Miał to być najbardziej prowokacyjny pokaz w historii branży mody i rzeczywiście prowokacja społeczna była udana. Na wybiegu zaprezentowano ubrania z kolekcji "Guilty Clothes", czyli "Winne ubrania", jednak nie miały one nic wspólnego z wyuzdaniem czy oryginalnością. Były to całkowicie przeciętne, codzienne stylizacje, które kobiety wybierają na zakupy do pobliskiego sklepu czy spacer po parku. Prosty t-shirt, klasyczne dżinsy, nic przyciągającego uwagę. Goście pokazu byli więc nieco skonsternowani, do czasu, kiedy dowiedzieli się, co stoi za "Guilty Clothes".

Okazało się, że każde z ubrań na modelce było częścią garderoby zgwałconej kobiety, a projekt "Guilty Clothes" chce te historie opowiedzieć. I zwrócić uwagę na totalną niestosowność szowinistycznych uwag "sama sobie była winna", "nie powinna była prowokować strojem". Rzecz w tym, że każda stylizacja wybiegowa była 1:1 zestawem, który miała na sobie każda z kobiet - ofiar przemocy seksualnej. Twórcy tej społecznej akcji chcą zwrócić uwagę na fakt, że wina nigdy nie leży po stronie zgwałconej, zawsze po stronie agresora. 

Tuż po pokazie goście mogli zajrzeć na stronę GuiltyClothes.com, na której ze szczegółami opowiedziane są historie ofiar, a ich ubrania odtworzone w "modowych", magazynowych kolażach. Ta strona nie tylko jest miejscem, które otwiera oczy na przemoc, mogącą dotknąć każdą kobietę, bez względu na wiek, rasę i sposób ubierania się, ale także platformą, na której wiele z tych kobiet zdecydowało się zabrać głos. Mimo poczucia wstydu, które zazwyczaj towarzyszy ofiarom i lęku przed niezrozumieniem.

"Tylko 15% osób, które zostały zgwałcone lub molestowane zgłasza przestępstwo policji. 94% nosi symptomy PTSD, czyli zespołu stresu pourazowego. 13% próbowało popełnić samobójstwo. Więcej niż ¼ Brytyjczyków uważa, że kobieta w jakimś stopniu jest odpowiedzialna za to co jej się przytrafiło ze strony gwałciciela, że jest współwinna – w związku ze swoim prowokacyjnym zachowaniem i sposobem ubierania się.", czytamy na stronie projektu.

Każda z historii opowiedzianych na stronie jest wstrząsająca, każda kończy się retorycznym pytaniem - czy ofiara (nazwana tu po imieniu) jest winna temu, co ją spotkało? Kampania ma pomóc przezwyciężyć stereotypy i mizoginizm oraz zachęcić kobiety będące obiektem przemocy seksualnej do zgłaszania się na policję i dzielenia swoimi emocjami. 

Historia i ubranie Jane - "Jane została zgwałcona przez byłego partnera. Zaprosił ją o spotkanie, żeby powspominać dawne czasy i odprowadził do domu. Kiedy dotarli pod drzwi, poprosił o szklankę wody, a po wpuszczeniu do środka, zgwałcił ją. Po jakimś czasie od tego wieczoru, powiedział jej, że sprowokowała go tym, jak była ubrana."

To mądra, szokująca akcja ambientowa, która zwraca uwagę na istotny problem. Guilty Clothes nie zamiata go pod dywan.