Raport NIK: kobiety z utrudnionym dostępem do ginekologa

Kontrolą objęto 27 poradni w siedmiu województwach, a wyniki raportu Narodowej Izby Kontroli mrożą krew w żyłach. Z przedstawionego przez NIK sprawozdania możemy dowiedzieć się, że niektóre kobiety do ginekologa są zmuszone dojeżdżać ponad 50 kilometrów. Oprócz takiej „pielgrzymki” do specjalisty, niektórzy lekarze odmówili pacjentkom wykonania zalecanych badań, a w co 4 placówce nie zapewniono im prawa do intymności podczas badania.

Raport NIK: kobiety w województwie podlaskim bez opieki ginekologa

W najgorszej sytuacji znajdują się kobiety w woj. podlaskim, gdzie liczba poradni ginekologicznych jest najmniejsza, a w gminach wiejskich żadna przychodnia nie podpisała z NFZ-em umowy dotyczącej opieki kobiet ciężarnych.

Jak czytamy w raporcie powodem takiej sytuacji jest: 

(…) wysokość stawki proponowanej przez NFZ, która nie pokrywa kosztów wykonania niezbędnych świadczeń. Poprawie dostępności świadczeń ginekologiczno-położniczych na terenach wiejskich, sprzyjałoby ustalenie stawki adekwatnej do kosztów konsultacji i badań zalecanych standardami opieki okołoporodowe

Jak wynika z danych przedstawionych przez NIK w województwie podlaskim i lubelskim na jedną wiejską poradnię ginekologiczną przypada nawet 27 tysięcy pacjentek!

Wizyta u ginekologa na wsi

Jakie są skutki takiej sytuacji? Brak opieki ginekologicznej szczególnie negatywnie odbija się na sytuacji kobiet ciężarnych. Skutkuje bowiem przerażająco wysoką śmiertelnością noworodków. W konsekwencji utrudnionego dostępu do lekarza, w województwach o małej liczbie poradni w 2016 roku odnotowano największą liczbę zgonów okołoporodowych. W woj. podlaskim było to 33,64, a w opolskim 22,28 na 100 tysięcy urodzeń.

NFZ popróbuje uzasadnić tragiczna sytuację, w jakiej znajdują się kobiety brakiem chętnych do udzielania świadczeń. Jednak nie powinien dziwić fakt, że lekarze zwyczajnie boją się podjąć pracy w miejscu, gdzie zostaną sami razem z tysiącami potrzebujących specjalistycznej opieki kobiet.

Rządowy program 500+ i co dalej?

Rządowy program 500+ niewątpliwie polepszył sytuację materialną wielu polskich rodzin, jednak mało z nas zastanawia się nad podstawową kwestią: czy kobiety w ciąży mają dostęp do opieki prenatalnej? Pośród komentarzy dotyczących wyników raportu NIK najwyraźniejsze są słowa krytyki. Wiele osób zarzuca rządowi hipokryzję czy wręcz „średniowieczne podejście” w sprawie traktowania kobiet. Pewne jest to, że wystosowany przez NIK sprawozdanie plasuję Polskę w niechlubnej czołówce krajów Unii Europejskiej, w których kobiety mają utrudniony dostęp do opieki medycznej.

Raport NIK: wnioski

Wnioski, jakie płyną z przedstawionego przez Narodową Izbę Kontroli raportu są proste i przerażające: kobiety w Polsce mają ograniczony dostęp do ginekologów. W związku z szokującymi wynikami kontroli, NIK zawnioskował do ministra zdrowia o wprowadzenie szczegółowych wymagań, jakimi powinny zostać objęte gabinety ginekologiczne. Ponadto izba wysunęła do ministerstwa prośbę o zaplanowanie kampanii informacyjnych i zwiększających świadomość w zakresie skutków braku opieki ginekologicznej. Jedną z pierwszych kampanii ma być akcja, gdzie badania ginekologiczne mają zostać przedstawione jako najskuteczniejsza metoda wykrywania wczesnych stadiów raka szyjki macicy.

Dyskusji nie podlega fakt, że kampanie społeczne informujące kobiety o prawach i standardach opieki lekarskiej są ważne. Jednak w sytuacji, w której dostęp do ginekologa i badań okołoporodowych jest na tyle utrudniony, czy wręcz czasami niemożliwy, wydaje się, że takowa może nie osiągnąć zamierzonych efektów.

Od dłuższego czasu toczy się również dyskusja o fatalnym stanie NFZ, braku dostępu do podstawowych badań oraz wydłużających się kolejkach do specjalistów. Czy najnowsze zawiadomienie NIK podziała jak zimny prysznic na ministra zdrowia – Łukasza Szumowksiego i będzie przyczynkiem do zmian w polskiej służbie zdrowia?