Termoochrona włosów: czy to konieczne?

Pojawienie się prostownicy do włosów na rynku to niewątpliwie jeden z przełomowych momentów w świecie beauty. Wiele mówi się o złym wpływie wysokiej temperatury na kosmyki, ale czy aby na pewno wszystkie bierzemy sobie rady fryzjerów do serca? Być może to właśnie brak odpowiedniej ochrony kosmyków przy codziennej stylizacji z użyciem wysokiej temperatury (prostownicą, lokówką, czy nawet suszarką) sprawia, że włosy stają się suche, tępe i szybciej się łamią! „Zabójcza” temperatura dla włosa to około 200 stopni Celsjusza, podczas gdy nasze prostownice podkręcamy nieraz do 230. Co z tym zrobić? Oto kilka praktycznych porad:

Używaj kosmetyków termoochronnych 

Najprostsze rozwiązanie: zabezpieczanie włosów mgiełką, balsamem lub sprayem termoochronnym przed ich prostowaniem albo suszeniem. Jak działają takie produkty? Zawierają składniki (np. cukier ksylozę), które pod wpływem ciepła topią się i tworzą na włosie ochronną warstwę okluzyjną. Mgiełki termoochronne wzbogacone są też substancjami nawilżającymi i wygładzającymi kosmyki. 

Zabezpiecz końce olejem 

Oleje, podobnie jak kosmetyki termoochronne tworzą na włosach „tarczę”, czyli warstwę okluzyjną. Nawet oleje spożywcze świetnie sprawdzą się jako zabezpieczenie końcówek - wystarczy że wmasujesz niewielką ilość przed wysuszeniem włosów. 

Czytaj też: Czy olejowanie włosów może im zaszkodzić? Tak, jeśli popełniasz te 5 błędów

Susz włosy delikatnie

Aby włosy lepiej wytrzymały stylizację, dbaj o to aby były mocne i odżywione. Uważaj również na uszkodzenia mechaniczne, które je osłabiają, a które możesz nieświadomie powodować nawet podczas mycia, czy suszenia kosmyków! Rozważ wymianę ręcznika na ten z mikrofibry, który świetnie wchłania wodę, ale jest bardzo łagodny dla włosów. Przy ich osuszaniu nie trzyj, tylko delikatnie odciśnij nadmiar wilgoci i zawiń włosy w luźny turban. 

Używaj sprzętów dobrej jakości

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Dyson Hair (@dysonhair) Sie 12, 2020 o 1:26 PDT

Jeśli bez wyprostowanych włosów dosłownie nie ruszasz się z domu, to warto pomyśleć nad naprawdę porządnym sprzętem, jak nowa prostownica Dyson Corrale. Wiemy, wiemy, tania nie jest, ale w dłuższej perspektywie włosy z pewnością Ci podziękują. Jakie „bajery” ma Dyson? Po pierwsze, ruchome płytki, które „ściągają” włosy i dopasowują się do nich, co zmniejsza ryzyko uszkodzeń mechanicznych i kilkukrotnego traktowania pasm wysoką temperaturą. Po drugie - prostownica działa też bezprzewodowo, więc stylizacja włosów w dowolnym miejscu i bez plątającego się kabla zaoszczędzi Ci parę cennych minut o poranku. Po trzecie - bardzo wygodnie zrobisz nią fale, bo jest zaokrąglona i nie „blokuje” kosmyków. Miałyśmy okazję testować to cudo i musimy przyznać, że dla tych z Was, które używają tego typu sprzętów regularnie, to bardzo dobra inwestycja. Co ciekawe, mamy wrażenie, że Dyson bez podłączenia do prądu działa dłużej niż deklaruje producent (co jest zdecydowanym plusem). Minusy? Jest odrobinę większa niż standardowe prostownice, ale można się do tego przyzwyczaić, zwłaszcza że odpada problem "dyndającego" kabla.

 

Zobacz także: