Ile kosmetyków naprawdę potrzebujemy, by mieć piękną cerę?

Żel oczyszczający, tonik, krem nawilżający, serum, krem pod oczy, a do tego peeling i okazjonalnie maska w płachcie - specjaliści od marketingu wmówili nam, że potrzebujemy ich wszystkich, żeby cieszyć się gładką i promienną skórą bez niedoskonałości. Tymczasem nadmiar kosmetyków może jej bardziej zaszkodzić niż pomóc. Przede wszystkim uzależniamy ją od zewnętrznych składników zapewniających nawilżenie i ochronę – a w efekcie skóra rozleniwia się i przestaje sama sobie radzić. Zbyt duża ilość substancji aktywnych może też powodować, że skóra zacznie błędnie interpretować bodźce – przez co zaburzamy naturalne procesy odnowy komórkowej i wydzielanie sebum. To z kolei prowadzi do nadprodukcji łoju, stanów zapalnych, zapchanych porów, wyprysków, podrażnień czy przesuszenia. Brzmi znajomo?

Jak powinna wyglądać zdrowa pielęgnacja skóry?

By skóra faktycznie na tym skorzystała, powinnyśmy zdecydowanie ją uprościć. Większość z nas słyszała już zapewne o modzie na odchudzanie kosmetyczki (skin fasting) czy pomijanie kilku pielęgnacyjnych kroków (skip care). Upraszczając swoją rutynę do minimum, z reguły zostawałyśmy z trzema żelaznymi punktami: oczyszczaniem, tonizacją i nawilżaniem. Okazuje się jednak, że ostatni punkt większości z nas w ogóle nie jest potrzebny! Zdaniem kosmetolog Alice Jenkins, mamy tendencję do nadmiernego nawilżania naszej skóry. W rzeczywistości, wsparcia w tym zakresie potrzebuje zaledwie 15 proc. osób, których skóra jest genetycznie bardziej podatna na przesuszanie. Trzeba też pamiętać o tym, że skóra wchłania średnio 60 proc. tego, co na nią nakładamy – pozostałe 40 proc. z reguły zostaje na powierzchni, zapychając pory i negatywnie wpływając na działanie jej naturalnej bariery ochronnej. Wniosek? Większość z nas w ogóle nie potrzebuje kremu nawilżającego!

Czym go zastąpić?

Trójetapowa pielęgnacja to dobry kierunek – ale zamiast kombinacji oczyszczanie – tonizacja – nawilżanie, eksperci rekomendują oczyszczanie, eksfoliację i nałożenie serum – zamiast klasycznego kremu nawilżającego. Jak to wygląda w praktyce rano i wieczorem?

Poranną rutynę zaczynamy od oczyszczenia skóry. Zdaniem dermatologów, robienie tego dwa razy dziennie jest w porządku, ale jeśli jesteś wrażliwcem, uważaj na popularne dwuetapowe oczyszczanie. Lepiej skupić się na jednym, delikatnym preparacie myjącym.

Następny krok to nałożenie serum z witaminą C, E lub innymi antyoksydantami.

Na samym końcu nakładamy filtr UV (w warunkach miejskich SPF20-30, a jeśli zamierzasz spędzić większość dnia na zewnątrz – SPF50).

Wieczorem również zaczynamy od oczyszczenia skóry, a następnie nakładamy serum lub krem z retinolem (jeśli nie podrażniają twojej skóry). I to wszystko – proste, prawda? Być może właśnie tej małej zmiany potrzebowała twoja skóra.