List ojca do swojej żony wzrusza

Kiedy jesteś mamą nie masz czasu na gorsze dni i słabości. Najgorszym scenariuszem jest ten kiedy mama choruje i trzeba zaopiekować się dziećmi. Przekonał się o tym mąż blogerki i tata trójki dzieci.

Laura Mazz opublikowała na Facebooku treść listu napisanego przez jej męża. Blogerkę dopadła grypa żołądkowa i dziećmi musiał zając się tata. Dopiero wtedy mężczyzna zrozumiał, na czym polega trud macierzyństwa.

"Zawsze uważałem, że twoja praca, którą wykonujesz jako mama, jest ważna. Nigdy nie wątpiłem w to, co robisz. Ale nie doceniałem tego tak, jak powinienem." - zaczął swój list tata. "Przez 5 lat nigdy nie pozwoliłaś dzieciom długo płakać, nigdy nie chciałaś, żeby długo były same. Wiem też, że nawet jeśli zaśniesz ze mną w łóżku, to i tak finalnie trafisz do łóżka Luca, który nie będzie mógł spać. Ten dzieciak kopnął mnie w nocy w jądra co najmniej 18 razy!" - czytamy w dalszej części listu.

Mąż Laury docenił swoją żonę również za to, że w takich momentach jak ten, kiedy była chora cały czas starała się ogarniać domowe sprawy. "Nawet w tych chwilach, w których akurat nie wymiotowałaś, próbowałaś wstać i zacząć ogarniać domowe sprawy. Mówiłem ci, że chcę, żebyś odpoczęła, ale przede wszystkim chciałem, żeby po prostu wirus się nie rozprzestrzeniał. Potem jednak był taki moment, w którym poczułem, że wolałbym mieć grypę żołądkową niż ogarniać dzieci, czyli zasadniczo być tobą przez te kilka dni."

Ten tata docenił swoją żonę

Choroba żony pozwoliła tacie zrozumieć, na czym polega rola mamy. Chociaż to były raptem trzy dni, to jego słowa, że sam wolałby być chory, niż ogarniać dzieci i pozostałe sprawy. 

Byłem tobą przez 48 godzin i teraz rozumiem, dlaczego zamykasz drzwi na noc, żeby wziąć prysznic. Jestem zmęczony. Jesteś dobrą matką, moja piękna żono. Nigdy nie wątp w siebie" - zakończył tata swój list do żony.

Te słowa pokochali Internauci, zwłaszcza kobiety, które same niejednokrotnie czekają na takie wyznanie od swoich mężów i partnerów. Chociaż często umawiamy się na taki, a nie inny podział ról w opiece nad dziećmi, że tata idzie do pracy, a mama zajmuje się dziećmi, to każdemu przydałaby się podobna zamiana ról. Wtedy z pewnością bardziej docenialibyśmy siebie i to co każde z nas robi dla rodziny.