Resztki kokainy, szklane fifki do palenia cracku, puszki po piwie, brudne talerze, dziesiątki opakowań po lekach - uspokajających, antydepresyjnych, nasennych, na pobudzenie.

Niegdyś elegancka, wyłożona marmurami łazienka nie jest sprzątana od miesięcy. Brudne umywalki ze złotymi kurkami dziś bardziej przypominają wyposażenie miejskiego szaletu niż pokoju kąpielowego za kilkaset tysięcy dolarów. "W tej spelunie mieszka królowa popu" - taki jest podpis pod zdjęciami, które zrobiła Tina Brown, siostra męża Whitney, Bobby'ego. Sprzedała je gazetom, bo twierdzi, że w ten sposób chce pomóc piosenkarce. Wywiad, którego przy okazji udzieliła, zaszokował cały świat.

Prawda musi wreszcie wyjść na jaw.

Whitney jest uzależniona, i to poważnie. Nie potrafi wytrzymać bez narkotyków nawet jednego dnia. Boimy się, że w końcu przedawkuje i umrze - zdradziła Tina. - Daliśmy się jej oszukać. Zarówno my, w rodzinie, jak i świat show-biznesu, jej fani - dodaje. - Whitney już tyle razy dawała się zamknąć w ekskluzywnych klinikach, gdzie próbowała zerwać z nałogiem. Tyle razy publicznie przyznawała się do brania narkotyków, twierdząc jednocześnie, że najgorsze ma już za sobą, a my po prostu chcieliśmy w to wierzyć - przypomina Tina. Niestety, po każdym kosztownym pobycie w specjalistycznym ośrodku Whitney szybko wracała do dawnych przyzwyczajeń. Tina twierdzi, że wielokrotnie widziała ją w stanie, w którym nie miała nawet siły podnieść się z łóżka, nie mówiąc o tym, by dała radę ogarnąć bałagan wokół siebie. - Jeśli myślicie, że jej sypialnia wygląda lepiej niż łazienka, jesteście w błędzie. Whitney zapomina o podstawowych zasadach higieny. Zjawiskowo piękna gwiazda dziś po prostu śmierdzi. Godzinami siedzi w kałuży moczu, bo zapomniała, że do wypróżnienia używa się toalety.

Kiedy jest na potężnym haju, walczy z demonami. Miota się w łóżku lub po pokoju, okalecza się, a następnego dnia pyta, kto jej to zrobił. Albo wpada w paranoję, boi się, że ktoś chce ją zabić. Jest przekonana, że ktoś ją podsłuchuje i obserwuje z ukrycia. Zamyka się w łazience i przez dziurę, którą wydłubała w ścianie, obserwuje to, co dzieje się na zewnątrz. Będąc na głodzie, niszczy wszystko, co stanie jej na drodze - lustra, telefony, wazony, warte tysiące dolarów meble.

Zobacz także:

Po domu ciągle kręcą się dilerzy.

Na narkotyki Whitney wydała już majątek. Crack kupuje prawie codziennie, w ilościach niemalże hurtowych. Czterogramowe porcje narkotyku, które inni podzieliliby na kilka części, pali na raz, mieszając go z marihuaną. A dilerzy chwalą się potem "na mieście", że nikt nie płaci tak, jak była gwiazda. Piosenkarka za porcję wartości 80 dolarów potrafi zapłacić nawet 300. Jeden z jej dostawców obliczył, że na handlu z Whitney i jej mężem zarobił ponad milion dolarów. Sporo kosztują też sztuczne zęby, które piosenkarka gubi, będąc na narkotycznym haju. Pewnie nie każdy wie, że już od dawna nosi protezę. Za każdym razem, kiedy nie może jej znaleźć, prywatny dentysta przysyła jej gońcem nowy komplet wart przynajmniej 6 tys. dolarów.

13-letnia córeczka Bobby'ego i Whitney Bobbi Kristina od dawna mieszka z bratem piosenkarki Garym i swoją cioteczną siostrą Pat. I dobrze, bo kiedy pojawia się w domu, jest zdziwiona niezrozumiałym dla niej zachowaniem mamy. Gdyby jej rodzice nie byli - ludźmi znanymi, już dawno odebrano by im prawa do opieki nad córką. W świecie show-biznesu tego typu historie skrzętnie się ukrywa. Dlatego Tina zdecydowała się wyjawić tajemnicę. Nie po to, by wywołać sensację, tylko żeby zwrócić uwagę świata na kogoś, kto w swoim cierpieniu został zupełnie sam. 

- Rozumiem wszystko, przez co przechodzi Whitney, bo mam za sobą tę samą drogę. Przez wiele lat byłam narkomanką, wielokrotnie brałam udział w narkotycznych imprezach, jakie odbywały się w rezydencji Whitney i Bobby'ego w Atlancie. Uzależnienie to choroba, którą można leczyć. Ale narkomanowi trzeba pomóc, szczególnie jeśli jest w stanie, w jakim jest teraz Whitney. Ona już nie odróżnia rzeczywistości od paranoi, chce tylko zaspokoić potworny, fizyczny głód narkotykowy - twierdzi Tina. Jednocześnie zżyma się, dlaczego nikt nie zwrócił uwagi na oczywisty dowód choroby piosenkarki - reality show z udziałem Bobby'ego i Whitney. Ci, którzy zdobyli się na to, by obejrzeć przynajmniej kilka odcinków, mogli poczuć się zażenowani: większość czasu małżeństwo poświęcało rozmowom o wypróżnianiu. Whitney zachowywała się nieprzewidywalnie - pokrzykiwała, nienaturalnie głośno się śmiała. Nie trzeba być lekarzem, żeby dostrzec, że Whitney jest chora i potrzebuje natychmiastowej terapii.

Za to, co się stało z Whitney, rodzina i fani winią jej męża Bobby'ego. Ponoć to on wprowadził Whitney w świat narkotyków. Kiedy spotkali się w 1989 roku, piosenkarka była u szczytu kariery. Jej album "Whitney" sprzedał się w blisko 20 milionach egzemplarzy. Wtedy to grzeczna dziewczynka z dobrego domu zapragnęła mocniejszych wrażeń. Popularny raper zafascynował ją. Nie dała sobie wytłumaczyć, że ten facet nie jest dla niej.

Pobrali się trzy lata później. Whitney zagrała w filmie "Bodyguard", a hit "I Will Always Love You" z tego filmu sprzedał się w rekordowej liczbie 37 mln egzemplarzy, okupując tygodniami pierwsze miejsca list przebojów. Przez kilka następnych lat wszystko, co zaśpiewała Whitney, natychmiast stawało się hitem. Ale coraz częściej wychodziły na jaw tajemnice jej małżeńskiego życia. Najpierw Bobby został aresztowany za jazdę samochodem pod wpływem narkotyków. Dwa lata później Houston wylądowała w szpitalu z silnym krwotokiem z nosa spowodowanym prawdopodobnie przez narkotyki. To właśnie wtedy na lotnisku w Honolulu znaleziono w jej bagażu marihuanę. Ale kto by się tam przejmował marihuaną!

Whitney coraz częściej zakładała ciemne okulary, kiedy nie było słońca, i nawet w upalne dni nosiła długi rękaw. Przyjaciele znali przyczynę - jej ciało pokrywały siniaki, efekt awantur z Bobbym. W 2003 roku Whitney publicznie przyznała, że Bobby ją bije. Nie dodała, że agresywny staje się właśnie po narkotykach. Piosenkarka złożyła skargę w sądzie. Rodzina odetchnęła z ulgą - wydawało się, że Whitney po rozstaniu z Bobbym wyjdzie na prostą. Niestety, wybaczyła mu. Bobby wyszedł z aresztu i znów drzwi ich rezydencji szczelnie się zamknęły. Zaczęła coraz mniej koncertować. Chudła, jej uroda gasła, a głos tracił barwę i moc. Zachowywała się coraz mniej racjonalnie.

W końcu zdecydowała się na odwyk, potem "oczyściła" się przed fanami w programie Diane Sawyer. Wszystko na próżno. Żeby naprawdę wyjść z nałogu, musiałaby albo rzucić Bobby'ego, albo zmusić go, żeby też poddał się leczeniu. Na to drugie jest zbyt słaba. A na to pierwsze? Whitney i Bobby należą do grupy religijnej Black Hebrew, do której wprowadził Whitney właśnie mąż. Piosenkarka wierzy, że to właśnie on jest jej duchowym przewodnikiem i że dzięki niemu zbliża się do Boga. A nie rzuca się kogoś, kto jest naszym oświeceniem. Tylko na którym ze światów?