Jakub Kornhauser: relacja z siostrą, Agatą Dudą

Jakub Korhauser to ceniony poeta, tłumacz, krytyk literacki i literaturoznawca, filolog romański, doktor nauk humanistycznych, pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego pochodzący z niezwykle szanowanej krakowskiej rodziny. Jest synem prof. Juliana Kornhausera, również poety, prozaika, krytyka literackiego, literaturoznawcy i tłumacza. Pierwsza dama RP, Agata Duda, jest jego starszą o 12 lat siostrą, co stało się jednym z czynników tego, że rodzeństwo nie ma bliskich relacji. Ale nie tylko różnica wieku jest powodem rozmijania się rodzeństwa w poglądach. W jednym z wywiadów Jakub Kornhauser szczerze przyznał, że za złymi stosunkami z siostrą i jej mężem stoi konflikt o naturze religijno-politycznym. „Gdy Andrzej Duda podpisał się pod projektem ustawy zakładającej karę więzienia za in vitro, on zbierał głosy na transseksualną posłankę Annę Grodzką.”, tak światopoglądową przepaść dowodziła krakowska „Gazeta Wyborcza”.

Jak utrzymuje "Newsweek" cała rodzina Kornhauserów sceptycznie odnosi się do poglądów Agaty Dudy i jej męża. Jeden z informatorów męża doniósł, że nestor rodziny również stoi w opozycji do wyborów córki. "'Julian Kornhauser ma alergię na prawicowe polowania na czarownice", wyjawił przyjaciel rodziny.

"To, co robi PiS z Trybunałem Konstytucyjnym, to łamanie konstytucji. To jest dla mnie jasne i przeciw temu protestuję. Nie zdziwię się, jeśli prezydent Duda stanie za to przed Trybunałem Stanu", przyznał Jakub Kornhauser w "Dużym Formacie".

Wybory 2020: na kogo zagłosuje Jakub Kornhauser, brat Agaty Dudy?

Tym bardziej ciekawi fakt jak na obecną przedwyborczą gorączkę zapatruje się Jakub Kornhauser i kto jest jego politycznym liderem? W wywiadzie przeprowadzonym dla serwisu Onet.pl poeta pytany był o to, kogo najchętniej widziałby w roli prezydenta RP, co sądzi o obecnych programach pomocowych dla ludzi pracujących w kulturze oraz jak radzi sobie z hejtem i zestawianiem z mężem siostry, Andrzejem Dudą.

Jakub Kornhauser zapytany przez dziennikarkę Onetu o to, jak poradził sobie z krytyką prawicowych publicystów, którzy zarzucali poecie, że nagroda jaką otrzymał za tomik "Drożdżownia" było pokłosiem ataku na prezydenta Dudę w wywiadzie dla "Dużego Formatu", odpowiedział: 

"Bardzo łatwo jest krytykować, kiedy nie zna się kontekstu. Nie wie się chociażby, że nagroda ma charakter międzynarodowy, a członkami kapituły są literaturoznawcy i tłumacze z całego świata, którzy nie do końca orientują się w tym, co akurat dzieje się w Polsce. [...] Jestem uodporniony na to, że komentatorzy często sięgają po klisze. Przyzwyczaiłem się do tego jako syn swojego ojca. Mam to szczęście, że pracuję m.in. na wydziale, na którym przez wiele lat tata pełnił rozmaite funkcje. Spotkałem się z zarzutami, że to koneksje – tak jakby liczyło się tylko nazwisko, a nie kompetencje, doświadczenie, całe zaplecze, które się zdobywa, a którego się nie odziedziczyło. W żaden sposób się na to nie oburzam — rozumiem, tak już jest", odpowiedział ze stoickim spokojem.

Dziennikarka nie dawała za wygraną i dopytywała o to, jak zapatruje się na nieustanne zestawianie ze swoim szwagrem, Andrzejem Dudą.

"Jakoś tego nie zauważam. Na festiwalach czy spotkaniach autorskich te tematy pojawiają się bardzo rzadko. Jednak ojciec to co innego niż mąż siostry", odpowiedział dyplomatycznie.

Jakub Kornhauser: "Kultura jest naszym nowym węglem"

Jednak w dalszej części wywiadu był już bardziej krytyczny chociażby w ocenie programu pomocowego obecnego rządu dla osób pracujących w kulturze i wagi tej sfery życia obecnie w naszym kraju. Jego ocena nie napawa optymizmem.

"Kultura jest naszym nowym węglem", przyznał nawiązując do programu wyborczego Andrzeja Dudy."Dla zdrowia społeczeństwa, jak i przyszłości kolejnych pokoleń, ta sfera powinna być priorytetowa. Czy tak jest? Na pewno nie. Ale nie jestem pewien, czy to ma związek z jakimkolwiek konkretnym lokatorem pałacu prezydenckiego, czy raczej z pewną formułą prezydentury, którą po prostu przyjęliśmy. Prezydent, zgodnie z zapisami konstytucji i politycznym obyczajem, pełni przede wszystkim funkcje reprezentacyjne. Dla mnie urząd i związane z nim zadania, a także ograniczenia, to jedno. Ale za każdym urzędem stoi człowiek. To jego osobowość nadaje kształt pełnionej funkcji".

W wywiadzie pojawił się też kontekst kultury prowadzenia obecnej kampanii wyborczej. "Napuszczanie jednych obywateli na drugich z tego czy innego powodu nie jest szczególnie kulturalne. Być może przyniesie jakiś wymierny skutek w oddanych głosach, co byłoby dla mnie zupełną porażką polityki jako sporu na argumenty i na programy", przekonywał Jakub Kornhauser.

"Poprzednie kampanie, mimo wszystko, opierały się na puszczaniu oka do wyborcy centrowego. Dzisiejsza kampania, z tego, co udało mi się zauważyć, jest oparta na polaryzacji społeczeństwa, na wskazywaniu wrogów. Rozumiem, że chodzi o to, żeby zmobilizować swój żelazny elektorat, ale to sposób uprawiania polityki, który mnie żenuje. Najniższe gusty muszą zostać zaspokojone".

Jakub Kornhauser: "Jestem bardzo rozczarowany"

Na pytanie czy ma swojego kandydata na prezydenta RP odparł, że jest niezwykle rozczarowany kandydatami

"Mam bardzo duży dystans do polityków, wolałbym, żeby prezydentem nie był polityk, tylko np. jakiś szanowany profesor, autorytet, ktoś pozapartyjny, kogo pozycji nie podważałyby żadne strony politycznego sporu — i kto mógłby wyłamać się z codziennej partyjnej połajanki".

 Jakub Kornhauser o siostrze: "Pytanie, czy pierwsza dama chce być pierwszą damą"

„Olga Tokarczuk na prezydentkę?” „Jeśli tylko by chciała… Podejrzewam, że raczej nie”, odpowiedział Kornhauser, co stało się pomostem do pytania o rolę pierwszej damy. „Co pan sądzi o pani prezydentowej i o tym, co zrobiła na polu kultury? Czy zrobiła coś, co było dla pana intrygujące, pokazało ją jako osobę?”, sprowokowała dziennikarka dość niezręczne dla Jakuba Kornhausera pytanie o siostrę.

„Uważam, że to sprawa każdej pierwszej damy, w jaki sposób chce realizować pełnioną funkcję. Zresztą uważam, że — podobnie jak funkcja prezydenta w obecnym systemie politycznym — tak samo funkcja pierwszej damy jest problematyczna. Należałoby ją obwarować konkretnymi ustawami, które regulowałyby to, w jaki sposób pierwsza dama ma działać. A dopiero później wymagać od niej aktywności. Pierwsza dama jest "zachęcana" do przerwania swojej pracy i — jeśli nie jest z Warszawy — do zmiany miejsca zamieszkania. Dodatkowo nie ma opłaconego ubezpieczenia za czas, w którym nie pracuje, bo jest np. na bezpłatnym urlopie. Ubezpieczenie musi opłacać dodatkowo, co wydaje mi się aberracją. Trudno oczekiwać od kogoś, kto nie dostaje za pełnienie swojej funkcji pieniędzy i musi zawiesić dotychczasową aktywność, że będzie pracował z uśmiechem na ustach.[...] Pytanie, czy pierwsza dama chce być pierwszą damą.”, odpowiedział dając wiele do myślenia.