynne OCM) nigdy się u mnie nie sprawdzało. Po około dwóch tygodniach zachwytu, przychodziła chwila prawdy – i skóra zaczynała się buntować. Jakiś czas temu odkryłam jednak produkt, który zmienił moje myślenie o oczyszczaniu skóry. Olejek do twarzy z emulgatorem zawiera substancję, która pozwala na bardzo dokładne zmycie go (zemulgowanie) z powierzchni skóry. W połączeniu z wodą olejek hydrofilowy zamienia się w emulsję, która skutecznie wyciąga wszystkie zanieczyszczenia i nadmiar sebum z naszych porów – a następnie wystarczy zmyć ją ciepłą wodą.

Początkowo nie ufałam tej metodzie – ale bardzo szybko przekonałam, się, że taki rodzaj mycia jest bardzo skuteczny i jednocześnie łagodny dla skóry. Nic nie usuwa tłustych zanieczyszczeń tak skutecznie jak inny tłuszcz – a z drugiej strony, dodatek emulgatora pozwala na dokładne zmycie oleistej substancji. Najważniejsze jest jednak to, że w przeciwieństwie do substancji powierzchniowo czynnych, takich jak SLS, SLES i ich pochodne, olej nie narusza w żaden sposób warstwy hydro-lipidowej skóry. Pozostawia ją oczyszczoną, ale również uspokojoną. Bez uczucia ściągnięcia, czy wręcz pieczenia, jakie zdarzało mi się po agresywnych żelach myjących. I co najważniejsze: bez zaczerwienienia!

Zaczerwieniona twarz lubi też dwuetapowe oczyszczanie skóry

Jeśli nie jesteś jednak przekonana do stosowania tylko i wyłącznie olejku, możesz zacząć od dwuetapowego oczyszczania skóry. Jest ono równie skuteczne i łagodne dla skóry ze skłonnością do podrażnień lub rumienia. Pierwszym etapem jest nałożenie na mokrą skórę olejku, a następnie zmycie go za pomocą łagodnego żelu, pianki lub emulsji oczyszczającej.

Wybierając produkt do oczyszczania, zwróć uwagę na skład. Bezwzględnie unikajmy wspomnianych już SLS i SLES, ale również innych anionowych środków powierzchniowo czynnych, takich jak Ammonium Lauryl Sulfate czy Sodium Coco Sulfate. Zamiast nich, stawiaj na niejonowe substancje myjące (np. Coco Glucoside, Lauryl Glucoside).

Zobacz także:

Częściej niż w żelach do twarzy, znajdziesz je w emulsjach i mleczkach. To ostatnie stosujemy jak żel: mieszamy z odrobiną wody i myjemy skórę tak powstałą emulsją. Błędem jest nakładanie mleczka na wacik.

A co z płynem micelarnym?

Przyznam bez bicia: stosuję go do demakijażu oczu. Nie przepadam za kleistą formułą olejku w tym miejscu (choć znam wiele osób, które z powodzeniem zmywają tusz do rzęs właśnie w ten sposób). W przypadku płynów czy żeli micelarnych trzeba jednak pamiętać o jednej ważnej zasadzie: zawsze zmywamy micele ze skóry. Choć producenci zarzekają się, że można na nich zakończyć pielęgnację, nigdy nie pozostawiaj ich na skórze. Dlaczego? Jak mówi Ania Saran Michalczyk z Kliniki Strzałkowski, płyn micelarny zawiera surfaktanty – a więc środki powierzchniowo czynne, które osłabiają płaszcz hydro-lipidowy.

Oczyszczanie olejkiem - metoda łączona

Jest jeszcze jeden sposób, by przekonać się do olejowego oczyszczania skóry. To dzięki niemu zaczęłam ufać olejom. Twarz myjemy olejkiem (z emulgatorem albo bez), a następnie olejkiem z niewielką ilością łagodnego preparatu myjącego (może być na bazie miceli, albo nie). Na koniec myjemy twarz tym preparatem. Brzmi trochę skomplikowanie, ale to hybrydowe rozwiązanie jest najłatwiejszym sposobem, żeby przekonać się do zmywania skóry olejkiem. Gwarantuję, że po jakimś czasie będzie znacznie mniej reaktywna i skłonna do podrażnień. A czerwień na twarzy będzie występować znacznie rzadziej.