Wegetarianizm i weganizm coraz popularniejszy w Polsce

Dieta wegańska i wegetariańska powoli wchodzi do naszej codzienności. Jeszcze kilka lat temu unikanie mięsa kojarzone było z eko-terrorystami, którzy polewają czerwoną farbą piękne futra, zrobione z norek, które przecież i tak już nie żyją. Dziś weganizm i wegetarianizm przeszedł do mainstreamu. Wiele osób zrezygnowało z mięsa zupełnie lub ogranicza jego spożycie. W większości restauracji wegańskie lub wegetariańskie alternatywy dań są normą. Rynek jest bogaty w zdrowe i smaczne zamienniki mięsa. Produkty roślinne można dostać bez problemu, prawie w każdym sklepie. Czy ta sytuacja odbija się w statystykach?

Okazuje się, że tak, ale weganie powinni jeszcze zaczekać z otwieraniem szampana. Produkcja mięsa spadła od 2018 do 2019 roku o 2 proc. W tym roku spodziewamy się kolejnego spadku z 7,84 ton rocznie do 7,68 ton. Do 2021 ma to być 7,49. Okazuje się jednak, że za cieszącymi oko statystykami nie stoi tylko postępująca popularność wegetarianizmu. Jak podaje portal Farmer.pl, mogła mieć na nie wpływ pandemia koronawirusa. W związku z ograniczeniami utrudniony jest transport bydła. Praca w rzeźniach i zakładach rozbioru jest opóźniona, ze względu na brak napływu pracowników z Europy Wschodniej. Po zakończeniu pandemii popyt prawdopodobnie znów wzrośnie.

GUS podaje, że na przestrzeni ostatniego roku spożycie mięsa spadło w Polsce aż o 20%! Sądząc po tym wyniku, można by wysnuć wniosek, że Polska jest wegańską arkadią, gdzie sklepowe półki uginają się pod ciężarem sojowych jogurtów, a weganie cieszą się dużym zrozumiem i szacunkiem społeczeństwa. Można by.

Dieta bezmięsna, mimo swojej popularności, wciąż stawia przed wieloma ludźmi znaki zapytania, zraża swoją innością i wywołuje skojarzenia, które na pierwszy rzut oka trudno jest uzasadnić. Jak się okazuje, budzi ona podejrzliwość społeczeństwa nie tylko w dziedzinie dietetyki, ale też religii, czy nawet płci i orientacji seksualnej. Na facebookowej grupie „Wegańskie okazje” zapytałam internautów, co najczęściej zdarza im się słyszeć i jakich najdziwniejszych faktów o swojej diecie dowiedzieli się od „mięsożerców”. Pod postem w tydzień pojawiło się prawie 500 komentarzy, a „Hitler też był weganinem” to dopiero czubek góry lodowej.

 

„Cieszę się, że jesteś weganką, bo szybciej umrzesz z niedożywienia”

Zacznijmy od kwestii kluczowej, czyli tego, że da się być na diecie bezmięsnej latami i nie umrzeć od braku białka. Żywych przykładów nie brakuje. Mimo to wielu mięsożerców, gdy tylko usłyszy o czyichś dietetycznych wyborach, zamienia się w domorosłego dietetyka, który, zagryzając parówkę, dobrodusznie tłumaczy skąd biorą się niedobory. Wiele osób obawia się również o to, czy jest to dieta odpowiednia dla kobiet w ciąży i dzieci. Spośród komentarzy zebrałam uwagi, które powtarzały się najczęściej i zapytałam o zdanie dietetyczkę Katarzynę Błażejewską.

Białko w diecie wegetariańskiej i wegańskiej

Nie jesteś w stanie dostarczyć białka" to chyba najpopularniejsza uwaga, jaką słyszą osoby na diecie bezmięsnej. Jakiego zdania jest specjalistka?

Absolutnie nie jest to prawdą. Co więcej – osoby na ‘tradycyjnej’ diecie często cierpią na zaburzenia proporcji składników odżywczych. Z moich obserwacji wegetarianie i weganie jedzą świadomiej, więc mają lepiej zbilansowaną dietę, ale na ogół zawsze można popełnić błędy. Produkty roślinne nie mają w sobie ‘na raz’ wszystkich niezbędnych aminokwasów egzogennych, ale wystarczy, że tego samego dnia zjemy jakieś strączki i razowe pieczywo i to wystarczy, aby białkowo dieta była zbilansowana. Badania pokazują, że osoby jedzące mięso często spożywają zdecydowanie za dużo białka w stosunku do zapotrzebowania organizmu, co może obciążać nerki i wątrobę.

Czy wegetarianizm jest zdrowy?

Kolejną obawą mięsożerców jest chroniczne nienajedzenie się. I ile ty tego musisz zjeść, żeby się najeść? usłyszał chyba każdy wegetarianin.

Jedząc produkty roślinne łatwiej osiągnąć sytość, ponieważ zawierają one błonnik, który pęcznieje w naszych jelitach, wiąże wodę i dzięki niemu dłużej czujemy się najedzeni. Oczywiście, że większość produktów roślinnych ma mniejszą gęstość kaloryczną niż produkty zwierzęce, ale przecież nikt nie próbuje zastąpić jajka, jedząc 10 główek sałaty. Nasiona roślin strączkowych, pestki i orzechy są gęste kalorycznie i odżywczo, więc nimi zaspokaja się kaloryczność posiłków.

Ja tam nie znam nikogo na diecie wegańskiej, kto ma więcej niż 30 lat, bo weganie nie dożywają takiego wieku” (domyślnie umierają z głodu) – argument, który zmrozić może krew w żyłach. Czy jednak ma on jakąkolwiek podstawę?

Absolutnie nie jest to prawdą. Wieloletnie badania pokazują, że najdłużej w zdrowiu żyją mężczyźni na diecie wegańskiej oraz kobiety na diecie roślinnej z niewielkim dodatkiem ryb – bo tak ważne dla kobiet są niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, które są w rybach. Poza tym mieszkańcy tzn. niebieskich stref, czyli miejsc, gdzie ludzie są długowieczni, żyją powyżej 100 lat, jedzą przede wszystkim produkty pochodzenia roślinnego.

Nasze zęby i żołądek są przystosowane do jedzenia i trawienia mięsa, dlatego musimy je jeść. Są też przystosowane do jedzenia warzyw. Jak to wygląda z punktu widzenia ewolucji?

Są również przystosowane do jedzenia produktów pochodzenia roślinnego. Gdy nasze ciała się kształtowały, od czasu do czasu udało się znaleźć mamuta albo inne zwierzę, ale na ogół ludzie jedli to, co znaleźli, później to, co wyhodowali. Mięso pojawiało się w ich diecie sporadycznie.

Jedna z moich respondentek napisała, że ludzie uważają, że Pewnie muszę "żreć te tabletki" żeby jakoś żyć i niszczę sobie zdrowie”. „"Wcale to nie jest zdrowe, skoro trzeba łykać suplementy – czy jednak branie suplementów oznacza dietetyczne fiasko?

Trzeba suplementować witaminę B12, której faktycznie brak w produktach pochodzenia roślinnego. Ale np. zalecenie suplementacji witaminy D dotyczy całej populacji, nie tylko wegan.

"Może i te twoje rośliny zawierają białko, ale proteiny to ma tylko mięso, a one są niezbędne dla życia człowieka". Klasyczne mylenie pojęć.

Proteiny to białko, pojęcie stosowane zamiennie. Produkty roślinne również mają w sobie białko i pełnowartościowa zróżnicowana dieta zapewnia wszystkie aminokwasy, które są nam potrzebne do zdrowego funkcjonowania.

ZOBACZ TEŻ: Semiwegetarianizm: co to za dieta? Jakie ma wady i zalety?

Foto: Getty Images

Wegetarianizm i weganizm jest bezpieczny dla dzieci i kobiet w ciąży?

Jedną z popularniejszych wątpliwości, na jakie wskazywali moi respondenci to wpływ diety bezmięsnej na okres prenatalny lub wczesne dzieciństwo. Oto kilka z nich: „Dorosły może jeść, ale dziecko to umrze na pewno od "samej sałaty"; „A dzieci też będziesz tak karmiła? Przecież dziecko powinno mieć wolny wybór i samo zadecydować"; ”Moja mama wpycha we mnie mięso, bo jestem w ciąży i dzidziuś potrzebuje białka!”; „Nie zajdziesz w ciążę. Czy ma to jednak cokolwiek wspólnego z prawdą?

Dobrze zbilansowana dieta wegetariańska i wegańska jest odpowiednia dla ludzi w każdym wieku i stanie fizjologicznym (np. ciąży). Badania przeprowadzone w Polsce w Centrum Zdrowia Dziecka wykazały, że w grupie badanych dzieci na roślinnej diecie, miały one lepsze wyniki i mniejsze ryzyko nadwagi i otyłości w porównaniu z rówieśnikami jedzącymi mięso.

Wegetarianizm jeszcze jest akceptowalny, ale weganizm spotyka się często ze znacznie surowszym przyjęciem. „Jak mówię, że jestem wegetarianką, ale mleka też nie piję i niedługo będę chciała przejść na weganizm to, jak niejedzenie mięsa są w stanie zrozumieć, tak słyszę, że jak zrezygnuje z nabiału, to już w ogóle będę miała niedobory wszystkiego i mi na mózg padło”.

Nie jest to prawda, dieta wegańska przy dobrym planowaniu i jedzeniu produktów ze wszystkich grup spożywczych jest wystarczająca i zdrowa. Wymaga jedynie suplementacji witaminą B12 oraz witaminą D i kwasami omega 3 (co dotyczy całej populacji, w tym mięsożerców również).

Mózg u ludzi niejedzących mięsa, nie rozwija się, w skrócie jesteśmy głupsi”. – osobiście, nie zauważyłam, żebym opuściła się w krzyżówkach od czasu przejścia na dietę wege, ale może coś w tym jest?

Zdecydowanie to nie jest prawda. Badania populacyjne na dzieciach będących na diecie wegańskiej nie wykazują żadnych różnić w rozwoju intelektualnym i fizycznym. Jedyna różnica jest taka, że dzieci na diecie wegańskiej mają znacznie niższe ryzyko nadwagi i otyłości niż ich rówieśnicy jedzący mięso.

Czy wegetarianizm może zaszkodzić?

Ale musisz od czasu do czasu jeść mięso, bo jak ktoś Ci je kiedyś przypadkiem poda, nawet w nano ilości, to zadziała na Ciebie jak trucizna i umrzesz, bo nie jesteś na nie uodporniona." – zaskakujący argument, który zdaje się podważać sam siebie. Jednak jest w nim malutkie ziarenko prawdy.

Nie jest to prawda, aczkolwiek faktycznie osoby, które nie jedzą mięsa, mogą źle się czuć po jego spożyciu. Podobnie jak osoby, które zdrowo się odżywiają i zjedzą ciężkostrawne danie – czują się po nim znacznie gorzej niż jedzący je znacznie częściej. Świadczy to jednak o tym, jak organizm przyzwyczajony do dobrego jedzenia odzwyczaja się od szkodliwych substancji.

"Jak nie jecie mięsa, to macie za mało cholesterolu i hormony wam nie będą dobrze działać."  Też martwicie się o niedobór życiodajnego cholesterolu? Tak zupełnie serio, przeczytajcie, jak wyjaśnia to Katarzyna Błażejewska.

Nie jest to prawdą, ponieważ nasz organizm sam produkuje cholesterol i nie musi go przyjmować z produktów odzwierzęcych. Co więcej, badania pokazują jednoznacznie, że tłuszcze zwierzęce zwiększają ryzyko zachorowania na miażdżycę i choroby układu krążenia z powodu nadmiaru cholesterolu i substancji prozapalnych. Ważne jest, aby przyjmować z dietą odpowiednią ilość tłuszczu pochodzenia roślinnego – ponieważ jest on najzdrowszy. Dlatego ważne jest jedzenie orzechów, pestek oraz dodawanie oleju do potraw.

Wiele osób, jak się okazuje również tych z dyplomem lekarskim, obawia się o zdrowie mężczyzn na diecie wegetariańskiej: „Od ordynatora urologii w szpitalu: Ale facet to musi jeść mięso, bo wtedy jego plemniki nie mają siły i stąd się biorą te wszystkie problemy z bezpłodnością”.

Mężczyźni jedzący zbyt dużą ilość mięsa mają poważne problemy z zajściem w ciąże (podobnie jak kobiety). Zbilansowana dieta roślinna jest bardzo zdrowa. Siła plemników pochodzi z odpowiedniej ilości składników odżywczych, które są w produktach roślinnych. W mięsie, poza witaminą B12, którą weganie muszą suplementować, nie ma niczego, czego nie ma w produktach roślinnych.

Równie często lekarze obawiają się o to, jak weganie poradzą sobie ze zwalczaniem chorób. Przytaczam rozmowę, jaką jedna z moich respondentek odbyła ze swoim lekarzem:
Od lekarza, w dodatku z tytułem profesorskim:
-Jest pani weganką ? To nie dobrze.
-Jak to nie dobrze – pytam?
-Będzie Pani krócej żyła — po czym pokazuje wyniki badań, które wskazują, iż po moim Hashimoto nie ma śladu (od czasu zastosowania diety wegańskiej) - Przynajmniej powinna pani jeść jajka.
- Ale ja po jajkach źle się czuje... – odpowiadam.
- W sumie leczymy pacjenta, a nie chorobę.
Co o tym przypadku sądzi nasza specjalistka?

Gratuluję, Pani historia pokazuje, jak ważna jest zbilansowana dieta. Lekarze przez 6 lat studiów, w zależności od uczelni mają w programie 6-9 godzin zajęć z dietetyki łącznie. System edukacyjny nie zmusza ich do zdobywania wiedzy dietetycznej, na szczęście nasze społeczeństwo jest coraz bardziej świadome, lekarze również na własną rękę starają się zdobywać wiedzę dotyczącą żywienia, mając świadomość, jak może być ona pomocna w terapii ich pacjentów. Niestety jeszcze nie wszyscy….

Jeśli wciąż zadajecie sobie pytanie, czy wegetarianizm i weganizm to zdrowa i bezpieczna dieta, w naszej galerii znajdzie filmy dietetyczki Ireny z kanału Healthy Omnomnom, która odświeża nam lekcje biologii. 

ZOBACZ TEŻ: Polskie gwiazdy promują weganizm

foto: Getty Images

"To nie ma być złośliwe, czy coś... ale serio... Co robisz, jak połkniesz muchę?"

Skoro rozwialiśmy już wątpliwości dotyczące tego, jak dieta bezmięsna wpływa na organizm, pora przejść do pytań, które dotyczą duszy. Czy dieta wegetariańska lub wegańska przeczy chrześcijańskim wartościom? Wielu uważa, że tak. Czy zostając wege „narażamy się” na zmianę orientacji seksualnej? Trudno stwierdzić jednoznacznie, ale jest to kwestia wysoce podejrzana. Czy zaprzepaszczamy dziedzictwo naszych przodków? Jak najbardziej! Czy weganizm nadaje się tylko dla kobiet? Wiadomo! Facet musi jeść mięso.

Wątpliwości, jakie trapią sceptyków bezmięsnego odżywiania, bardzo często nie ograniczają się tylko, do tego przysłowiowego białka. By lepiej zrozumieć, z czego wynikają te, zaskakujące dla samych zainteresowanych teorie, skontaktowałam się z doktor Magdaleną Tomaszewską – Bolałek, kierowniczką Food Studies na Uniwersytecie SWPS. Komentarze, jakich udzielili mi moi respondenci, podzieliłam na różne argumenty „mięsożerców”, ze względu na ich podobieństwo lub zbliżony efekt, jaki mają wywołać. Powiem tylko, że choć sama jestem wegetarianką i zdarzało mi się słyszeć różne rzeczy, to to, czym podzielili się ze mną internauci przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Oto kilka uwag, które zwaliły mnie z nóg.

Czy wegetarianizm jest szatański?

Argument gniewu bożego jest jedynym z tych, które pojawiają się najczęściej. Wegetarianizm kojarzony jest przez niektórych z sekciarstwem lub religiami wschodu. Równie często cytowany jest fragment Biblii, o tym, że człowiek ma czynić sobie Ziemie poddaną, co interpretowane jest jako nakaz spożywania mięsa. Co w tej kwestii najczęściej mówili moi respondenci?

„Bóg stworzył zwierzęta, żebyśmy je jedli i niejedzenie ich to sprzeciwianie się jego woli”;
„Ale co jesz na obiad W NIEDZIELĘ?!”;
"To jest wbrew przykazaniu "nie zabijaj" bo zabijasz powoli siebie"”;
Jedzenie wegańskie jest pogańskie/szatańskie... ”

Czy wegetarianie jedzą ryby?

Powiązany z powyższym wątkiem jest kolejny argument, który nazwałam argumentem nie-mięsa. Wiele osób uważa, że ryba nie jest mięsem. Wynika to najprawdopodobniej z popularności religii katolickiej w naszym kraju, która dopuszcza jedzenie ryb jako pokarmu postnego. Nie jesz mięsa, ale zawsze możesz zjeść rybkę, prawda? Nie byłoby w tym nic złego, gdyby wątpliwość ta sprowadzała się jedynie do pytań. Zgodnie z tym, co mówią moi respondenci, okazuje się jednak, że ryby nader często są im serwowane jako danie wegetariańskie, w restauracjach, na weselach czy bankietach. Powiedzmy to raz na zawsze – jeśli trzeba coś zabić, żeby to zjeść, to znaczy, że nie jest to wegetariańskie jedzenie. Tak więc w większości wegetarianie nie jedzą ryb.

Równie mocno związany jest z tym argument pokutniczy. Zakłada on, że nie jedzenia mięsa, nie jest dobrowolnym wyborem, który może dawać satysfakcję, a raczej rodzajem wyrzeczenia. Prawdopodobnie, również z powodu tego, że rezygnacja z pokarmów mięsnych kojarzona jest przede wszystkim z postem.

„To długo będziesz te pokuty praktykował?”;
„Przecież przez to można dostać depresji!”; 
„Przecież Ty odebrałaś sobie całą przyjemność z jedzenia!"
„Przez to staropanieństwo już tak zdziwaczałaś... Musisz być strasznie nieszczęśliwa! Ni męża, ni kotleta...”

ZOBACZ TEŻ: Peganizm to najmodniejsza dieta 2019 roku – na czym polega?

Wegetarianizm to nie hobby, to styl życia

Kolejną kwestią jest podejście „wszystko albo nic”. Wielu z moich rozmówców wyznało, że skoro nie jedzą mięsa, to prawdopodobnie powinni też chodzić boso, odziani w liście i wzorem wielkiego artysty Jacka Stachurskyego, odżywiać się energią słoneczną. Nazwałam to argumentem Nirvany. Jakie uwagi się na niego składają?

"Słyszałam też, że jak chodzę po świecie, to przecież depczę robaki i bakterie, wiec nie jestem taka pro zwierzęca”;
„Jak pijesz wodę, to zabierasz dom rybom”;
„Czy jeżdżę samochodem, skoro zabija się wtedy owady na szybie?”

Czas na jeden z moich ulubionych argumentów. Argument zwierzęcej supremacji. O co chodzi? Jest to przekonanie, że po pierwsze robimy zwierzętom przysługę, hodując je na masową skalę. Po drugie, chodzi o lęk przed tym, że zostawione w spokoju przejmą kontrole nad naszym społeczeństwem. Osobom, które się tego obawiają, sugeruję zaprzestać kompulsywnej lektury „Folwarku zwierzęcego” i na chłodno przemyśleć nasze miejsce w ekosystemie.

"Zwierzęta powinny być wdzięczne, że je hodujemy, bo inaczej nie miałyby okazji żyć na tym świecie!";
„Zwierzęta to lubią. Wypuścisz krowy na ulice? Może jeszcze im państwo założysz?;
Jak wypuścisz te wszystkie zwierzęta, to opanują świat”;
„Musimy zabijać zwierzęta hodowlane, bo by była ich nadpopulacja”.

Nie tylko zwierzęta mogą przejąć nad nami władzę. Proste wynikanie „dziś wege, jutro gej” jest czymś, co słyszało wiele osób na diecie bezmięsnej. Warto również dodać, że niejedzenie mięsa jest mocno upolitycznione. Kojarzy się raczej z lewym skrzydłem. Być może przez to właśnie podobne rzeczy zostają wrzucone do jednego worka.

"Teraz nie jesz mięsa, za chwilę zostaniesz LGBT";
„Co jest najtrudniejsze w byciu wege? Powiedzenie mamie, że jest się gejem”.

Wegetarianizm i weganizm jest też kojarzony z czymś niemęskim. Panuje powszechne przekonanie, że mężczyzna konieczne powinien jeść mięso. Po obawach wymienionych w części dietetycznej możemy domyślać się, że chodzi o związek z płodnością. Gdybym była Zygmuntem Freudem, powiedziałabym, że sprowadza się to do lęku przed symboliczną kastracją. Nie jestem jednak, więc po prostu przytoczę uwagi moich rozmówców.

Raz na jakiś czas pojawiają się na spotkaniach rodzinnych teksty do mojego chłopaka w stylu "Ty to będziesz miał z nią prz***bane, żadnego normalnego żarcia, masakra". Ewentualnie "Jak ty to znosisz, jak Cię karmi takim jedzeniem?";
Twój facet na pewno by się ucieszył z kotleta, tylko mu nie pozwalasz”.

Co mają wspólnego soczysty stek, wynalezienie koła i egipskie piramidy? Zdaniem niektórych wszystko. Pojawia się również argument odsyłający nas do źródeł ludzkiej cywilizacji. Słychać głosy, które twierdzą, że tylko dzięki jedzeniu mięsa udało nam się wyewoluować do formy, jaką możemy poszczycić się obecnie.

„Ludzie od pradawnych czasów polowali i jedzenie samych roślin im nie służy.”;
Cywilizacja powstała tylko dzięki temu, że człowiek zaczął jeść mięso.”;
„Prehistoryczny człowiek dzięki jedzeniu mięsa rozwinął mózg i zaczął chodzić na dwóch nogach”.

Czas na kolejny z moich ulubionych, argument totemiczny. Odnosi się on do formy myślenia magicznego, która zakłada, że spożywając pewien pokarm, przejmujemy jego cechy. Tą samą klamrą moglibyśmy spiąć też spożywanie ciała zmarłych przodków lub pokonanych wrogów, praktykowane w niektórych kulturach plemiennych, a nawet… przyjmowanie komunii świętej. Taka nasza ludzka natura, lubimy symbole.

"Lew w naturze zjada antylopę i taki lew, synek, nigdy weganinem nie zostanie" - to słyszałem od taty. Również wiele argumentów o przodkach, którzy od dziesiątek tysięcy lat jedli mięso”;
„Nie jest tak, że, jak się je sałatę, to żyje się życiem jak królik, ale kiedy je się mięso, to żyje się życiem jak lew?”

Pozostaje jeszcze jedna sprawa – argument odwróconej karty. Najbardziej ogólny ze wszystkich, którego jednak nie można pominąć. Zaliczyć można do niego żartobliwe uwagi, które mają podstępnie podejść niczego niepodejrzewających wegetarian. Do tego argumentu można zaliczyć też osoby, które w najlepszej wierze zadają pytania, nie zdając sobie sprawy, czemu zwolennicy wege diety uważają produkcję mięsa za nieetyczną. Z braku informacji, nieświadomie odwracają kota ogonem. Są to również pytania, które mają wymusić przyznanie się do spożycia mięsa. Jak próbują zagiąć nas „mięsożercy”?

„Ale przecież zwierzęta jedzą rośliny, więc jakbyś je jadła, wychodziłoby na to samo!”;
„Jeśli samolot się rozbije i trafisz na bezludną wyspę, na której nie ma roślin, tylko zwierzęta, to byś je zjadła?”;
„Zjadasz jedzenie mojemu jedzeniu”;
„Ale przecież hodowle nie są złe, dzięki temu tyle zwierzątek sobie żyje. Jakby nie było w ogóle hodowli zwierząt, to przecież nie byłoby krówek, kurek.”;
Czy weganie mogą karmić piersią? Przecież człowiek to też zwierzę!”;
„Weganie zjadają zwierzętom jedzenie”.

Foto: Getty Images

Ideologia weganizmu okiem eksperta

O skomentowanie powyższych uwag poprosiłam doktor Magdaleną Tomaszewską – Bolałek, kierowniczkę Food Studies na Uniwersytecie SWPS. Oto jak specjalistka odniosła się do wypunktowanych przeze mnie uwag.

Jedzenie od wieków jest jedną z cech charakterystycznych grup. To, co jemy i to, czego nie jemy, nie tylko nas wyróżnia, ale także buduje relacje z innymi ludźmi. Zazwyczaj przyjmujemy, że nasze obyczaje są nadrzędne, lepsze, bardziej cywilizowane. Tu pojawia się założenie, że mięso jest podstawą diety, że jest dobre dla człowieka, że daje siłę i energię oraz jest smaczne. Czyli nie spożywając go, pozbawiamy się tego wszystkiego i to od razu budzi niezrozumienie. Jeśli coś nie przynależy do naszego kręgu kulturowego mamy skłonność do oceniania tego bardziej surowo. Wiele nieporozumień często bierze się też z niewiedzy. Ludzie nie znają założeń diety wegetariańskiej czy wegańskiej, jej wpływu na zdrowie itp. Kolejna kwestia to również problem z akceptowaniem inności. Coś, co nie jest znane, wzbudza strach, pojawia się obawa, że nasz w jakiś sposób ułożony świat zostanie zburzony i tu dobrym przykładem są świąteczne posiłki — np. Wielkanoc bez jajek.

Trudno nie zgodzić się z obserwacjami dr Magdaleny Tomaszewskiej – Bolałek. Mimo tego, że wegetarianizm i weganizm stają się coraz bardziej popularne w naszym społeczeństwie, to wciąż ciąży nad nimi widmo czegoś egzotycznego. Nie możemy również zapominać o tym, o czym wspomniałam przy okazji jednego argumentów – dieta bezmięsna jest w Polsce upolityczniona. Sprawia to, że dla osób, które nie identyfikują się z lewą częścią sceny politycznej, występuje ona niejako w pakiecie i z miejsca kojarzy się negatywnie.

Być może ten artykuł pomoże osobom nieprzekonanym do weganizmu zrozumieć, że jest to dobrowolny i w pełni zdrowy wybór. Jednak mam też nadzieję, że pomoże nam, osobom na diecie roślinnej, lepiej zrozumieć nasze babcie, które nie składają broni, próbując nakarmić nas rosołkiem.

ZOBACZ TEŻ: Zdrowe nawyki, które powinnaś wprowadzić w życie przed 30.

Foto: Getty Images

Nasze ekspertki

dr Magdalena Tomaszewska-Bolałek - badaczka kulinariów, autorka książek, kierownik Food Studies na Uniwersytecie SWPS.

dr Magdalena Tomaszewska - Bolałek

Katarzyna Błażejewska - Stuhr - dietetyk kliniczny i psychodietetyk, Od lat związana z warszawskim convivium Slow Food. Wyznaje zasadę, że jedzenie powinno stanowić źródło zdrowia oraz przyjemności. Swoim pacjentom proponuje diety oparte na produktach sezonowych, lokalnych i naturalnych.Napisała książki “Odżywienie dzieci mądre i zdrowe” oraz “Jak za mieszać w swoim życiu czyli Koktajle dla zdrowia i urody

foto. Katarzyna Błażejewska