Damian Maliszewski o przemocy w rodzinie

Damian Maliszewski swoją historię opisał w poście na Facebooku. Rozpoczyna ją w momencie, kiedy ojciec uderzył go po raz pierwszy. Gdy 10-latek ocknął się, zapłakany oprawca przepraszał i obiecywał, że to się więcej nie powtórzy. Oczywiście powtórzyło się.

Uderzył z pięści, bo próbowałem ratować mamę, którą dusił. Wyciągnąłem z szafy drucianą trzepaczkę do dywanów i zacząłem okładać ojca po plecach. Odwrócił się i już nic więcej nie pamiętam. Straciłem przytomność. Obudziłem się następnego dnia. Klęczał przy mnie, płakał i przysięgał, że już nigdy tego nie zrobi. Oko oczywiście miałem podbite, ale wybaczyłem. Płakał, jak więc mogłem nie wybaczyć? Wcześniej, zanim mnie pierwszy raz uderzył, bił mamę. Po wszystkim zawsze klęczał, przysięgał trzymając w dłoniach krzyż zdjęty ze ściany i płakał. Jak więc mogła nie wybaczać?

Dorosły już dziś mężczyzna zaznacza, że przemoc fizyczna nie była jedyną formą znęcania się, jaką stosował jego ojciec. Do licznych zdrad należy dodać chorobliwą zazdrość o matkę chłopca, która przerodziła się w przemoc psychiczną.

Na ulicy wyzywał mamę od „kure*”, ciągle podejrzewając ją o zdrady, a ta moja mama wierna była, oddana całkowicie. Tata natomiast zdradzał regularnie. Z Bogusią, z rudą Dorotą i innymi. Po zdradach wracał do domu. Poniżał, znęcał się, także psychicznie i kłamał. Ciągle kłamał.

Jednym z najbardziej wstrząsających momentów opowieści Damiana, jest ten, gdy mężczyzna wspomina, jak kiedyś z matka i rodzeństwem próbowali wyrwać się swojemu oprawcy. Choć był to pierwszy i bardzo ważny krok na drodze do przerwania spirali przemocy i upokorzeń, niestety rozbił się on systemową obojętność.

Którejś nocy uciekliśmy z mamą na boso ze zdemolowanego mieszkania. Rozwalił wszystko. Szyby, stoły, przewrócił meblościankę. Mama chwyciła nas za dłonie i pobiegliśmy w deszczu do jedynej budki telefonicznej na osiedlu, żeby wezwać pomoc, zadzwonić po milicję. Staliśmy pod tą budką, mama podniosła słuchawkę i wykręciła 997.

- Proszę szybko przyjechać, mąż demoluje mieszkanie, bije mnie, nie mam gdzie z dziećmi pójść na noc.

I pamiętam jak usłyszałem głos milicjanta:

– Do pożycia małżeńskiego się nie wtrącamy.

I została ta moja mama ze słuchawką w ręku, w deszczu, z dwoma zmokniętymi brzdącami bez butów. Poszliśmy spać do babci Mani. Następnego dnia tata znowu przepraszał.

Damian opowiada również, że ich rodzina nie była odosobniona w swojej tragedii. Wspomina krzyk i wołanie o pomoc swoich rówieśników. Katowanie żon i dzieci było w czasach jego dzieciństwa normą.

Sąsiadki przechodziły swoje piekła. Mężowie pili, demolowali, bili. Bez przerwy gdzieś jakieś awantury. Ktoś płakał, jakieś dzieci próbowały ratować mamę. Najgorzej było w soboty po wieczornej wódeczce ze znajomymi.

Wspomina również, jak wielkim wydarzeniem w życiu ich wszystkich było wprowadzenie niebieskiej karty oraz normalizacja rozwodów, które milionom kobiet i dzieci pozwoliły wyrwać się z rąk oprawców.

Pojawienie się niebieskiej karty było ratunkiem dla nas wszystkich. Zdjęcie z „rozwodu” wstydu, który przez lata zaszczepiał w ludziach Kościół katolicki, że grzech ciężki się rozwodzić, odmieniło życie wielu kobiet i dzieci. Dało wolność, siłę i poczucie bezpieczeństwa. Dało nadzieję na zmiany. Przerwało tę okrutną i niekończącą się spiralę przemocy i strachu. Ja rozwiodłem moich rodziców. Przemoc się skończyła, a tata wyprowadził się do kochanki.

Ważnym punktem opowieści Damiana jest to, że wspomina też o swoich dwóch terapiach. Podkreśla, że przemoc i okrucieństwo nie biorą się z powietrza. Osoby, które, tak jak jego ojciec, doświadczyły jej w dzieciństwie, będą w dorosłym życiu powielać znane sobie schematy. Dlatego ważne jest, by wszystkie ofiary otrzymały pomoc psychologiczną.

Przemoc niszczy nawet najtwardszych ludzi. Fizyczna, psychiczna, jakakolwiek. Przemoc wobec słabszych stosują Ci, którzy byli pokrzywdzeni w dzieciństwie i nic z tym później nie zrobili, albo tacy, którzy urodzili się psychopatami. Przemoc stosują sadyści. Bite kobiety i dzieci, są jak maltretowane, ale wierne psy.

Damian zdradza, dlaczego zdecydował się opowiedzieć swoją historię. Powodem są podjęte przez rząd próby wypowiedzenia Konwencji stambulskiej. Zbigniew Ziobro złożył już w tej sprawie oficjalny wniosek. Damian podzielił się swoimi traumami, po to, by podkreślić, jak ważna jest walka o prawa kobiet. Mówi o rządzie, który chroni pedofilii i sadystów. Wyznaje, że ojciec próbował go zabić. Dwa razy.

Cholernym obowiązkiem zdrowo funkcjonującego państwa jest ratować tych bezbronnych ludzi przed utratą zdrowia, a czasami życia. Mnie tata próbował zabić dwa razy. Raz chciał mi skręcić kark (sąsiad mnie uratował), drugi raz próbował mnie zastrzelić pistoletem, ale nabój mu nie wypalił. Inni nie mają szczęścia, że nabój nie wypala, albo nóż wypada oprawcy z ręki. Nie każda kobieta ma też dorosłego syna, który ma siłę, żeby w końcu powiedzieć DOŚĆ! i zrobić porządek z oprawcą. Ta władza wspiera pedofilów i sadystów. Chroni ich, roztacza nad nimi parasole ochronne. Ta władza nienawidzi kobiet. Jak myślicie dlaczego? Chcą debatować o tym, czy zakazać w Polsce rozwodów.
Chcą wypowiedzieć konwencję antyprzemocową wobec kobiet.
Bo raz uderzyć można...Według nich raz to nie przemoc. Niebieska karta nie jest potrzebna, a przemoc psychiczna nie jest przemocą, bo kobieta nie ma siniaków.

Damian opowiedział w swoim poście tę historię, po to, by uświadomić nam, o jak wielką stawkę toczy się polityczna przepychanka na słowa. Przyznaje jednocześnie, że jest zdziwiony i rozczarowany tak niską mobilizacją w środowiskach feministycznych.

KOBIETY!!! Gdzie jesteście???

Gdy chcieli decydować o Waszych ciałach i zakazać aborcji nawet w przypadku zagrożenia Waszego życia, wyszłyście na ulice wszystkich miast, a teraz kiedy chcą się nad Wami znęcać w świetle prawa - milczycie?Oni są jak mój tata, jego tata i jak ten milicjant, który powiedział mojej mamie „Do pożycia małżeńskiego się nie wtrącamy”, ale Wy jesteście już inne. Świat się zmienił, Polska się zmieniła, Polki się zmieniły. Nie zmarnujcie tych lat walki o Waszą wolność. Nie podepczcie cierpienia dzieci i kobiet, które kiedyś szukały pomocy, ale jej nie otrzymywały. Nie pozwólcie im na ten ich model „tradycyjnej rodziny”, bo wygrzebywanie się z tego potrwa dekady, a w wielu czterech ścianach będą się rozgrywały ciche dramaty. Takie, których doświadczyła moja mama, moja siostra, mój kochany brat i ja. Brońcie siebie, swojej godności i dzieci. Jeśli tego nie zrobicie, z tych dzieci, które doświadczają przemocy, wyrosną kiedyś ludzkie wraki.

W piątek 24 lipca odbył się ogólnopolski strajk w sprawie wypowiedzenia Konwencji stambulskiej.

Rodzice i nauczyciele napisali list do Rady Europejskiej, by okazać swój sprzeciw wobec działań polskiego rządu.

Wielu polityków otwarcie sprzeciwia się wypowiedzeniu konwencji antyprzemocowej.

Mimo to, prace nad tym nie ustępują. Historia takie, jak Damiana będą się powtarzać.