Ustawa o in vitro 2018 wzbudza kontrowersje: mocne słowa Hanny Lis

Do Sejmu właśnie wpłynął projekt ustawy o in vitro, według którego z in vitro mogłyby korzystać tylko małżeństwa, a mrożenie zarodków byłoby zabronione. Wnioskodawcami projektu, byli posłowie różnych ugrupowań: z klubów poselskich Prawo i Sprawiedliwość oraz Kukiz'15, kół poselskich Polskie Stronnictwo Ludowe - Unia Europejskich Demokratów, Wolni i Solidarni oraz posłowie niezależni. Projekt nowej ustawy o in vitro wzbudza wielkie kontrowersje.

W mocnych słowach na ten temat wypowiedziała się dziennikarka Hanna Lis, która na swoim Instagramie zamieściła obszerny wpis. Dziennikarka jest oburzona faktem, że rządzące partie odwracają się od ludzi, którzy nie mogą mieć dzieci, a takich w Polsce jest coraz więcej. Hanna Lis napisała:

"Matka i dziecko. To takie naturalne, czyż nie? Część z nas staje się rodzicami świadomie, bo sobie to starannie zaplanowali, inni przez przypadek, tak też bywa. Są jednak tacy, którzy o bycie rodzicami muszą stoczyć WALKĘ, bo problem niepłodności dotyczy już ponad 1,5 miliona polskich par. Ta walka nazywa się „in vitro”. Dla wielu są to lata starań, poświęceń, niekiedy gorzkich łez i rozczarowań, zanim uda im się skosztować, tego co większości z nas przychodzi naturalnie. Dziś PiS i Kukiz15 pokazują środkowy palec tym, którzy nie mieli tyle szczęścia, co ja. Do Sejmu wpłynął projekt (autorstwa tych partii) drastycznego ograniczenia metody in vitro. A mówiąc wprost: projekt de facto unicestwiający in vitro. Tylko tyle? Dlaczego się ograniczać? Niech zakażą chemioterapii, wszak ona też niezgodna z prawem naturalnym. Niech ludzie umierają na raka, noworodki na odrę, a Polska na zamordyzm."

Hanna Lis dodaje, że chyba nadchodzi czas, kiedy kobiety ponownie powinny wyjść na ulice i znowu walczyć o swoje prawa:

Chyba czas znów wyjąć parasolki z szaf, co Kobiety? - kończy swój wpis dziennikarka

Ustawa o in vitro 2018: co zakłada nowy projekt?

Nowy projekt ustawy o in vitro zakłada, że z in vitro będą mogły korzystać wyłącznie małżeństwa, a zamrażanie komórek będzie niemożliwe. Co dokładnie zakłada nowy projekt ustawy o in vitro 2018?

  • ograniczenie możliwości stosowania metody zapłodnienia pozaustrojowego wyłącznie do małżeństw;
  • ograniczenie liczby komórek rozrodczych, które mogą zostać zapłodnione, do jednej;
  • określenie kriokonserwacji (mrożenia) ludzkich zarodków powstałych w procedurze zapłodnienia pozaustrojowego jako czynu niedozwolonego i wprowadzenie sankcji administracyjnych w przypadku stosowania tej procedury;
  • podanie zarodka nie później niż 5 dnia rozwoju;
  • likwidację anonimowości dawców komórek rozrodczych.

Ustawa o in vitro wzbudza wiele kontrowersji, również wśród polityków innych partii. Szefowa klubu Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz podkreśla, że o tak ważnych sprawach nie powinny decydować kwestie ideologiczna ani religijne: "Nie zgadzamy się na to, aby o kwestiach stricte medycznych decydowała ideologia albo religia. Tu powinna decydować medycyna i nauka." Szefowa klubu dodaje, że założenia ustawy o in vitro naraża kobiety: "Wprowadzenie chociażby dwóch z proponowanych przez pana posła Klawitera rozwiązań, a mianowicie zakazu mrożenia zarodków oraz ograniczenia możliwości wszczepienia zarodków do jednego to pod względem medycznym to tak naprawdę unicestwienie metody in vitro jako skutecznej metody leczenia niepłodności i narażenie kobiet na wielokrotne, znaczące cierpienia, może kończące się także uszczerbkiem na zdrowiu."

Ustawa o in vitro 2018: co na to eksperci?

Zdaniem ekspertów zajmujących się leczeniem niepłodności wdrożenie tego rodzaju regulacji przyniesie skutki odwrotne od zamierzonych. Z perspektywy medycznej nowe rozwiązania będą wiązać się ze znacznym obniżeniem skuteczności terapii, a także z poważnymi zagrożeniami dla zdrowia kobiet i bezpieczeństwa zarodków.  Prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA wypowiedział się na temat tego, jakie konsekwencje niesie ze sobą wprowadzenie nowej ustawy o in vitro.

Zdaniem profesora Łukaszuka "ograniczenie liczby zapładnianych komórek jajowych do jednej istotnie zmniejszy skuteczność leczenia niepłodności, wydłuży czas terapii i narazi parę na dwu- a nawet trzykrotnie większe koszty. U pacjentów posiadających gamety o prawidłowej jakości, by uzyskać jeden zarodek należałoby zapłodnić przynajmniej 2-3 komórki. W przypadku zaawansowanego czynnika męskiego niepłodności oraz u kobiet z obniżoną rezerwą jajnikową, uzyskuje się mniejszą liczbę komórek rozrodczych, często z obniżonym potencjałem do zapłodnienia i rozwoju. W takich sytuacjach należałoby umożliwić zapłodnienie przynajmniej do 6 komórek jajowych, by uzyskać najczęściej pojedynczy zarodek. Zastosowanie w procedurze in vitro tylko jednej komórki nawet jeśli miało ograniczyć mrożenie zarodków, spowoduje, że w wielu przypadkach nie powstaną one w ogóle. Para będzie musiała wielokrotnie poddawać się terapii, przechodzić zabiegi i przeżywać silny stres. Rozwiązaniu zaproponowanemu w projekcie brakuje podstaw merytorycznych. Jeśli chcemy pomagać pacjentom, powinniśmy mieć możliwość zapłodnienia przynajmniej kilku komórek jajowych i dostosowywania terapii do sytuacji klinicznej."

Podanie zarodka nie później niż 5 dnia rozwoju, zgodnie z nową ustawą o in vitro zdaniem profesora Krzysztofa Łukaszuka "może być szczególnie szkodliwe i w wielu sytuacjach z założenia skazuje zarodki na śmierć. Nad zmianami musiał pracować ktoś, kto zupełnie nie rozumie procesu leczenia. Do uzyskania ciąży niezbędne jest zsynchronizowanie etapu rozwoju zarodka i gotowości śluzówki macicy na jego przyjęcie. Jeśli podamy zarodek 5-dniowy, który nie uzyskał jeszcze odpowiedniej dojrzałości, z góry możemy założyć, że nie będzie miał szans na przeżycie. Obecna ustawa w sposób jednoznaczny mówi o konieczności zabezpieczenia zarodków. Nowe regulacje narażają je tymczasem na ryzyko obumarcia, co jest wbrew obowiązującym przepisom i etyce lekarskiej."

A Wy co myślicie o nowym projekcie ustawy o in vitro?

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Matka i dziecko. To takie naturalne, czyż nie? Część z nas staje się rodzicami świadomie, bo sobie to starannie zaplanowali, inni przez przypadek, tak też bywa. Są jednak tacy, którzy o bycie rodzicami muszą stoczyć WALKĘ, bo problem nieplodności dotyczy juz ponad 1,5 miliona polskich par. Ta walka nazywa się „in vitro”. Dla wielu są to lata starań, poświęceń, niekiedy gorzkich łez i rozczarowań, zanim uda im się skosztować, tego co większości z nas przychodzi naturalnie. Dziś PiS i Kukiz15 pokazują środkowy palec tym, którzy nie mieli tyle szczęścia, co ja. Do Sejmu wpłynął projekt(autorstwa tych partii) drastycznego ograniczenia metody in vitro. A mówiąc wprost: projekt de facto unicestwiający in vitro. Tylko tyle? Dlaczego się ograniczać? Niech zakażą chemioterapii, wszak ona też niezgodna z prawem naturalnym.Niech ludzie umierają na raka, noworodki na odrę, a Polska na zamordyzm. Chyba czas znów wyjąc parasolki z szaf, co Kobiety? 

Post udostępniony przez Hanna Lis (@hanna_lis) Lis 7, 2018 o 4:03 PST