Które składniki powodują raka?

„Dosis facit venenum” - powiedział Paracelsus, lekarz i przyrodnik z XV wieku, który został uznany za ojca medycyny nowożytnej. W tłumaczeniu, to „Dawka czyni truciznę”, co jest punktem wyjściowym w ocenie, czy dany produkt ma bezpieczny skład. Dotyczy to również kosmetyków. Kolejną zmienną jest fakt, że każdy z nas jest inny i inaczej reaguje na dane substancje. Dla jednych np. oleje naturalne to zbawienie dla suchej skóry, dla drugich zapchane pory i podrażnienia. To trochę tak, jakby powiedzieć że orzeszki ziemne są toksyczne, bo uczulają wiele osób. O ile nie jesteś fanką teorii spiskowych, powinno uspokoić Cię to, że obecnie wszystkie produkty, które trafiają do sklepów i drogerii, muszą spełniać restrykcyjne warunki co do składu. W naszym przypadku warunki te dyktuje Unia Europejska, w porozumieniu ze stowarzyszeniem Cosmetics Europe. W Stanach Zjednoczonych, bezpieczeństwu składników przygląda się FDA (U.S. Food and Drug Association). Weźmy pod lupę zatem składniki, które wywołują najwięcej kontrowersji. 

„Czarna lista” składników kosmetycznych

  • Mineral Oil/ Petrolatum - to pochodne olejów używanych w przemyśle petrochemicznym i nie ma co tu kryć, pochodna ropy naftowej nie kojarzy się z czymś, co chcemy nakładać na twarz. Fakty jednak mówią same za siebie - oleje mineralne, używane w kosmetykach są rafinowane i dokładnie oczyszczane ze wszystkich substancji toksycznych, które faktycznie zostały uznane za kancerogenne. W praktyce, oleje mineralne są polecane przez dermatologów, jako substancje nawilżające i zapobiegające utracie wody przez naskórek. Obawiać się ich mogą osoby z tendencją do wyprysków, gdyż tworzą na skórze gęstą powłoczkę - jak na swoim kanale YouTube, poświęconym pielęgnacji skóry, mówi dermatolożka z Houston, dr Andrea Suarez. 
  • Parabeny - parabeny to kolejne składniki, o których mówi się, że wpływają na układ hormonalny i powodują powstawanie nowotworów. W rzeczywistości, są to konserwanty, które zapobiegają dostaniu się do kremów bakterii, pleśni i innych nieprzyjemnych dla nas w skutkach lokatorów. Ilości parabenów w kosmetykach są na tyle małe, że nie ma żadnych badań potwierdzających ich szkodliwość pod kątem zwiększania ryzyka zachorowania na raka u ludzi. 
  • PEG - to substancje z grupy emulgatorów, czyli takie, które pozwalają na połączenie fazy wodnej i tłuszczowej w formule kosmetyku. Jest to duża grupa związków, niektóre z nich odpowiadają też za powstawanie piany, a inne z kolei pomagają w nawilżeniu skóry. Mówi się że PEGi mogą osłabiać i rozpulchniać wierzchnią warstwę naskórka, dlatego ich dopuszczalne stężenie w kosmetykach jest ściśle określone dyrektywą. 
  • Disodium EDTA - środek konserwujący i tak zwany środek chelatujący, co oznacza, że wiąże metale ciężkie, które mogą występować w twardej wodzie. Nie przenika przez naskórek, spłukuje się razem z kosmetykiem (i metalami ciężkimi). Wzmacnia pienienie się szamponów i żeli pod prysznic.
  • SLS - substancje powierzchniowo czynne, które pienią, myją, ale też mogą wpływać niekorzystnie na płaszcz hydrolipidowy skóry - czyli ją wysuszać. Nie są zalecane dla osób skłonnych do alergii, a także z wrażliwą skórą. Mogą powodować wysuszenie i podrażnienia.
  • Dimethicone - silikony, których stosowanie w kosmetykach jest bezpieczne. Żadne badania nie dowiodły, że mogą podrażniać skórę, czy wywoływać reakcje alergiczne. Zostało to potwierdzone przez Europejski Komitet ds. Bezpieczeństwa Konsumentów. 
  • Formaldehyd - również formalin, methylene glicol, formaldehyde resin. Popularny składnik skutecznych utwardzaczy i odżywek do paznokci. Łączy się z keratyną w paznokciu, dzięki czemu wzmacnia płytkę. Kilka lat temu było o nim głośno, za sprawą przypadków choroby paznokci objawiającej się oddzielaniem się płytki od łożyska paznokcia. Długotrwałe stosowanie produktów z formaldehydem, faktycznie może prowadzić do reakcji alergicznych, podrażnienia skóry, a w niektórych przypadkach właśnie wspomnianej wyżej choroby, której fachowa nazwa to onycholiza. 
  • Talk  - to popularny składnik pudrów matujących, absorbuje wilgoć, sebum i sprawia, że puder ma przyjemną konsystencję. W związku z tym, że talk jest obecny w wielu produktach pielęgnacyjnych dla dzieci, doniesienia o jego rakotwórczym działaniu wzbudziły ogromny strach. Do tej pory nie ma na to dowodów, natomiast kilkukrotnie zdarzyło się, że talk używany w popularnych kosmetykach był skażony azbestem. Chyba nie musimy dodawać, jak bardzo szkodliwy jest sam azbest?
  • Aluminium - związki aluminium to składniki wielu antyperspirantów, mają właściwości  przeciwpotowe i antybakteryjne. Mit o tym, że powodują raka piersi został obalony między innymi przez American Cancer Society. Według nich, jedyne ryzyko płynące z używania produktów z tym składnikiem to podrażnienie skóry - jeśli przypadkiem zatniemy się maszynką podczas golenia pach. Również stowarzyszenie Cancer Research UK potwierdza, że zależność raka piersi z używaniem dezodorantów po prostu nie istnieje.

Czy dany składnik mi zagraża?

Istnieją oczywiście produkty bezwględnie zakazane w kosmetykach, jak na przykład metale ciężkie, czy niektóre ftalany. Nie przeglądaj jednak gorączkowo butelek i tubek w swojej łazience - jeśli kosmetyki kupujesz ze sprawdzonych źródeł, nie ma możliwości, aby te składniki widniały w ich INCI. Znaj potrzeby i ograniczenia swojej skóry, a w razie obiekcji - zapytaj dermatologa! Korzystanie z rzetelnych źródeł wiedzy zaoszczędzi Ci stresu i problemów ze skórą. Stanowczo odradzamy zamawianie kosmetyków z niesprawdzonych źródeł. Podróbki może pozwolą Ci zaoszczędzić pare groszy, ale nigdy nie wiadomo, jakie szkodliwe substancje mogą mieć w składzie. 

Źródło:

-https://ec.europa.eu/growth/sectors/cosmetics/

-https://www.fda.gov/cosmetics/cosmetic-ingredients/

-https://www.cancerwa.asn.au/resources/cancermyths/deodorants-breast-myth/

-Lisa Eldridge „Face Paint. The Story of Makeup” Abrams Image New York, 2015