Zatroskana, zabiegana wciąż za nim gonisz, ale nie możesz go złapać. Przekonujesz wszystkich i samą siebie, że na pewno byłabyś szczęśliwsza, gdybyś tylko dostała podwyżkę, była zdrowsza, szczuplejsza, bardziej kochana, no i - gdybyś mogła kupić sobie tę seksowną  sukienkę, którą widziałaś na wystawie. Co gorsza, myślisz, że bez tej koszmarnie drogiej kiecki w ogóle nie masz szansy na lepsze życie.

Większość kobiet pytanych o to, co mogłoby je uszczęśliwić, odpowiada, że zastrzyk gotówki. Wygląda na to, że wyżej stawiamy dobrą pensję od udanego życia seksualnego, większą radość daje nam nowa para butów niż smak aromatycznej kawy, piękny widok. W twierdzeniu, że pieniądze przynoszą szczęście, jest pewna logika. Mając pełne konto, wiemy, że nasze codzienne potrzeby zostaną zaspokojone. Nie musimy się martwić, skąd wziąć na czynsz, za co zrobić zakupy. Te problemy są rozwiązane, możemy więc zająć się sprawianiem sobie przyjemności. Jeśli pójdziemy dalej tym tropem, powinno się okazać, że jesteśmy coraz szczęśliwsze, bo nasz poziom życia poprawia się z roku na rok.

Pieniądze to nie wszystko

Według danych GUS-u przeciętna polska pensja w ciągu ostatnich pięciu lat wzrosła o ponad tysiąc złotych. Zwiększa się liczba Polaków zadowolonych ze swej sytuacji materialnej. Jednocześnie, jak wskazują badania CBOS-u, maleje procent ludzi szczęśliwych: w 1994 roku do tej grupy zaliczało siebie 12 procent Polaków, a w 2001 roku już tylko 7 procent. Tę zależność potwierdza teoria amerykańskiego psychologa Davida Myersa: z pieniędzmi jest jak ze zdrowiem - ich brak może nas unieszczęśliwić, ale ich posiadanie nie gwarantuje pomyślności. 

- Gruby portfel pozwala realizować pragnienia, dlatego wielu osobom pieniądze kojarzą się ze szczęściem - mówi psycholog Izabela Sawicka. - Dlatego czasem chodzimy na zakupy tylko po to, by poprawić sobie nastrój. Ale pieniądze dają satysfakcję na krótko.

Bądź blisko życzliwych ci ludzi

Drogą do szczęścia nie jest więc raczej walka o powiększanie sumy na koncie. Zastanawiasz się, gdzie go szukać? Spróbuj odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: kiedy ostatnio czułaś się spełniona, radosna i jak nigdy pozytywnie nastawiona do życia. Zadałam je kilku znajomym. Wyłuskiwały w pamięci migawki:
-  Przyjaciele zorganizowali mi przyjęcie-niespodziankę w pubie. Widząc ich wszystkich czekających właśnie na mnie, poczułam, że warto żyć - mówiła Paulina (30 lat), która pracuje w sklepie z pamiątkami. 
- Mąż przyniósł mi kwiaty i dobre wino. Spędziliśmy bardzo romantyczny wieczór - rozmarzyła się Iwona (41 lat), sekretarka w dużej
firmie, wychowująca dwóch synów.

Psycholog Izabela Sawicka nie dziwi się ani Paulinie, ani Iwonie. Dobre relacje z przyjaciółmi, poczucie bycia kochaną, to jedne z najważniejszych czynników wpływających na dobre samopoczucie. Dużo ważniejsze niż pieniądze. Do psychologów zgłasza się coraz więcej pacjentów, którzy odnieśli sukces finansowy, ale za bardzo zaangażowali się w pracę i nagle się okazało, że nie mają koło siebie nikogo bliskiego. Zgubiły ich ambicje, dalekosiężne plany - szukali skarbu nie tam, gdzie powinni.

Przestań się ścigać

Szczęście jest nieuchwytne. Umyka, gdy próbujemy je schwytać w sieć. Zdaniem psychologów, jeśli poświęcamy cały swój czas wyłącznie na myślenie o przyszłości i twierdzimy, że szczęście osiągniemy dopiero kiedyś tam (gdy już zdobędziemy lepszą pracę, ładniejsze mieszkanie, samochód), możemy przegapić coś ważnego, co właśnie teraz dzieje się obok nas.

- Warto wyznaczyć sobie w jakiś cel, który nadaje życiu sens, ale jednocześnie doceniać to, co spotyka nas, gdy do niego dążymy - mówi Izabela Sawicka. - Jeśli cel będzie zbyt bliski, a droga za łatwa, nie wykorzystamy naszego potencjału i będziemy się nudzić. Ale jeżeli cel będzie zbyt daleki i nieosiągalny, zaczniemy się spalać i staniemy się tylko sfrustrowane. Współczesna kobieta stawia sobie zbyt wiele celów na raz. I to takich, które często są zupełnie poza jej zasięgiem. Mozolnie wspina się po szczeblach kariery. Obserwuje odnoszące sukcesy aktorki, modelki i bizneswomen. W porównaniu z nimi, jej życie wydaje się bezbarwne i nieciekawe, a szczęście dla niej nieosiągalne.

Psychologowie twierdzą, że nie ma sensu porównywać się z innymi. Nasze poczucie szczęścia nie zwiększa się ani nie zmniejsza, gdy stajemy w czyimś cieniu. Zależy tylko od nas, a nie od tego, co czuje lub co ma ktoś obok.

Kolekcjonuj piękne chwile

Szczęście możemy znaleźć w każdej sekundzie. Dzisiaj, jutro, za godzinę. Ukrywa się bowiem ono w chwili, która właśnie trwa. Trzeba się tylko zatrzymać i je dostrzec. Między innymi właśnie dlatego seks sprawia nam tyle przyjemności. Podczas intymnego kontaktu z partnerem nie myśli się o niczym innym, i ciałem i duszą jest się tylko z nim. Zamiast więc zadręczać się tym, co może lub musi się stać, skup się na tym, co się właśnie wydarza. Uciekł ci autobus, zaraz spóźnisz się do pracy i już się boisz, że szef będzie się wściekał? Może wcale nie zauważy spóźnienia, a ty, myśląc o tym, co się stanie, przegapisz widok dwóch gruchających gołębi, kwiatów na klombie albo śmiech dziecka, które patrzy z wózka na swoją mamę.

Chcesz się nauczyć doceniać czar takich ulotnych chwil? Może przyda ci się mały trening. Skoncentruj się na tym, co dzieje się tu i teraz. Nie myśl, że wspaniale byłoby mieć figurę i powodzenie Joanny Brodzik, najmodniejszą torebkę, innego faceta, niekłopotliwą pracę. Prawdopodobnie siedzisz właśnie wygodnie w pokoju, w tle gra muzyka, zimowe słońce nieśmiało wygląda zza firanki, promyki delikatnie głaszczą twoją szyję - zamknij oczy i ciesz się tą minutą. Prawda, że jest przyjemnie?

Jeśli masz problem z zapamiętywaniem pięknych chwil, zacznij je notować. Metodę wypróbowała Kasia (33 lat), nauczycielka: ? Miałam wrażenie, że moje życie to pasmo porażek. Codziennie pisałam pamiętnik i wynikało z niego, że rzeczywiście nic dobrego się u mnie nie dzieje. W końcu wpadłam na pomysł, że choćbym miała zostawiać puste strony, opisując każdy dzień, wymienię w dzienniku tylko dobre rzeczy. Początkowo niewiele ich było. Teraz nawet ich nie spisuję, po prostu się nimi delektuję! 

- To doskonały sposób - mówi Izabela Sawicka. - Ale można zrobić coś więcej. Po prostu wyjść szczęściu naprzeciw i nie tylko zauważać przyjemne rzeczy, ale także je mnożyć, prowokować, organizować. Spotkać się z przyjaciółmi, przeczytać ulubioną książkę, upiąć ładne zasłonki czy cieszyć się, widząc, jak dom pięknieje.

Naucz się uśmiechać

Gdy przyjaciele radzą, żebyś zaczęła dostrzegać jasne strony życia, mówisz: "Nie potrafię, ja od urodzenia jestem pesymistką". I być może nawet się nie mylisz. Ponoć 50 procent zdolności do zdobywania i odczuwania szczęścia dostajemy w genach. Część z nas to tzw. grzejniki, które promienieją szczęściem niezależnie od okoliczności, a część to chłodziarki, którym zimno jest nawet wtedy, gdy świeci słońce. Gdy nie masz cech "grzejnika", możesz to nadrobić, pracując nad sobą. Aby poprawić samopoczucie, wystarczy uśmiechać się! Skurcze mięśni twarzy wysyłają wtedy sygnał do mózgu. Jeśli mimika jest radosna, nasz mózg zaczyna automatycznie wydzielać substancje wprawiające nas w dobry nastrój. Uśmiechając się, nawet ot tak, do siebie samej, poczujesz się szczęśliwsza. Sprawdź to już teraz. I co? Naprawdę działa! 

Agnieszka Borkowska