Czerwone witryny, opuszczone żaluzje, kotary w drzwiach? Na samą myśl, że mielibyśmy przekroczyć próg sex-shopu, oblewa nas rumieniec. "A jeśli znajomy zobaczy nas z wibratorem w dłoni?" - boimy się i omijamy sezam rozkoszy wielkim łukiem. Jednocześnie pali nas ciekawość. Chcemy zobaczyć te półki uginające się pod ciężarem wstydliwych akcesoriów. Przekonać się, czy atmosfera w takim miejscu naprawdę ocieka seksem.

Jak wynika z Raportu Dureksu, po erotyczne gadżety sięgnęłaby ponad połowa Polaków. O sex-shopach nie tylko myślimy, ale coraz częściej do nich chodzimy. Sprzyja temu wzrost świadomości seksualnej i przełamanie obyczajowego tabu.

Według seksuologa, Stanisława Dulki, erotyczne akcesoria mogą wiele dać intymnemu związkowi: - Służą rozbudzeniu wzajemnego apetytu, dostarczają nowych doznań, są w stanie przedłużyć i ubarwić grę wstępną. Ożywiają życie łóżkowe, zwłaszcza w związkach z długim stażem, zagrożonych rutyną.

Dlatego żeby znów znaleźć się na Olimpie rozkoszy, nie musisz od razu wymieniać partnera na "lepszy model". Być może wystarczy zmienić coś w sypialni, np. przynieść pikantne rzeczy z sex-shopu. Pokuście się o nie nawet wtedy, gdy w waszej sypialni niezmiennie iskrzy. Za sprawą tych podniecających drobiazgów gorączka waszych zmysłów może wzrosnąć jeszcze bardziej.

Igraszki na luzie

Nic tak dobrze nie robi seksowi, jak traktowanie go w kategoriach zabawy. A czym się bawić, jeśli nie "zabawkami". Tymi dla dorosłych, oczywiście! To ważne, bo w łóżku nie ma nic gorszego niż wiktoriańska nuda.

Nie zostanie po niej śladu, gdy zrobicie masaż całego ciała wibrującą słuchawką telefoniczną. A może podasz się kochankowi na tacy w jadalnych majteczkach? Z truskawkowej bielizny powinny zostać tylko niejadalne tasiemki podtrzymujące ją po bokach! Możecie też skosztować (tym razem wspólnie) miętówek, makaronu czy ciastek w kształcie penisów lub sutków. Partner na pewno uśmieje się do łez, gdy włożysz na jego członek kolorowy, robiony na szydełku kapturek. Jeśli będzie mu za gorąco, zawsze może sięgnąć po cieńszą? prezerwatywę! Wiele z nich jest naprawdę zabawnych: świecą w ciemnościach, wyglądają jak zwierzaczki czy postacie z kreskówek (niestety, wymyślne prezerwatywy nie stanowią bariery przed plemnikami ani chorobami przenoszonymi drogą płciową). Tego typu niewinne gierki są najlepsze na rozgrzewkę. Wtedy, gdy jesteście debiutantami w seksie z użyciem gadżetów.

Seksualne "hantle"

Towary z sex-shopu mogą nie tylko bawić, ale i służyć do ćwiczeń. Nie chodzi tu o trenowanie sylwetki, ale mięśni Kegla, które obejmują penis podczas stosunku. Ten fitness waginy można uprawiać w ciągu dnia: będąc w pracy, siedząc w kinie. Służą do tego tzw. kulki gejszy, które dobiera się jak biżuterię: można kupić złote, srebrne, perłowe, z gumy, plastiku, cyberskóry? Dwie osobne albo połączone subtelnym sznureczkiem wkłada się do waginy i za pomocą mięśni pochwy próbuje wypchnąć na zewnątrz albo wręcz przeciwnie - nie dopuścić do ich wypadnięcia. Korzyści z tych ćwiczeń są nieocenione: partner będzie ci wdzięczny za niewiarygodne odczucia, ty sama otrzymasz w nagrodę szybsze oraz silniejsze orgazmy, a przede wszystkim poczujesz się mistrzynią w "te klocki" i zyskasz na pewności siebie.

Środek zaradczy

Budowaniu wiary w swoją atrakcyjność służy też przełamywanie kompleksów. Gadżety mogą w tym pomóc. Tuszują "niedoskonałości". Jeśli nie jesteś zadowolona ze swojego ciała, zamiast gasić światło w sypialni, wybierz się na zakupy do sex-shopu. Kuszący stanik skutecznie odwróci uwagę od za małych (twoim zdaniem) piersi. Z kolei na kłopoty z nawilżeniem pochwy znajdziesz odpowiedni żel. Partner, który narzeka na rozmiar "męskości", może ją "powiększyć"?, używając nasadek przedłużających lub pogrubiających penis. Dla tych, którzy mają problemy ze wzwodem, są specjalne pompki do wywołania erekcji oraz pierścienie podtrzymujące wzwód i sprawiające, że mężczyzna może kochać się dłużej. Gdy z kolei brakuje wam łóżkowej inwencji, możecie wspomóc się np. kostkami do gry. Zamiast oczek "wyrzuca" się pozycje seksualne, widniejące na każdej ściance, a potem - trzeba poddać się losowi.

Te wszystkie czary-mary pomagają pozbyć się nieśmiałości i otworzyć na seks. Co nie oznacza wcale, że są przeznaczone tylko dla ludzi, którzy mają problemy w łóżku.

Są jednak osoby, którym seksuolodzy wręcz zalecają korzystanie z oferty sex-shopów. - Gadżety to recepta na wiele dolegliwości. Leczy się nimi np. zahamowania seksualne czy impotencję. Jeśli ktoś ma kłopoty z podnieceniem, to afrodyzjaki czy kasety wideo mogą pomóc. Z kolei różne akcesoria zewnętrzne stosuje się zastępczo w przypadku odczuwania bólu przy stosunku - mówi Stanisław Dulko.

Dla zaawansowanych

W świat seksualnych akcesoriów powinno się wchodzić powoli. Pokonując kolejne stopnie wtajemniczenia, nie doznacie szoku. Jeśli przetestowaliście już przedmioty w wersji "light" i macie ochotę na więcej, możecie sięgnąć po wibrator. Dostępne są w wielu kolorach, kształtach i rozmiarach: od realistycznych z widocznymi żyłkami i rowkami, po zielono-żółte w kształcie ogórka lub kukurydzy, od kieszonkowych wielkości szminki po odlewy członków gwiazd porno długości przedramienia. Są też wibratory dla lesbijek - dwa połączone razem. A także te zewnętrzne (do pobudzania łechtaczki) w kształcie motyla, serca czy orła z rozpostartymi skrzydłami. Wbrew pozorom, wibratorem możecie pobudzać się obydwoje (stosowanie go na czubek nawilżonego prącia też działa). Trzeba pamiętać tylko o jednym: sztucznych penisów, a także wszystkich innych gadżetów wkładanych do wnętrza ciała, używa się razem z żelem nawilżającym. Tego typu penetrujące rekwizyty należy też myć przed każdym użyciem oraz po nim i kupować tylko atestowane. Stanisław Dulko odradza jednak ich używania kobietom, które mają tendencję do infekcji narządów płciowych, bo nawet gdy akcesoria utrzymywane są w czystości, na ich powierzchni osadzają się drobnoustroje, które mogą powodować stany zapalne.

Wibratory nie są najbardziej odważnymi zabawkami, jakie można znaleźć w sex-shopach. Pierwszeństwo należy się tu pejczom, skórzanym gorsetom, obrożom z ćwiekami, czarnym maskom na twarz. Ale to już wyższa szkoła seksualnej jazdy - dla osób bez zahamowań, zaawansowanych w erotycznej sztuce, i które po prostu to lubią.

Przyjemność bez wstydu

Niezależnie od tego, jaki rodzaj seksakcesoriów najbardziej ci odpowiada, używaj ich bez zawstydzenia. W urozmaicaniu seksu gadżetami nie ma nic niewłaściwego. To, że sprawiają przyjemność, nie musi od razu oznaczać wyuzdania. Jak jednak bez oporów wkroczyć między półki ze wstydliwymi przedmiotami? Jak czuć się między nimi komfortowo, niczym w spożywczym? Najprostszy sposób to udać, że szuka się czegoś na wieczór panieński lub kawalerski. Można również pójść po "zakazane" zabawki z koleżankami, bo w grupie zawsze raźniej. Istnieje jeszcze inna możliwość: sprzedaż wysyłkowa (za pośrednictwem internetu czy ogłoszeń w prasie erotycznej).

Gdy już dokonasz pikantnych zakupów, używaj ich jednak z wyczuciem. Seksgadżety mają urozmaicać życie erotyczne, ale nie powinny go zdominować i stać się nieodzownym elementem gry miłosnej. Nawet ulubione tiramisu ci się przeje, gdy będziesz objadać się nim codziennie.

Trzeba też wziąć pod uwagę, czy partner ma ochotę na seks z urozmaiceniem. Gdy jedno z was nie jest na to gotowe, druga strona powinna zrezygnować. Seksualne ciekawostki mają służyć zbliżaniu, a nie oddalaniu partnerów. 

Agnieszka Leleniewska

Pytania do ekspedientki

Kto przychodzi do sex-shopu?

Kiedyś byli to głównie 40-letni mężczyźni, dziś w połowie są to kobiety. Studentki, panie w średnim wieku i starsze. Nie tylko wyzwolone bizneswoman, ale i kobiety z siatkami zakupów. Nie zawsze kupują, czasem chcą porozmawiać o intymnych problemach. Starsze klientki żalą się, że też mają potrzeby seksualne, ale otoczenie ich nie rozumie.

Co ludzie kupują najczęściej?

Kobiety na ogół wibratory: od najtańszych (60 zł) po te z wypustkami i końcówkami obracającymi się wokół osi (440 zł). Co ciekawe, wibratory robią furorę jako prezenty z okazji rozwodu! Panowie z kolei wykupują filmy porno.

Filmy można też wypożyczać?

Tak. Panie wybierają jednak inne niż panowie. Nie te ostre, ale takie z fabułą i ładnymi aktorami, np. "Pocałunek czarnej wdowy" czy "Quo vadis" z Helen Duval, gwiazdą porno. Albo instruktażowe, jak "Kamasutra, 102 pozycje".

A kto kupuje pejcze i kajdanki?

Nie ma reguł. Niedawno przyszła młoda dziewczyna, która kupiła cały zestaw, nawet sznurowany gorset i skórzaną czapkę. Jako niespodziankę dla męża.

Dużym powodzeniem cieszą się dmuchane lalki?

Wcale nie. Jednak każdy pyta o tę kucającą w rogu sklepu. W dotyku jest jak prawdziwa, bo wykonano ją z tzw. cyberskóry. Ma też samozasysające się usta. Dlatego kosztuje prawie 5 tys. zł. Prostsze można kupić już za ok. 100 zł.

Ilu klientów dziennie zagląda do sex-shopu?

Nawet kilkudziesięciu. Wzmożony ruch jest w soboty, gdy ludzie przychodzą po prezenty na wieczory panieńskie i kawalerskie. Mamy też kilkunastu stałych klientów, dla których odkładamy nowości: filmy, wibratory, nasadki na penisy.

Z Kasią, pracującą od 4 lat w salonie erotycznym Beate Uhse, rozmawiała Anna Augustyn-Protas