Ile kosmetyków naprawdę potrzebujemy, by mieć piękną cerę?

Żel oczyszczający, tonik, krem nawilżający, serum, krem pod oczy, a do tego peeling i okazjonalnie maska w płachcie - specjaliści od marketingu wmówili nam, że potrzebujemy ich wszystkich, żeby cieszyć się gładką i promienną skórą bez niedoskonałości. Tymczasem nadmiar kosmetyków może jej bardziej zaszkodzić niż pomóc. Przede wszystkim uzależniamy ją od zewnętrznych składników zapewniających nawilżenie i ochronę – a w efekcie skóra rozleniwia się i przestaje sama sobie radzić. Zbyt duża ilość substancji aktywnych może też powodować, że skóra zacznie błędnie interpretować bodźce – przez co zaburzamy naturalne procesy odnowy komórkowej i wydzielanie sebum. To z kolei prowadzi do nadprodukcji łoju, stanów zapalnych, zapchanych porów, wyprysków, podrażnień czy przesuszenia. Brzmi znajomo?

Jak powinna wyglądać zdrowa pielęgnacja skóry?

By skóra faktycznie na tym skorzystała, powinnyśmy zdecydowanie ją uprościć. Większość z nas słyszała już zapewne o modzie na odchudzanie kosmetyczki (skin fasting) czy pomijanie kilku pielęgnacyjnych kroków (skip care). Upraszczając swoją rutynę do minimum, z reguły zostawałyśmy z trzema żelaznymi punktami: oczyszczaniem, tonizacją i nawilżaniem. Okazuje się jednak, że ostatni punkt wcale nie musi oznaczać stosowania kremu. Wbrew temu, co usiłują nam wmówić producenci, nie każda skóra ma zapotrzebowanie na emolienty tłuste, które są wszechobecne w kremach nawilżających. Obecność takich składników jak gliceryna, oleje naturalne, czy masło shea może być przyczyną zapychania porów i zanieczyszczania się skóry. Oczywiście nie dotyczy to każdego. Suche skóry potrzebują dodatkowej okluzji w postaci kremu - dzięki temu nie tracą nawilżenia tak szybko. Większość z nas jednak ma tendencję do nadmiernego nawilżania, choć skóra w rzeczywistości tego nie potrzebuje. Przeceniamy też działanie składników aktywnych w kremie. Trzeba pamiętać o tym, że skóra wchłania średnio 60 proc. tego, co na nią nakładamy. Pozostałe 40 proc. pozostaje na powierzchni, często blokując pory. Na szczęście skórę można nawilżać za pomocą innych kosmetyków, o zdecydowanie lżejszych formułach. 

Jak nawilżać skórę bez kremu?

Odstawienie kremu stało się modne za sprawą "bezkremowych nocy" dr Hauschka - czyli pomysłu, żeby na noc nie stosować warstwy okluzyjnej w postaci kremu. Podobną ideę proponowała w Polsce kilka lat temu Bożena Społowicz, znana jako Skin Coach. Ale prawdziwą rewolucją w pielęgnacji jest całkowite odstawienie kremu - zarówno tego na noc, jak i na dzień. Nie oznacza to jednak, że możemy zupełnie zapomnieć o nawilżaniu. Rezygnujemy z tłustych emolientów, ale nie możemy dopuścić do drugiej skrajności, jaką jest przesuszenie skóry. Okazuje się jednak, że nawilżać można na wiele sposobów.

Łagodne oczyszczanie

Pierwszy krok to zapewnienie skórze łagodnego oczyszczania, które nie zmyje z niej całej warstwy lipidowej - i tym samym nie ogołoci z bariery ochronnej, która pomaga utrzymać nawilżenie w skórze. Najbezpieczniejszy sposób to oczyszczanie olejkiem. Nadaje się do tego każdy olejek myjący z dodatkiem emulgatora. To substancja, dzięki której w kontakcie z wodą olejek zamienia się w emulsję i można go łatwo zmyć (zemulgować) z powierzchni skóry. Niezbędna jest do tego ciepła (ale nie gorąca) woda. Wbrew powszechnemu przekonaniu olejek wcale nie zostawia na skórze tłustego filmu, ani tym bardziej nie zapycha porów. Wręcz przeciwnie - bardzo skutecznie ściąga ze skóry całą tłustą i zanieczyszczoną treść, jaka gromadzi się w porach i na powierzchni. Warunkiem sukcesu jest obecność emulgatora. Jeśli nie jesteś pewna, czy to działa, na początek możesz dodać do olejku odrobinę żelu lub mleczka myjącego, które stosujesz na co dzień. Taki sposób oczyszczania nie narusza warstwy lipidowej naskórka - i sprawia, że skóra pozostaje nawilżona. W przeciwieństwie do agresywnych środków myjących, które dosłownie ogołacają nas z naturalnej ochrony, drastycznie zwiększając zapotrzebowanie na tłuste emolienty i krem. 

Nawilżanie ze spłukiwaniem

Jeśli Twoja skóra nie toleruje kremu, możesz zastosować go jak maskę: czyli nałożyć na twarz, a następnie spłukać. Albo po prostu sięgnąć po maski nawilżające, które zostają na twarzy tylko przez chwilę, nie obciążając skóry. Możesz sięgnąć po gotowe maski na bazie alg - zarówno te kremowe, jak i maski typu peel-off (czyli takie, które ściągamy ze skóry jednym ruchem). Możesz też wzbogacić o substancje nawilżające maseczki kremowe i glinkowe, dodając do nich np. olejki. 

Lekkie nawilżanie

Jeśli czujesz, że jednak potrzebujesz dodatkowego nawilżenia, zastąp krem innymi produktami, o lżejszych formułach. Dobrze sprawdzi się serum nawilżające z kwasem hialuronowym i witaminą B3 albo lekka esencja z aloesem lub śluzem ślimaka. Alternatywą dla kremów są też wody termalne i mgiełki, które pomogą uzupełnić nawilżenie w ciągu dnia. Mało kto wie o tym, że właściwości nawilżające mają także niektóre kwasy (zwłaszcza kwas laktobionowy i glukonolakton). Przy niższym pH działają one bardziej nawilżająco niż złuszczająco. Dobrym pomysłem jest więc stosowanie toniku na bazie tych kwasów (maksymalnie 7-10 % roztwór). Uważaj jednak, żeby nie łączyć ich z innymi kwasami w tym samym schemacie pielęgnacyjnym - i nie zapominaj o ochronie UV.