Panie doktorze, czy w ostatnim czasie pojawił się jakiś nowy preparat, dzięki któremu będziemy chorować mniej?

Paweł Grzesiowski: Tak! Taką – nie boję się tych słów – rewelacyjną nowością jest długo oczekiwana szczepionka przeciwko meningokokom grupy B, bakteriom wywołującym groźne zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i równie niebezpieczną sepsę. Zarejestrowana w ubiegłym roku szczepionka Bexero właśnie wchodzi do sprzedaży.

Co w niej jest takiego rewelacyjnego?

Paweł Grzesiowski: Choćby to, że do tej pory nie mieliśmy szczepionki zabezpieczającej przed bakteriami tej grupy. Tymczasem w Europie przeważają właśnie meningokoki grup A, B oraz C. Przed A i C mogliśmy się zabezpieczać, ale wobec meningokoków grupy B (które są najniebezpieczniejsze dla dzieci, choć zagrażają i dorosłym) byliśmy bezbronni.

A jakie jeszcze szczepienia powinniśmy rozważyć?

Paweł Grzesiowski:  Jesienią zalecamy przede wszystkim szczepienie przeciwko grypie. Idzie sezon na tę chorobę – dość powiedzieć, że w ubiegłym roku zachorowały dwa miliony osób. Szczepionka chroni przed nią albo znacznie zmniejsza jej nasilenie.

Skąd w takim razie powtarzające się opinie, że „nigdy tak ciężko nie przechodziłem grypy, jak po szczepionce”?

Zobacz także:

Paweł Grzesiowski: Tylko czy to aby na pewno była grypa? Istnieje kilkadziesiąt wirusów wywołujących choroby grypo- podobne – tego jest naprawdę masa. Dopóki nie ma dowodów, że była to ta prawdziwa grypa, dopóty nie można formułować takich sądów. My, lekarze, opieramy się na twardych danych. A te są takie, że na zaszczepionych 100 osób po 65. roku życia – dla których grypa jest śmiertelnie niebezpieczna – 75 na pewno nie zachoruje.

O czym warto pomyśleć poza zaszczepieniem się przeciwko grypie?

Paweł Grzesiowski: Zalecamy szczepienie przeciwko pneumokokom, bakteriom wywołującym wiele groźnych chorób – choćby zapalenie opon mózgowych, zapalenie płuc – chodzi o tak zwaną szczepionkę 13-walentną. Idzie sezon na choroby, które są szczególnie niebezpieczne przede wszystkim dla osób przewlekle chorych, np. na astmę czy choroby układu krążenia, a także dla osób powyżej 65. roku życia. Wystarczy powiedzieć, że wśród osób starszych aż 10 proc. chorych na zapalenie płuc umiera. Jest to główna przyczyna śmierci z powodu chorób zakaźnych w tej grupie. Dlatego naprawdę warto namówić seniorów w rodzinie, aby się zaszczepili

A młodsi dorośli?

Paweł Grzesiowski: Warto doszczepić odrę, świnkę i różyczkę (to szczepionka skojarzeniowa, czyli trzy w jednym – przyp. red.) – szczególnie jeśli się jest mężczyzną planującym powiększenie rodziny. Właśnie wśród młodych panów obserwujemy coraz liczniejsze zachorowania na różyczkę, a to jest bardzo niebezpieczne! Po pierwsze dlatego, że u dorosłych choroba ta przebiega groźniej niż u dzieci i wywołuje takie powikłania, jak małopłytkowość, zaburzenia krzepliwości czy choroby autoimmunologiczne. Po drugie: mężczyzna może zarazić swoją partnerkę w ciąży albo niemowlę, które jeszcze nie zostało zaszczepione.

Ale przeciw tym chorobom szczepi się przecież dzieci.

Paweł Grzesiowski: Owszem, jednak na różyczkę szczepiono tylko dziewczynki, ze względu na to, że w przyszłości zachorowanie na różyczkę w ciąży może spowodować ciężkie uszkodzenie płodu. Dopiero w 2004 roku wprowadzono obowiązkowe dla obu płci szczepienie szczepionką skojarzeniową. Różyczkę warto doszczepić, ponieważ kobieta po trzydziestym roku życia, nawet jeśli w dzieciństwie została zaszczepiona, utraciła część nabytej odporności i jeżeli jej partner zachoruje, może się od niego zarazić. Młodzi mężczyźni powinni więc się szczepić z troski o partnerkę. I o siebie. Odra i różyczka, a także świnka przechodzone w dorosłym wieku kończą się niekiedy fatalnymi powikłaniami. Świnka może spowodować zapalenie jąder prowadzące do bezpłodności, ale także zapalenie trzustki czy opon mózgowych. Dodam jednak na pocieszenie, że w przeciwieństwie do odry oraz różyczki na świnkę choruje obecnie niewiele osób.

Wydawałoby się, że odry i różyczki już prawie nie ma!

Paweł Grzesiowski: Przeciwnie, od paru lat obserwujemy wzrost zachorowań i na różyczkę, i na odrę, a tak-że na krztusiec. Szczególnie ta ostatnia choroba bardzo nas niepokoi. Mimo że szczepimy dzieci, zaczynają chorować do- rośli, bo nabyta dzięki szczepionce odporność w pewnym momencie się kończy. Po 10 latach warto więc zaserwować sobie dawkę przypominającą. Dotyczy to szczególnie młodych rodziców oraz dziadków, którzy będą się opiekowali niemowlętami i istnieje choć cień ryzyka, że mogą je zarazić. Noworodki bowiem szczepi się dopiero w wieku 7 miesięcy, wcześniej są więc całkowicie bezbronne.

Skąd renesans tych zapomnianych chorób?

Paweł Grzesiowski: To smutne pokłosie ruchów antyszczepieniowych, które pojawiły się w Europie w latach 90., a od jakiegoś czasu obecne są i w Polsce. Część ludzi przestała się szczepić, więc kiedy zjawi się wirus, zaczynają się i choroby. W ubiegłym roku na zachodzie Europy odnotowano ok. 40 tysięcy zachorowań na odrę. Oczywiście były i przypadki śmiertelne, bo powikłaniem po odrze jest ciężkie zapalenie płuc, którego nie ma jak leczyć.

No właśnie, a jednak słychać coraz więcej głosów na temat szkodliwości szczepień.

Paweł Grzesiowski: O szczepionce trzeba myśleć jak o każdym innym leku. Niepożądane efekty są możliwe. I są znane, bo szczepionka, zanim zostanie zarejestrowana, jest badana także pod tym kątem. Niekorzystne reakcje są opisane w każdej ulotce i one się zdarzają. Jednak przeciwnicy szczepionek przypisują im zupełnie inne skutki, kompletnie „od czapy”: powodowanie autyzmu, alergii atopowej, zaburzeń psychicznych. Tego się nie da obronić! Szczepionka nie może wywołać autyzmu, którego podstawą jest uszkodzenie mózgu. Gdyby tak było, istniałby szereg zbadanych i udokumentowanych przypadków medycznych – w końcu podajemy dziesiątki milionów dawek rozmaitych preparatów, mielibyśmy tysiące takich historii! Przeciwnicy szczepień formułują bardzo poważne oskarżenia – ale nie mają dowodów na ich poparcie. Nie ma dokumentacji medycznych.

Nie jest tak, że produkcja szczepionek to przede wszystkim potężny, a do tego nie zawsze uczciwy biznes?

Paweł Grzesiowski: Również biznes, ale nie przede wszystkim! Najpierw były choroby, potem pojawiły się szczepionki. A jeśli zdarza się coś nieuczciwego, to na poziomie sprzedaży, zbyt wysokich cen, ale nie produkcji. Nikt nie wymyśla chorób, żeby sprzedać szczepionkę, one są. I aby wyprodukować lek, który przed nimi zabezpieczy, trzeba zainwestować w badania ogromne kwoty, bez gwarancji powodzenia. Od ilu lat próbujemy wyprodukować szczepionkę przeciw AIDS? Ile miliardów na to poszło? I nic!

Z jakimi niepożądanymi efektami musimy się liczyć, idąc na szczepienie?

Paweł Grzesiowski: Można dostać wysypki, gorączki. Każda szczepionka ma listę niepożądanych ciężkich odczynów, które – jeśli nie ustępują po 2–3 dniach – wymagają hospitalizacji. W przypadku szczepienia przeciwko odrze-śwince-różyczce nawet 10 proc. osób dostaje gorączki. Te poważniejsze objawy, np. alergia czy cięż-sza anafilaksja (wstrząs organizmu, wywołany składnikiem, na który dana osoba jest uczulona) – zdarzają się raz na milion. Trzeba sobie jednak zadać pytanie: co jest większym ryzykiem – gorączkowanie przez trzy dni czy odra z powikłaniami?

Czy są osoby, które nie powinny się szczepić?

Paweł Grzesiowski: Owszem. Przeciwwskazaniem są niektóre choroby układu odpornościowego – szczepionka działa na ten układ, więc musi on funkcjonować prawidłowo. Stąd jeśli ktoś cierpi np. na zapalenie tarczycy albo jakąś chorobę autoimmunologiczną, to zanim się zaszczepi, musi być dokładnie zbadany przez lekarza.

Ktoś jeszcze?

Paweł Grzesiowski: Zalecamy szczepienie przeciwko grypie osobie chorej na astmę. Ale jeśli ma akurat ciężki rzut choroby, to nie ma o tym mowy. Podobnie w przypadku człowieka, który jest świeżo po zawale – musi odczekać. Nie szczepimy chorych. Między innymi, aby wykluczyć jakiekolwiek ryzyko, 24 godziny przed zastrzykiem obowiązkowo trzeba zgłosić się do lekarza, zrobić badania, pokazać lekarstwa, jakie się przyjmuje. Bez tego nikt nie powinien być zaszczepiony.

Czy zdrowa osoba w sile wieku powinna się szczepić na wszystko, jak leci?

Paweł Grzesiowski: No nie. Do zaszczepienia się przeciwko grypie i pneumokokom namawiamy osoby starsze, o osłabionej odporności, i takie, dla których powikłania po chorobie są groźne, np. cierpiące na astmę czy choroby układu krążenia. Ale czterdziestolatek w pełni sił, pracujący w biurze, niemający styczności z osobami z grupy ryzyka, nie musi, chociaż mu nie zaszkodzi. Inaczej już jednak wygląda sprawa z krztuścem i odrą. Każdy, kto nie chorował i nie był szczepiony, powinien przyjąć dawkę szczepionki.

Osoby starsze, chore, mające styczność z dziećmi – kto jeszcze należy do grupy ryzyka?

Paweł Grzesiowski: Są grupy, które z racji wykonywanego zawodu powinny się szczepić, np. pracownicy leśni, ogrodnicy – wszyscy, którzy działają na otwartych przestrzeniach i są zagrożeni przez kleszcze, powinni się zaszczepić przeciwko odkleszczowemu zapaleniu opon mózgowych. Przypominam, że październik to drugi po lipcu miesiąc, gdy odnotowuje się najwięcej zachorowań!

Jak powinniśmy przygotować się do szczepienia?

Paweł Grzesiowski: Na pewno warto to robić w stanie relaksu. Szczepienie wy- męczonego biznesmena w piątek wieczór to słaby pomysł. Zmęczenie dotyczy całego organizmu, także układu odpornościowego. Ani przed, ani po zastrzyku nie należy nadużywać alkoholu. Trzeba też unikać stresu, bo hamuje odporność. Z tego właśnie powodu, jeśli np. ktoś miał wypadek albo niedawno operację, szczepienie odraczamy

ZALECANE SZCZEPIENIA – KTO POWINIEN WZIĄĆ JE POD UWAGĘ?

GRYPA – osoby starsze, wszyscy o obniżonej odporności.

STREPTOCOCCUS PNEUMONIAE (pneumokoki) – osoby powyżej 65. r.ż., chorzy na astmę, serce, płuca, cukrzycę, przebywające z dziećmi.

ODRA, ŚWINKA, RÓŻYCZKA– ci, którzy nie dostali podwójnej dawki jako dzieci.

TĘŻEC, BŁONICA I KRZTUSIEC – zwłaszcza osoby mające kontakt z glebą powinny powtarzać dawkę co 10 lat.

WIRUSOWE ZAPALENIE WĄTROBY TYPU A– szczególnie osoby pracujące z żywnością (trzeba powtarzać co 20 lat).

WIRUSOWE ZAPALENIE WĄTROBY TYPU B(żółtaczka wszczepienna) – szczepionka chroni tylko przez 10 lat.

KLESZCZOWE ZAPALENIE MÓZGU – wszyscy przebywający na terenie, na którym często atakują kleszcze.